„Triumf lisa Reinicke” Andrzej Pilipiuk

Saga „Oko Jelenia” oficjalnie ma liczyć 7 tomów. Sam autor tu i ówdzie wygłasza jednak teorie jakoby liczba ta miała być większa. Jeżeli usłyszałbym takie wieści po którejś z pierwszych czterech części, pewnie uśmiechnął bym się zadowolony. Po przeczytaniu „Triumfu lisa Reinicke”, czyli tomu V, zamiast uśmiechu na ustach moich gości skwaszony grymas.

Tym razem akcja została skumulowana w jednym miejscu. Areną walki będzie w tej części Gdańsk Anno Domini 1560. Nasza czwórka przyjaciół Staszek, Hela, Marek i Maksym, po burzliwych przygodach spotykają się w tym mieście by… odpocząć. Takie odniosłem wrażenie, ale o tym niżej. Okazuje się jednak, że nawet tak spokojne miasto, nie pozwala im zaznać spokoju. Na ich życie nastaje tajemnicza grupa niesłychanie sprawnych zabójców. Zadania nie ułatwia też organ porządkowy pod postacią królewskiego justycjariusza Grzegorza Gerharda Grota. Człowiek ten, jest inteligentny i błyskotliwy przez co wpisuje się w kanon ciekawych i wyrazistych postaci stworzonych przez Pilipiuka w całym cyklu z łatwością.

Tom V zdominował motyw walki w mieście. Barykadowanie w domach, starcia uliczne, efektowne pościgi po dachach i ciasnych uliczkach to tutaj chleb powszedni. Dzieje się tutaj sporo jednak, jak już wspomniałem wcześniej, odniosłem wrażenie, że bohaterowie mieli za zadanie w Gdańsku odpocząć. Skąd taka teoria? Otóż, mimo sporej dawki emocji i akcji, fabularnie Oko Jelenia stanęło w miejscu. Opowiadana historia posunęła się może o ćwierć kroczku do przodu. „Triumf lisa Reinicke” jako samodzielna powieść byłby całkiem niezłym czytadłem, jednak jako część sagi leży i błaga o litość. Podczas czytania wydawało mi się, że autor nie wiedział po prostu co z tym wszystkim zrobić i przygotowywał grunt pod kolejne tomy.

Książkę na szczęście ratuje kilka elementów. Najważniejszym jest autentyczny Gdańsk z 1560 roku. Czuć zapachy, słychać odgłosy a przed oczami pojawiają się widoki znane chyba każdemu Polakowi, no bo kto nie zna chociażby żurawia Gdańskiego. Całe miasto jest opisane sugestywnie i robi wrażenie. Wpływa to na przyjemność czytania w stopniu niemalże zaskakującym. Podczas czytania nabrałem ochotę na ponowne odwiedziny tego kultowego miasta. Na plus należy też zaliczyć akcję, która nie zostawia miejsca na nudę czy dłużyzny, trzymając w jako takim napięciu aż po, jakżeby inaczej, zaskakujące zakończenie. Cliffhangery stały się już zresztą wizytówką całej sagi. Należy też wspomnieć o wydaniu. Całe pięć tomów obok siebie wygląda naprawdę dobrze a każda cześć jest ładnie oprawiona i ozdobiona ornamentami oraz całkiem niezłymi ilustracjami.

No i cóż by tu napisać, żeby oddało to co książka rzeczywiście prezentuje? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony jest to sprawnie napisana powieść z pogranicza fantastyki i s-f, którą czyta się szybko i przyjemnie a z drugiej mierna część cyklu Oko Jelenia w zasadzie nic nie wnosząca do całej sagi. Osoby nie znające poprzednich części mogą śmiało tom V przeczytać bez obaw, że nie będą rozumiały o co chodzi a czytelnicy śledzący serię od początku, mogliby śmiało sobie „Zemstę lisa Reinicke” odpuścić, jednak wątpię by to zrobiły. Ocena będzie więc tak niezdecydowana jak sama książka – środeczek skali.

Wydawca: Fabryka Słów

Ilość stron: 448

Data wydania: kwiecień 2010

Moja ocena: 5/10

Recenzja opublikowana wcześniej na portalu Fantasy Book

Advertisements
  1. Super, ja mam zamiar to przeczytać do końca. Kiedyś. Jestem wytrwała:)

  2. Wiesz, Paweł, tej sagi akurat nie przeczytam, ale chcę Cię pochwalić jeno za Twoje recenzje 🙂 Podoba mi się jak piszesz, piszesz o wadach i zaletach, za dużo nie zdradzasz, więc nawet o nieciekawych dla mnie książkach piszesz tak, że czytam reckę do samego końca 🙂 I świetny pomysł te wytłuszczenia w tekście!

    • Dziękować, dziękować! Mnie zawsze przeszkadza jak recenzja opowiada połowę książki. Ja staram się nic nie pisać o fabule, albo tak pisać, żeby nic nie było wiadomo:) Wytłuszczenia u kogoś podpatrzyłem i podkradłem po cichutku;)

  3. Miejmy nadzieję, że kolejne dwa tomy wynagrodzą ten… Też mam w planach przeczytać wszystkie, pozdrawiam.

  4. jeszcze się nie zabrałem do czytania tej sagi. o ile lubię Pilipiuka to jakoś do tej historii mnie nie ciągnie. Do tej pory słyszałem opinię, że nie jest to jego szczyt możliwości, a jak widać, i piąta część nie jest pierwszych lotów. Może zabiorę się za to jak wydane będą już wszystkie części.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: