„Nowy wspaniały świat” Aldous Huxley

Aldous Huxley. Powieściopisarz, nowelista, eseista i poeta angielski. Wielki zwolennik i badacz środków psychoaktywnych, między innymi LSD, za pomocą których, jego żona wykonała na nim zabieg eutanazji. Jego najsławniejszym dziełem jest powieść antyutopijna „Nowy wspaniały świat”, którą postaram się wam nieco przybliżyć.

Jest rok 2541 a w zasadzie 632 rok po Fordzie. Akcja zaczyna się w Ośrodku Rozrodu i Warunkowania w Londynie Centralnym gdzie dyrektor placówki oprowadza nową grupę studentów, jednocześnie wprowadzając nas w świat przyszłości. Świat rządzony trzema hasłami: wspólność, identyczność, stabilność. Nie ma tu miejsca na nieregularność czy indywidualizm. Wszystkim rządzi wszechobecny przemysł. Ludzie „powstają z probówek”, rosną w butlach na taśmach produkcyjnych i wychowują się w Ośrodkach Warunkowania. Klonowanie.

Króluje system kastowy. Ludzie są „produkowani” i warunkowani (kształtowani) na kilka grup społecznych, którym przypisane są konkretne funkcje i zadania. Są inteligentne, wysokie i piękne alfy, mające piastować funkcje naukowe i kierownicze jak i karłowate delty i epsilony niedorozwinięte celowo by parać się pracami fizycznymi w ciężkich i poniżających warunkach.

Clou tego systemu, stanowi jednak zagadnienie szczęśliwości.

Ludzie warunkowani na konkretne stanowiska nie znają alternatyw a wszelki czas wolny mają zagospodarowany tak by NIE MYŚLEĆ, zaś wszelkie zdarzające się czasami chwile wahania zagłuszane są powszechnie rozdawaną Somą, czyli narkotykiem wywołującym wizje i uczucie zaspokojenia. W ten sposób każdy jest szczęśliwy. Nie dlatego jednak, że jest spełniony bądź osiągnął coś wartościowego a dlatego że został tak uwarunkowany.

Podczas niełatwej lektury, Huxley często wystawiał moje wartości na próbę. Książka zadaje mnóstwo pytań, nie kwapi się jednak by na nie jednoznacznie odpowiedzieć. Weźmy jedno z ciekawszych zagadnień. Czy w świecie ludzi pozbawionym smutku, łez, chorób i cierpienia a z drugiej strony przy nieobecności sztuki i  wyższych wartości, jest miejsce dla Boga? Pytanie jest w książce zadane w pewnym kontekście i mimo, że mną nie zachwiało, dało jednak temat do przemyśleń.

Powieść powszechnie została okrzyknięta antyutopią, ja jednak mam wątpliwości, ponieważ granica pomiędzy nią a utopią jest, paradoksalnie, ledwo wyczuwalna. Czy można nazwać antyutopią wizję w której 99,9% społeczeństwa jest szczęśliwa? W której na świecie panuje pokój, równość – mimo systemu kastowego i stabilizacja. Problem głodu i chorób również został wyeliminowany. To wszystko za cenę odrębności jednostki i jej „wolności”. Celowo ująłem to słowo w cudzysłów, bo czy człowieka nieświadomego swojej niewoli można nazwać człowiekiem zniewolonym? Czy każdy z nas idąc do pracy i brnąc przez różne codzienne schematy czuje się niewolnikiem?

Książka opowiada historię kilkoro ludzi, którzy wyczuwają, że coś z tym „idealnym” światem jest nie tak. Historia toczy się niespiesznie i jest jedynie sposobem na przekazanie czytelnikowi filozofii i zadaniu mu tysiąca pytań na tematy wspomniane wyżej. Nie czyta się jej łatwo. Na pewno nie jest to lektura dla niewprawnego czytelnika.

Na koniec powinienem odpowiedzieć wam na pytanie:

Czy warto?

(chwila zadumy…)

Odpowiedź będzie tak niejednoznaczna jak przesłanie „Nowego wspaniałego świata”. Antyutopijna powieść zanurzona po sam czubek w gęstym sosie fantastyki naukowej, która nie stroni od filozofii, rozmaitych wizji społecznych a nawet nawiązań do Szekspira.

Brzmi to skomplikowanie?

W moim zamierzeniu miało brzmieć, bo taka właśnie jest ta książka.

Warto! Dla odważnych!

Polecam!

Wydawca: Muza S.A.

Ilość stron: 254

Data wydania: 2010

Moja ocena: 8/10

  1. Czasami myślę, że my również tkwimy w takim „nowym wspaniałym świecie”, gdzie nam wmówili, co jest szczytem szczęścia. Tak jak napisałeś, 99,9% społeczeństwa jest zaprogramowana – szczęściem jest osiągnięcie właściwego statusu społecznego. I ludzie również podzieleni są na osobniki alfa i delta – nie dosłownie, ale segregacja widoczna jest na każdym kroku.
    Powieść ponadczasowa.
    Dobra lektura, ale wolę inne:)

    Pozdrawiam

  2. Od samego początku rekomendacje na LubimyCzytać.pl polecają mi ten tytuł z uporem godnym lepszej sprawy. Miałam pewne wątpliwości co do niego, ale jeśli styl pisania nie jest podobny do stylu Lema, to (dzięki Twojej recenzji) z pewnością po nią sięgnę.:)

  3. Klasyka, którą trzeba znać, tak uważam.

  4. Czytałam tę książkę dwa razy: na początku liceum i na studiach i powiem Ci szczerze, że za każdym razem robi piorunujące wrażenie. Moim zdaniem zdecydowanie możemy nazwać ten świat antyutopią właśnie ze względu na ten 0,1%, reszta bierze Somę… No i oczywiście nie można zapomnieć o Rezerwacie.

    Z wizji antyutopii polecam jeszcze: Wehikuł czasu Wells’a, „1984” Orwell’a, „Mechaniczną pomarańczę” Burgess’a (jeśli znasz angielski i rosyjski to polecam w oryginale, robi naprawdę świetne wrażenie). U mnie w kolejce czeka „Pianola” Vonneguta.

    • Zarówno Orwell jak i Wehikuł czasu wymagałby przypomnienia bo czytałem je, jak jeszcze dinozaury biegały po ziemi:) Mechanicznej pomarańczy jakoś dotąd było do mnie nie po drodze:) Generalnie nie przepadam za książkami ciężkimi gatunkowo, wolę baśniowe lub fantastyczne światy.

      Przypuszczam, że kwestię „utopia czy antyutopia w Nowym wspaniałym świecie” można by z powodzeniem użyć jako temat do pracy magisterskiej:) Byłoby co rozważać:)

      • Wykładowca od literatury angielskiej określiła „Mechaniczną”, „1984” i „Nowy wspaniały świat” „wielką trójcą antyutopii”, i w sumie coś w tym jest. Jak dla mnie najcięższa jest „Mechaniczna”, chociaż tak naprawdę żadnej nic nie brakuje… scena ze szczurem w „1984” nadal mi nie daje spokoju… i zakończenie „Noweg wspaniałego świata”… A, wstyd przyznać „Wehikuł czasu”, prekursora antyutopii, skończyłam parę dni temu🙂

        Ja czytam zrywami: nie może być za długo ciężko, więc biorę coś lekkiego na odprężenie, a potem trzeba wrócić na ziemię😉 zazwyczaj czytam autorami, ale też nie zawsze (np. z Gaimanem na razie stopuję, mimo, że mam jeszcze trochę w kolejce).

  5. Jeju, jaka piękna okładka😀 milo, kiedy dobre lektury mają okładki zachęcające i adekwatne do środka, czyż nie? A ta ksiązka jak najbardziej na to zasługuje🙂 dzięki za recenzję🙂

    • Tak szczerze to na żywo ona tak dobrze nie wygląda:( zresztą całe wydanie jest kiepskawe. Chociaż… jak tak teraz wziąłem ją do ręki to jednak stwierdzam, że okładka daje radę;)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: