„Szepty Dzieci Mgły i inne opowiadania” Trudi Canavan

Zapewne każdy fan twórczości pani Trudi Canavan, na pytanie o najbardziej oczekiwaną przez niego książkę, najpewniej odpowie „Szepty dzieci mgły”. W skrócie jest to zbiór pięciu niedługich opowiadań, wzbogaconych komentarzem autorki. Dla znających poprzednie książki pisarki zaskoczeniem może być tak konkretna, zbita forma powiastek. Czy książka wyjdzie obronną ręką z konfrontacji z wygłodniałymi fanami, nawykłymi do imponujących objętością kolejnych tomów fantastycznych sag? W mojej opinii nie tylko się wybroni a jeszcze rozbudzi apetyty!

„Lekka bryza musnęła moje uszy, szepcząc niczym głosy stłumione przez pałacowe mury.

Niczym szepty dzieci mgły…”

Jak już wspomniałem książka składa się z pięciu opowiadań. Są one zróżnicowane zarówno pod względem treści, gatunku a nawet – częściowo, formy. Sięgają one od typowej dla Trudi Canavan fantastyki spod sztandaru magii i miecza przez lekkie s-f kończąc na – zaryzykuję stwierdzenie, literaturze grozy. O ile pierwsze trzy opowiadania nie zaskoczyły mnie, to dwa ostatnie zostawiły mnie siedzącego z otwartą paszczą! Z tej strony po prostu tej pisarki nie znałem i cieszę się niezmiernie że poznać mogłem, żałując jednocześnie, że nie napisała żadnej powieści utrzymanej w tej konwencji.

„Poczuła ulgę (…) I zaraz potem poczucie winy (…) A następnie poruszyło się w niej coś.

Przerażenie.”

Pierwsze (tytułowe) opowiadanie „Szepty dzieci mgły” uhonorowane w 1999 nagrodą „Aurealis”, ukazuje historię czarodziejki o wdzięcznym imieniu Velarin Initha, wynajętej do ochrony karawany. Jest to pięknie napisana powiastka, jednak idealnie wkomponowana w krótką formę. „Szalony Uczeń”, czyli drugie spośród opowiadań, bazuje na świecie Czarnego Maga i przedstawia perypetie dwojga rodzeństwa – ucznia maga Tagina i jego siostry Indrii. Utwór ten pełen jest akcji i pędzi szybko do przodu, przystając jedynie na chwile spędzone z kroniką maga Gilkena. Trzecie z fantastycznych opowiadań – „Markietanka”, ukazuje nam losy pewnej pani do towarzystwa imieniem Kala. Perypetie jej śledzimy z oczy generała Reny’ego – dobrodusznego acz błyskotliwego doradcy króla Dalea.

„- Vorl jest jak miecz, którego używa się i wyrzuca, kiedy się stępi. Doradcy są niczym zwoje albo księgi – korzysta się z nich wiele razy. Nie uderzysz wroga książką i nie pójdziesz następnie radzić się miecza, prawda?”

Wyżej opisane utwory są świetne, aczkolwiek dopiero dwa ostatnie opowiadania okazały się prawdziwymi killerami. „Przestrzeń dla siebie” zaczyna się w formie pamiętnika. Dni uciekają szybko a fabuła wciąga czytelnika niepostrzeżenie w wir czasu. Autorka wyraźnie pokazała, że w temacie s-f również ma coś do powiedzenia. Z mojej strony dodam tylko że czekam na więcej. Ostatnie opowiadanie zatytułowane „Biuro rzeczy znalezionych”  to już zupełnie inna historia. Główną bohaterkę – Trinity, poznajemy w pociągu kiedy to robiąc skarpetki na drutach, zapomina się i w pośpiechu zostawia na siedzeniu swój parasol. Zupełnie realna z początku opowieść szybko zalewa nas tempem akcji – dosłownie.

„Postanowiła przesunąć stary regał w piwnicy, żeby zmieściło się tam więcej rzeczy. Za regałem ukryte były drzwi. Dziwne metalowe drzwi.”

Książka została pięknie wydana. Zaopatrzona w ładną sztywną oprawę z wysokiej jakości grubymi stronicami, które zostały estetycznie zadrukowane. Do pełni szczęścia brakowało mi jedynie jakichś grafik, tym bardziej że Trudi Canavan była (jest?) ilustratorką. Po każdym opowiadaniu znalazło się miejsce na  posłowie, w którym autorka wyjaśnia źródła inspiracji, i ich historię oraz inne elementy towarzyszące tworzeniu danego utworu. Brawa należą się tez tłumaczce pani Agnieszce Fulińskiej, która musiała włożyć sporo pracy, by język opowiadań robił wrażenie tak dopracowanego. Cena książki wynosi 29,90. Mimo stosunkowo mało obszernej zawartości, jej bogactwo i jakość samego wydania w moich oczach w pełni usprawiedliwiają wydatek tych trzech dych.

„Maszyna wciągnęła, a potem wypluła jej bilet z hałasem zbyt ciężkim i głośnym jak na obsługę czegoś tak małego.”

Cóż, przyszedł czas na podsumowanie. Fanów twórczości Trudi Canavan zachęcać zapewne nie muszę, a wszystkich pozostało gorąco zapraszam do lektury „Szeptów dzieci mgły”. Niezdecydowani po zapoznaniu się z tym zbiorem na pewno zechcą bliżej poznać twórczość autorki. Opowiadania są świetnie napisane, czyta się je jednym tchem a całości dopełniają komentarze pisarki. Prawdziwa gratka dla każdego, nie tylko dla wielbicieli pióra pani Canavan. Ksiązka ma tylko jeden minus, ale za to poważny – bardzo szybko się kończy, a chciało by się by opowiadania trwały i trwały…

Polecam!

Wydawca: Galeria Książki

Ilość stron: 201

Data wydania: 10 listopad 2010

Moja ocena: 9/10

Recenzja opublikowana wcześniej na portalu Fantasy Book

  1. Ciekawe, kiedy w końcu zdołam przeczytać coś tej autorki:/ W obliczu mojego kryzysu finansowego przez najbliższe kilka miesięcy kupno książek zostanie zdecydowanie zmniejszone (o ile nie wstrzymane), więc szanse na to, że szybko są raczej nikłe:/

  2. nie czytałam nic tej autorki😀 wszyscy się nią tak zachwycają, a ja dalej nie mogę się zdecydować😉

  3. No! Podoba mi się to, co piszesz😀 Mnie trochę nużyła objętość takiej „Gildii Magów” – miałam wrażenie, że za mało treści, za dużo otoczki. Twoja recenzja potwierdza moje przypuszczenia, że zbiór opowiadań pani Canavan może mi się spodobać (:

    A teraz uważaj – Aria zaraz się obudzi, lepiej schowaj książeczkę tak, żeby jej nie znalazła xD

  4. enga
    książeczkę można dostać za 25 zł w Selkarze ponoć:) A powiem Ci że warto ją mieć:) Chociaż… po jej przeczytaniu będziesz chciała więcej;)

    Edith
    hmm jej Sagi mnie nie powalają specjalnie, za to opowiadania wyszły jej naprawdę wybornie!

    Miranda
    Właśnie mnie za to męczyła Era Pięciorga:) Za to w opowiadankach jest sama esencja Trudi:) Zero otoczki:) Same konkrety:)
    Ekhm… Aria się budzi? To ja wyjeżdżam – wracam w grudniu:P

  5. Znam ją tylko z Trylogii Czarnego Maga. Przyjemna lektura w moim odczuciu, choć nie powaliła mnie na kolana. Opowiadania chętnie przeczytam, zaintrygowałeś mnie tą różnorodnością. Jeśli idzie o fantasy pióra kobiet, to polecam trylogie o bastardzie, żywostatkach i złocistym błaźnie Robin Hobb🙂

    • O tak, Robin Hobb jest dobra. Czytałam dwie pierwsze część trylogii o skrytobójcy i bardzo mi się podobały. Chcę przeczytać wszystko, co napisała🙂

  6. Coś czuję, że te opowiadania bardziej przypadłyby mi do gustu niż powieści, w których to rozwlekłość najbardziej mi przeszkadzała.;)

  7. OBUDZIŁAM SIĘ!!!

    Aaaaaaaaaaaaaaaa!!! Chce! Ty to masz! Ty to czytasz! I do tego katujesz mnie taką cudowną recenzją! Aaaaa!!! Zaraz zwariuję, już biegam wokół własnej osi! xD Chce Trudi… Trudi przyjdź!!!

    Chcę… xD

  8. grendella
    Robin Hobb już od dawna mam na liście, tylko jakoś mam z nią nie po drodze:) Zdarza się tak czasami. Ani w antykwariacie ani w taniej książce nie mogę jej dostać:(

    Moreni
    Zdecydowanie tak:) Ja również uważam, że powieści były rozwleczone, za to opowiadania to sama esencja:)

    Aria
    Aha mały niedźwiedź mocno śpi…😛
    Hehehe ja mam pomysł! Namów kogoś żeby Ci ją sprezentował z okazji święta niepodległości :)))

  9. Mam lepszy pomysł xD 22 list mam urodziny xD

    • O, a ja 21 listopada😀 To co, obydwie chcemy jakiś fajny prezencik książkowy? ;D

      • Taaak😀 I robimy imprezę😀

    • BezA
    • Listopad 30th, 2010

    A ja serdecznie dziękuję osobie, która zamieściła na tej stronie opis książki i opisała swoje odczucia. Dziękuję też osobom komentującym.
    Dlaczego?
    Dzięki wam zdecydowałam się na kupno tej książki i… nie żałuję. Polecam!

    • To chyba do mnie częściowo;) Dziękuję za miłe słowa i polecam się na przyszłość:)

      Pozdrawiam!

  10. Się czuję zachęcona:] Do schowka nie dodam, ale jeśli u kogoś przyuważę ten tytuł to sobie pożyczę. Pamiętaj, że tylko dzięki Twojej ocenie (czujesz tę odpowiedzialność, hę?:P)

    • Czuję;) Ale nie zawiedziesz się:) Czytujesz fantastykę, więc powinnaś być mile zaskoczona (nie pamiętam czy czytałaś cokolwiek pani Canavan, ale chyba nie?:) Nawet kupić warto, bo wygląda świetnie na półce i błyszczy!:D

  11. Nie, właściwe to nawet jej nazwiska nie znałam, do teraz😉

    • Kakadu
    • Luty 25th, 2011

    Czytałam wszystko Canavan i chyba najmniejsze wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie „markietanka” bo choć bardzo fajne to jednak senne. Nie zgadzam się z opinią, że powieści są zbyt rozwlekłe! Osobiście zawsze chciałam więcej:)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: