„Droga do Nidaros” Andrzej Pilipiuk

Zaczynam dzisiaj serię recenzji sagi Oko Jelenia pióra Andrzeja Pilipiuka. Teksty opracowane zostały specjalnie dla portalu wielbicieli literatury fantastycznej Fantasy Book.

***

Andrzej Pilipiuk to jedna z ikon współczesnej polskiej fantastyki. Zarzuca mu się, że pisze łatwo i lekko jednak nie można odmówić mu rzeszy wiernych fanów i faktu, że chyba jak nikt inny, rozreklamował ten magiczny literacki nurt w Polsce. Dzisiaj na warsztat trafił I tom sagi Oko jelenia tegoż autora zatytułowany ”Droga do Nidaros”.

Od samego początku muszę zgodzić się z tekstem z okładki: ”Zaczyna się jak i Hitchcocka. W dodatku nie od trzęsienia, lecz od zagłady ziemi”. Rzeczywiście początek wessał mnie niczym czarna dziura. Poznajemy pana Marka 28 letniego nauczyciela informatyki w średniej szkole. W ciągu kilku godzin będzie on świadkiem zagłady ziemi, spotka potężnego kosmitę Skrata a następnie wyląduje w Norwegii roku pańskiego 1559, z misją odszukania Oka Jelenia. Później akcja nabiera rumieńców, jednak już nie w tak spektakularnej formie.

Przyczepiłem się okładki więc będę konsekwentny: ”A potem… napięcie wciąż rośnie”, otóż niestety tutaj muszę pokręcić przecząco głową. Pilipiuk jest dla mnie mistrzem form krótkich i tą opinię potwierdza i tutaj. Po mocnych 25 stronach następuje jakby lekki przestój. Owszem akcja wciąż się toczy, nie ma przydługich opisów, jednak czuć w tym wszystkim jakby pewną kwadratowość. Tak jakby autor nie do końca wiedział, jak ma ogarnąć całe tło powieści by było piękne i wiarygodne dla czytelnika.

Na szczęście dalej jest już tylko lepiej. W fabułę wplątują się coraz to nowe postacie a w momencie kiedy już zaczynamy myśleć, że wkraczamy na dłużyznę, następuje zwrot akcji. Całość czyta się przede wszystkim szybko i lektura sprawia dużą satysfakcję. Ma na to zapewne wpływ autentyczne tło historyczne. Pilipiuk nie poszedł na łatwiznę i akcję umiejscowił w XVI wiecznej Norwegii okupowanej przez Duńczyków. Przy okazji czytelnik dowie się też czym zasłynęła Hanza i jakie miała związki z Gdańskiem.

Jak podsumować pierwszą część sagi? Najlepiej prosto bo taka jest sama książka. Czyta się ją gładko, szybko i przyjemnie. Daje poczucie wartościowo spędzonego czasu z uwagi na kawałek historii w niej zawarty. Nie sili się na zbytnią oryginalność, ale i nie zniechęca zanadto oklepaną fabułą. Ot miła i przyjemna lektura, która jednak kończy się w takim momencie, że lepiej mieć pod ręką tom II…

Wydawca: Fabryka Słów

Rok wydania: 2008

Ilość stron: 400

Moja ocena: 6/10

Recenzja opublikowana wcześniej na portalu Fantasy Book

Reklamy
  1. Mnie ten pisarz jakoś odrzuca. Nie sięgam po jego książki, bo oczekuję czegoś kpiarskiego, może się mylę.

  2. Jak dla mnie książka wygrywa czasem i miejscem – przy moim uwielbieniu Norwegii (i bardziej umiarkowanej sympatii do Pilipiuka) trzeba było Drogę do Nidaros przeczytać 😀 Ale już ciąg dalszy pozostawię sobie na któreś przyszłe wakacje, jak ukaże się cały cykl. Btw, na jednym ze spotkań autorskich Pilipiuk zasugerował, że tomów ma być… 10. Osobiście czarno to widzę 😛

  3. kornwalia
    Pilipiuk ma swój styl. Może nie kpiarski (za wyjątkiem Wędrowycza), ale tak jak napisałem, lekki. To w zasadzie jest wada i zaleta. W opowiadaniach ta lekkość się sprawdza lepiej niż dobrze, za to w powieściach… hmmm:) Polecam dla nie znających Pilipiuka serię Kuzynki, Księżniczka, Dziedzicki w tej kolejności. Chyba najbardziej udane z pełnowymiarowych powieści jego pióra.

    Miranda
    To fakt, miejsce Pilipiuk wybrał świetne, niestety… nie! bo będzie spoiler:) sama się przekonasz:) Całe tło historyczne jest super – to chyba najmocniejsza strona sagi. Jeżeli czytałaś tylko drogę ucieszy Cię fakt, że kolejne części są lepsze:) Niestety V tom już nie… Fabryka twierdzi twardo, że tomów będzie 7. Ja słyszałem od pana P. wersję z 8 i 10 właśnie:) Moim zdaniem będzie źle…

  4. Ani mnie nie strasz, jak akcja wyniesie się z Norwegii to się obrażę 😛 i tak podejrzliwie podchodzę do serii, które mają więcej niż 3 tomy… Fabuła ma w nich tendencję do rozmywania się i strzępienia. Ale dobra, narzekać będę jak (jeśli) już przeczytam te 7 / 8 / 10 tomów 😉

    • Lepiej nie czytaj kolejny recenzji:) Nic więcej nie powiem:)

      • Nie to nie 😛
        😉

        PS. Dotarłam wczoraj na spotkanie z Pilipiukiem w krkowskim empiku. Autorska oficjalna wersja głosi – 7 tomów 😛

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: