„Gobeliniarze” Andreas Eschbach

Najlepsza powieść niemieckiej fantastyki, takim określeniem wydawnictwo Solaris, kilka lat temu reklamowało książkę Gobeliniarze pióra Andreasa Eschbacha, znanego w Polsce głównie z innej jego książki Wideo z Jezusem. Przyznam szczerze, że na mnie to hasło wpływało raczej negatywnie. Twardzi rzeczowi Niemcy a wyszukana fantastyka – nijak nie pasowały mi te dwa elementy. Gobeliniarze jednak zaskoczyli mnie i zmusili do zmiany opinii o naszych zachodnich sąsiadach, zacznijmy jednak od początku.

Książka jest nie tyle powieścią, co zbiorem opowiadań powiązanych ze sobą fabularnie. Motywem przewodnim jest potężne, Cesarskie Imperium a w szczególności jego maleńka część – planeta G-101/2. Mieszkający na niej ludzie zajmują się głównie tkaniem gobelinów przeznaczonych do ozdoby pałacu boskiego Cesarza. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że wykonują je oni z włosów swoich żon i córek a czas wykonania równa się długości życia tkacza.

Każde z siedemnastu opowiadań opisuje historię z innych oczu. Początkowo czytelnik widzi jedynie ograniczony obraz sytuacji w imperium, jednak z każdym kolejnym rozdziałem i nowymi bohaterami, spektrum poszerza się diametralnie. Wraz z rosnący tłem, komplikuje się też fabuła, która z banalnej fantastycznej powiastki, wyrasta na poważną literaturę s-f.

Czytając Gobeliniarzy, a szczególnie jej końcowe momenty, nasuwało mi się porównanie do Nowego wspaniałego świata Aldousa Huxley’a. Jednostka traktowana jest tu wyłącznie jako czynnik produkcyjno – militarny a uprzedmiotowienie człowieka, mimo zachowania pozorów sięga bardzo daleko. Kosmiczna historia posłużyła autorowi jako środek do wyrażenia głębszego przesłania. Książka porusza problem władzy absolutnej który symbolizuje Cesarstwo jednak idąc o wiele dalej w zadanych pytaniach i postawionych tezach.

Andreas Eschbach zaskoczył mnie niezłym warsztatem. Opowiadania czyta się dobrze. Tempo akcji balansuje na średnim poziomie, unikając jednak skutecznie dłużyzn. Widać, że cała konstrukcja fabularna, została gruntownie przemyślana, w oczy nie rzuciły mi się żadne większe nielogiczności i niekonsekwencje w opowiadanej historii. Opisy są sugestywne i udaje im się kreować z dobrym skutkiem przedstawiany świat. Język opowiadań to po prostu przysłowiowy niemiecki kunszt i przywiązanie do detali.

Gobeliniarze nie ustrzegli się jednak pewnych wad. Największą z nich jest przerośnięty początek. Akcja rozwija się wolno, co prawda nie nudzi, jednak do momentu kiedy kilka pierwszych opowiadań nie zaczyna się zazębiać – po prostu nie porywa. Nieproporcjonalne do rozwinięcia jest za to zakończenie, które następuje szybko i wyjaśnia większość zadanych wcześniej pytań. Ja osobiście lubię szybkie, mocne końcówki, jednak nie wszystkim takie rozwiązanie będzie się podobać.

Niewiele jest dobrych książek z gatunku science – fiction, które mógłbym polecić szerszej rzeszy czytelników. Andreasowi Eschbachowi udało się jednak napisać Gobeliniarzy przystępnym językiem, nie rozdmuchując przy okazji książki do odstraszających rozmiarów. Czyta się ją szybko i z rosnącą przyjemnością a kiedy akcja zdąży się rozwinąć, wciąga nas w kosmiczny świat brutalnego Imperium… no i ta końcówka… miodzio!

A jego zemsta trwa wieki…

Polecam!

Wydawca: Solaris

Ilość stron: 248

Data wydania: 2006

Moja ocena: 7.5/10

Recenzja opublikowana wcześniej na portalu Fantasy Book

    • enga
    • Październik 23rd, 2010

    No i znowu po Twojej receznji spuchła mi lista książek poszukiwanyc, ech… ;p

    • Ja ostrzegam:) Oprócz książek iście komercyjnych i reklamowanych, zawsze szukam bardziej niszowych pozycji:) Także nastaw się na dalsze puchnięcie listy;) Co do książki to warto, dla samego maksymalnie… hmmm, złośliwego zakończenia – warto:)

  1. Kilka razy nadziałam się na nią w bibliotece, ale opis z okładki skutecznie mnie odstraszał… Widać jednak nie warto się nim sugerować.;) Mi niemieckie fantasy (bo SF nie miałam okazji czytać) kojarzy się przede wszystkim z natłokiem różnorakich rozumnych stworzeń o kształtach często wręcz groteskowych. Mam nadzieję, że w „Gobeliniarzach” się na taki przerost nie natknę, a i warto by było poznać wreszcie jakąś SF od sąsiadów.:) Czuję się przekonana po tej recenzji.;)

    • Mnie nie podeszła ani okładka ani opis a już tym bardziej odstraszała „niemieckość”:) Z początku średnio się zapowiada, ale koniec końców warto:) Jednak jeżeli ktoś nie lubi za bardzo s-f to hmm.. lepiej ostrożnie aczkolwiek książka ma tylko niecałe 300 stron więc przebrnąć można:) Nie ma humanoidów, mutantów, opisu hipernapędów, składu chemicznego atmosfer ani innych typowo hardcorowych klimatów:)

      • Więc następnym razem sobie wypożyczę i sama się przekonam, kto zacz.;) Zwłaszcza brak opisów hipernapędów działa na korzyść.:)

  2. Paweł Kwil :
    odstraszała „niemieckość”:) Z początku średnio się zapowiada, ale koniec końców warto:) Jednak jeżeli ktoś nie lubi za bardzo s-f to hmm..

    ja s-f lubię, ale nawet Twoja recenzja mnie nie przekona (mimo, że jest dobra :)) do sięgnięcia po tę pozycję. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić siebie czytającej niemieckie s-f…

    • enga
    • Październik 24th, 2010

    Ciekawe skąd się bierze w nas ta niechęć do niemieckich autorów fantastycznych?

    Moim zdaniem ksiązki np. Waltera Moersa, to jedne z najlepszych książek fantasy jakie czytałam. Tak barwne, ciekawe światy stworzył, że wielkie cegły pożerałam momentalnie🙂 Ale jednocześnie bardzo nietypowe, to na 100%, pewnie tyle samo ma zwolenników, co przeciwników.

  3. Hmmm, dobre pytanie🙂

    Moersa czytałam tylko „Kota Alchemika” i w sumie bardzo mi się podobał – groza, dobrze zbudowane, frazes: głębokie postaci, ciekawy świat, naprawdę niezły kawałek fantastyki oprócz… krotka, przeraźnicy, przeraźnika i innych tego typu tworów. Niestety, uczyłam się w życiu 4 języków obcych, ale nie niemieckiego, więc pewnie nie dowiem się, czy to wina tłumacza, czy Moersa…

  4. Enga
    Ja się już niemieckich uprzedzeń pozbyłem:) Moersa nie miałem okazji czytać jak dotąd, ale już się zachodnim pochodzeniem nie będę zrażał w przyszłości:)

    Magda
    Niech Cie niemieckość autora nie zraża:) I nie ma w książce wspomnianych przez Ciebie rożnych mutantów;) co działa na plus:) Ja na tyle język niemiecki poznałem, że wiem jakie oni cholerne krzaczki słowne potrafią tworzyć. Tylko potem jest właśnie dylemat – jak to przetłumaczyć:)

    • „już się zachodnim pochodzeniem nie będę zrażał w przyszłości”

      W sensie: Niemcy = zachód, czy coś mi uciekło? Jeżeli uciekło, to rozwiń proszę😉

      Magda – ja zaczęłam z „Miastem Śniących Książek”, doprawiłam „Rumo i cuda w ciemnościach”, a w tym roku chyba sobie sprawię własnie „Kota alchemika”. Hm… Moers napewno słowami się bawi, bo o tym czytałam na forach, ale nie wiem na ile nasze tłumaczenie jest w związku z oryginalem. Mój niemiecki nie pozwala na porównania😉

      • Tak, w domyśle uznałem że określając literaturę niemiecką jako zachodnią, będzie to znaczyć to samo:)

      • Polecam „Kota Alchemika”, jedyne, co mi tam przeszkadzało, to nazewnictwo, ale można przymknąć oczy😉
        Ja powoli robię podejście do kupienia „Miasta Śniących Książek”, a ostatnio w Empiku widziałam „Rumo” i stwierdziłam, że też pasuje do mojej biblioteczki (= jest na liście do przeczytania/kupienia).

    • Pawle, kusisz… no, zobaczymy🙂 na razie moja lista jest dłuuuuga, więc może i do „Gobeliniarzy” kiedyś dojrzeję…😉

  5. Oki🙂 Już myślałam, że jesteś jakimś utajonym wielbicielem li i jedynie fantastyki pochodzącej ze wschodu😀

    • jotkas
    • Kwiecień 9th, 2011

    Przeczytałem „Gobeliniarzy” dzięki tej recenzji i nie żałuję. Zakończenie krótkie ale wystarczające, nic więcej tu nie potrzeba żeby zostawi czytelnika z opuszczona koparą.
    Czekam z niecierpliwością na kolejne recenzje s-f bo widzę u ich autora podobny gust a opisane do tej pory pozycje mam zaliczone.
    Pozdrawiam

  1. Listopad 20th, 2010

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: