„Kroniki Amberu” tom 2, Roger Zelazny

Siedzę właśnie w nie do końca wygod­nym fotelu przy biurku i wpatruję się w 2. tom Kronik Amberu Rogera Zelaznego. Kawa, stygnąc powoli, wypeł­nia swoim aromatem prze­strzeń wokół mnie, a ja nadal nie mogę wypu­ścić książki z rąk. Miałem plan, że przed napisaniem recen­zji dam sobie jakiś czas na prze­myślenia, jed­nak ostat­nie kilka stron zburzyło go i utwier­dziło mnie w prze­konaniu, że nie ma się nad czym zastanawiać. Co spo­wodowało, że tak zawiesiłem się nad tą pozycją? Łyk kawy –  i ruszam z wyjaśnieniem.

Roger Zelazny to postać nie­bagatelna w świecie fan­tastyki. Wielo­krot­nie wyróż­niany między innymi Hugo Award, Nebula Award i Locus Award, które to są uznawane za prestiżowe w nur­cie literatury fan­tastycz­nej. Kroniki Amberu to jedna z jego naj­szerzej znanych publikacji. Okładka głosi, że twór­czość autora jest stawiana na równi z dziełami J.R.R. Tolkiena (Władca Pier­ścieni) czy Franka Her­berta (Diuna). Pod­czas czytania Kronik… zgadzałem się z tym zdaniem, aż do 3 roz­działu włącznie.

Całość Kronik Amberu pier­wot­nie składała się z 10 osob­nych tomów, które dzielą się na dwa cykle. Pierw­szych pięć tomów to tak zwane Kroniki Cor­wina, kolejna piątka zaś tworzy Kroniki Mer­lina. Wydaw­nic­two Zysk i S-ka zdecydowało się zebrać je w całość i wydać w postaci dwutomowego wydania. Kroniki Amberu tom 2 opowiadają historię czarodzieja Mer­lina, syna słyn­nego Cor­wina. Poznajemy go, kiedy próbuje unik­nąć śmierci z rąk nie­znanego zamachowca. Akcja począt­kowo toczy się na Ziemi, jed­nak fabuła często prze­nosi nas z miej­sca na miej­sce. Amber, Dworce Chaosu czy prze­różne krainy cienia to tylko część lokacji, jakie dane będzie nam zwiedzać wraz z Merlinem.

Prze­bieg wydarzeń śledzimy oczami głów­nego bohatera, co jed­nak nie zawsze oznacza, że znamy jego myśli czy plany. Autor spryt­nie gra nam na nosie, robiąc wszystko, by zaskoczyć czytel­nika.. Stop­niowo wprowadza też całe mnóstwo postaci, poczynając od zwykłych „nieob­darzonych” ludzi przez czarow­ników po demony i upiory. W tym zresztą upatruję pewną wadę. Więzy krwi w całej opowie­ści grają bar­dzo ważną rolę. Zelazny dał się skusić i zaczął manipulować nimi poprzez wprowadzanie wuj­ków, ciotek, przy­rod­nich braci, ojczymów… Momen­tami można się w tej całej genealogii pogubić. Róż­norod­ność taka sprawia jed­nak, że fabuła nie jest nigdy prze­widywalna do końca i zawsze jest w stanie nas czymś zaskoczyć.

Jak już wcześniej wspo­mniałem, trzy pierw­sze roz­działy trzymają światowy poziom. Czyta się je świet­nie. Fabuła jest złożona, główny wątek wielowar­stwowy, a bohaterowie charak­terystyczni i auten­tyczni. Przed­stawiane światy są opisane nie­słychanie sugestyw­nie i wciągają niczym bagno. Mer­lin, dziecko dwóch biegunów magicz­nych, Amberu i Chaosu, miota się, starając odgad­nąć, kto czyha na jego życie. Odpowiedź okazuje się zupeł­nie inna niż począt­kowo mogło się wydawać i  chociażby dla jej poznania warto zanurzyć się w ten magiczny świat. Nie­stety, dwa ostat­nie roz­działy robią już nieco gor­sze wrażenie. Są jakby roz­wleczone i prze­kom­binowane. Ilość postaci, jakie krążą wokół nas, oraz próba połączenia naprawdę wielu wąt­ków w jedno zakoń­czenie wyszła Zelaznemu śred­nio. Spo­wodowało to, że dla mnie finał był (delikat­nie mówiąc) niesatysfakcjonujący.

Kroniki Amberu są napisane wspaniałym, plastycz­nym językiem. Opisywane krainy pojawiają nam się przed oczami niczym żywe, często w towarzystwie zapachów i dźwięków, stają się wręcz namacalne. Szczegól­nie przy­padł mi do gustu opis Twier­dzy Czterech Światów, przy którym i Tol­kien musiałby pochylić głowę. Mimo iż książka objęto­ściowo i for­matowo robi wrażenie, czyta się ją szybko i bez trud­no­ści, co jest zapewne zasługą dynamicz­nych dialogów, które rwą akcję do przodu. Warto też wspo­mnieć, że nie brakuje w nich humoru, co dodat­kowo umila lekturę.

Kawa już dawno wystygła, jej zapach zdążył się dawno ulot­nić, a ja wciąż nie wyjaśniłem powodu zadumy nad lek­turą. Książka jest świetna! Szczegól­nie zachwyceni będą kon­ser­watywni wiel­biciele fan­tastyki, których męczy panosząca się moda na proste fan­tasy, naj­lepiej jesz­cze z wam­pirami w roli głów­nej. Po zagłębianiu się w naprawdę pasjonującej intrydze ciągnącej się przez ponad 700 stronic, byłem naprawdę mocno ciekawy zakoń­czenia. Nastąpiło ono jed­nak szybko, nagle i… banal­nie. Oto powód mojej kon­ster­nacji. Nie wiem jak Wy, ale ja nie cier­pię zim­nej kawy… tak samo jak let­nich zakończeń.

Wydawca: Zysk i S-Ka

Ilość stron: 761

Data wydania: 2010

Moja ocena: 9/10

Recenzja opublikowana wcześniej na serwisie bookznami.

  1. Zaintrygowałeś mnie. O ile znajdę w bibliotece lub na półce u znajomych, to pewnie się skuszę. Chociaż trochę mnie odrzuca objętość😉 No i okładka – tragedia! Ale generalnie całość brzmi ciekawie.

    • Objętość boli i trudno książkę przeczytać, żeby jej niestety nie zniszczyć trochę. Ja pogiąłem nieco grzbiet. Waga też czytania nie ułatwia. Mimo tego warto! Jedna z lepszych historii i krain fantastycznych ever:)

  2. Zakończenie zakończeniem, ale 9 dałeś i to mówi samo za siebie🙂 Żelaznego nie znam w ogóle, może powinnam się wstydzić, ale za to powiem, że czuję się bardzo zachęcona. No bo jak Tolkien itd.🙂

    • Ja do tej pory znam tylko „nazwisko”, obijało mi się o oczy tu i tam, ale nic nie czytałam. I chyba w bibliotece jednak nie będzie, aczkolwiek sprawdzę, bo może przez te 8 miesięcy uzyskali tyle nowości, że się zdziwię?

  3. kornwalia
    Znasz już troszeczkę mój system oceniania:) 9 u mnie to rzadkość. Uważam, że warto jak najbardziej:) Opowieść porywa, momentami troszeczkę nuży (jak u Tolkiena), jednak w generalnym rozrachunku, każdy fan fantastyki musi przeczytać Zelaznego.
    enga
    dostaniesz w bibliotece bez problemy stare wydanie 10 tomowe. 10 mały ksiązeczek po ok 150-200 stron:) Łatwiej się je trzyma niż tego olbrzyma:)

  4. A ja napiszę tak: recenzja z kawą w tle jest równie interesująca, co prezentowana książka.😉 Dobrze się czyta.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: