„Gwiezdny Pył” Neil Gaiman

Neil Gaiman, człowiek – ikona. Jeden z najwybitniejszych kreatorów współczesnej sztuki. Mimo, że oglądałem jego filmy (również te na podstawie jego książek), jak i miałem styczność z komiksami jego autorstwa, książki jakoś mi umykały, aż do dzisiaj.

Ekranizację Gwiezdnego Pyłu miałem okazję oglądać na tyle dawno, że fabuła zdążyła mi się rozpłynąć w pamięci. Jedyne co pozostało nierozmyte nurtem czasu, to wrażenie wyjątkowości i magii jaką film emanował. Z takim też podejściem sięgałem po książkę pana Gaimana.
Czy sprostała temu niezwykłemu oczekiwaniu?

Nim zacznę się rozwodzić nad samą treścią, słów kilka o wydaniu. Krótko – jest świetne! Kredowy papier, piękna obwoluta pod którą kryje się jeszcze piękniejsza sztywna okładka. Czuć, że trzyma się w ręce coś wyjątkowego. Do całkowitego zachwytu zabrakło mi jedynie ilustracji.

Gwiezdny Pył to w zasadzie baśń. Gdzieś w Anglii leży miasteczko Mur. Miejsce o tyle nietypowe, że graniczące z magiczną krainą, od której oddziela go jedynie kamienny mur. W murze tym jednak jest wyrwa przez którą widać polanę i las w oddali. Kolokwializując można by napisać, że wokół tej dziury kręci się cała fabuła baśni Gaimana.

Już od pierwszych stron wiedziałem, że nie trafiłem na książkę, której autor będzie mnie usilnie przekonywał, że stworzył dzieło. Nie ma tu miejsca na „poważną” fantastykę. Wykreowany przez Gaimana świat jest piękny, bajkowy i kusi by się w nim zanurzyć. Są wiedźmy, latające okręty, jednorożce i mnóstwo magii! Jest świetnie!

Całość fabularnie stoi mocno na czterech nogach niczym jednorożec i błyszczy w blasku księżyca co jakiś czas mrugając okiem do czytelnika ze stronic książki. Bajkowość i magię poczują chyba nawet najwięksi fantastyczni ateiści. Czytałem Gwiezdny Pył powolutku smakując ten piękny świat. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak dobrze czułem się w baśniowym, książkowym świecie. Wróciłem wspomnieniami do lat dziecięcych kiedy to krainy smoków i magii potrafił wciągnąć mnie doszczętnie. Chwała i dzięki Gaimanowi za to, że udało mu się wskrzesić w mojej pamięci te miłe czasy.

Gwiezdny Pył polecam każdemu beż wahania. Starsze dzieci będą zachwycone magią i akcją, młodzież powinna przy nim zapomnieć na chwilę o swojej sceptycznej do wszystkiego postawie a dorośli przypomną sobie co czuje sześciolatek na myśl o wiedźmie! Polecam!

Na koniec dodam, że warto w trakcie lektury użyć podkładu muzycznego z oficjalnej ścieżki dźwiękowej z filmu batuty pana Ilana Eshkeri’ego. Świetna muzyka pasująca do filmu jak i książki, potęgująca jeszcze wrażenie magiczności tej baśni.

Wydawca: MAG

Ilość stron: 220

Data wydania: 2006

Moja ocena: 8/10

  1. Właśnie zbieram się to czytać😉 W sumie zbieram się do dwóch lat ^^ Twoja recenzja dała kopa😉 Może zabiorę się szybciej niż myślałam ;P

    Pozdrawiam!

  2. Gdybym już nie znała Gaimana od dawna, to Twoja recenzja zdecydowanie by mnie do zapoznania się z nim zachęciła🙂 „Gwiezdny pył” miałam przyjemność najpierw przeczytać (niedługo po skonsumowaniu wybornego „Nigdziebądź”), a potem obejrzałam film. Robert de Niro – chociażby dla niego warto😀

    Pozdrawiam, i się jeszcze tu trochę pokręcę😉

    • Dzięki, dzięki! Nie wyganiam:)

      Tak, de Niro bym wspaniałym kapitanem, chociaż odbieram go do teraz jako pirata:) a soundtrack’a słuchałaś? Moim zdaniem super! Rozbrzmiewa u mnie od czasu do czasu:)

      • A wiesz, że jakoś się nie przysłuchiwałam soundtrackowi… Nadrobię to🙂

  3. o tak, Gwiezdny pył zdecydowanie robi wrażenie🙂 recenzja w dechę, sama bym nie napisała lepiej ;P
    Pozdrowienia od Kawy z Cynamonem!

    • Dzięki;)

      Ja na Kawkę z cynamonem to już wpadam od jakiegoś czasu systematycznie;)

  4. Niezmiernie piękna książka, bardzo mi się pdoobała. Mam zamiar zakupić własną i to właśnie w tym pięknym wydaniu. Jeszcze bardzo podobało mi sie „Nigdziebądź” oraz również „Amerykańscy bogowie” wraz z „Chłopcami Anansiego”. W domu czeka już na mnie „Księga cmentarna”.

    A z tego wydania ciągle mam tylko „Amerykańskich bogów”:/

    • Piękne wydanie. Dla lubiących Gaimana grzechem jest jej nie posiadać:) Ja poluję cierpliwie na resztę:) W mojej zaprzyjaźnionej księgarence mam zaklepane jeżeli się pojawi jakaś promocyjka;)

  5. Ja też chcę taką księgarenkę😀 Ja tam poluję na Allegro i inne ewentualne promocje w necie.

    • A widzisz! A mało tego to jest księgarenka i antykwariat w jednym:) A mój kochany antykwariusz jest chudy ma okulary i przerzedzoną długą brudkę i na oko max 35 lat:) Klimat nie z tej ziemi:D Nowe książki często po 6-7 zł załatwia:D

  6. Witaj,
    szczerze mówiąc miałam nie czytać „Gwiezdnego Pyłu”, ponieważ oglądałam ekranizację (urzekła mnie, a jakże, ale chciałam ją zapomnieć). Twoja recenzja zachęciła mnie do zakupu i już niedługo odwiedzę stronę mojego „dealera towaru” (niedługo na moim blogu w zakładce city wyjaśnię ten nieco dwuznaczny zwrot).
    W sumie mamy nieco podobny gust książkowy🙂
    Pozdrawiam,
    magda

    • Nuittess
    • Grudzień 1st, 2010

    Dosłownie kilka dni temu skończyłam czytać „Gwiezdny pył” i mam podobne zdanie jak Ty. Szczególnie, że dane mi było smakować się opowieścią o Tristranie w listopadzie (miesiącu, który zwykle kojarzy mi się z szarością i melancholią). Dzięki „Gwiezdnemu Pyłowi” wysłałam parę uśmiechów w pędzącym pociągu, zapchanym ludźmi autobusie i ponurym dworcu.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: