„Kuzynki” Andrzej Pilipiuk

Z Pilipiukiem poznałem się w sadze Oko Jelenia. Zachęcony serią postanowiłem znajomość pogłębić i sięgnąłem po kolejną mini serię o perypetiach panien z rodu Kruszewskich. Wszystko wskazywało na lekturę lekką, szybką i przyjemną. Było szybko to fakt, lekko może aż za bardzo a czy przyjemnie… i tu mam dylemat.

Kiedy zacząłem lekturę niespodziewanie wyrósł przede mną mur trudny do sforsowania i wyjaśnienia. Generalnie dokładnie do 75 strony zmagałem się wręcz z Kuzynkami, czytając mozolnie strona za stroną. Początek jest niedopracowany, jakby lekko prymitywny, miałem takie uczucie jakbym jadł pomidora ze szklarni w lutym, niby pomidor a smakuje jak reklamówka, lecz gdy minąłem 75 stronę nurt wydarzeń porwał mnie gładko.

Kto czytał książki Chmielewskiej pewnie poczuje się jak w domu. Od początku miałem uczucie jakby Pilipiuk wzorował się na wspomnianej autorce. Jest lekko przygodowo, lekko detektywistycznie, bohaterowie są młodzi, jest motyw o szkole, nudnych lekcjach i (jakby inaczej) kiepskich nauczycielach. Troszkę mi to podlizywaniem się młodszym czytelnikom zalatywało momentami.

Cała historia osadzona jest we współczesnych nam realiach. Właśnie w tym aspekcie mam do autora największy żal. Czytając książkę ma się czasami wrażenie jakby niektóre wątki łączące Krakowską współczesną rzeczywistość ze zmyśloną opowieścią były jakby wpięte w fabułę na siłę, na przykład wampir przeglądający książki w empiku, ni to śmieszne ni poważne. Najbardziej raziły mnie jednak polityczne komentarze Pilipiuka. Rozumiem, że może on być zniesmaczony polskimi „elitami” politycznymi ale w lekkiej powiastce fantasy mógł sobie darować zamieszczanie opinii. Pasuje to do Kuzynek niczym pięść do oka.

Z moich dotychczasowych słów wynikałoby, że Kuzynki mi się nie podobały. Nic bardziej mylnego. Mimo pewnej sztuczności i nieodpartemu wrażeniu, że autor szlifuje sobie dopiero warsztat było nieźle, ba miejscami wręcz bardzo dobrze. Akcja w pewnym momencie wciąga i naprawdę trudno się oderwać. Historia nie jest może najwyższych lotów ale przekazana ciekawie nie zostawia po sobie wrażenia straconego czasu.

Polecam książkę grupie czytelników w wieku gimnazjalnym i licealnym bez wahania. Starszym czytelnikom może nie przypaść do gustu a u osób które mają z fantastyką dłużej do czynienia może wywołać nawet ból zębów. Kuzynki mają tę magię w sobie której nie mogę wytłumaczyć, bez niej nie dałbym rady ich przeczytać. Cały czas biję się z myślami jak ocenić książkę. 3 1/2 gwiazdki, taka powiedzmy „słaba” czwórka na trzech szynach, właśnie za ten dylemat nie dam 3 gwiazdek bo jak widać emocje jakieś się pojawiły. Pytanie czy sięgnę po II tom. Księżniczka leży na półce i patrzy na mnie. Boję się po nią sięgnąć z obawy, że zabraknie w niej tej odrobiny magii…

Wydawca: Fabryka Słów

Ilość stron: 319

Data wydania: kwiecień 2007

Moja ocena: 6/10

    • Grzesiek.
    • Sierpień 14th, 2010

    Ja się z Pilipiukiem jeszcze nie poznałem. Co prawda zaczynałem któregoś z tych Wędrowyczów, ale nie miałem czasu. Teraz nigdzie nie mogę znaleźć.
    Świetne porównanie akcji do pomidora – nie wpadłbym na to😀

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: