„Pustka:Sny” Peter F. Hamilton

Poszukując dobrej literatury science fic­tion, natrafiłem ostat­nio na świeżo wydaną w Pol­sce naj­now­szą powieść Petera Hamil­tona zatytułowaną Pustka: Sny. Jest to pierw­szy tom Trylogii Pustki (ostat­nia część ukazała się jakiś czas temu na Wyspach). Nazwisko autora gwaran­tuje niejako naj­lep­szą jakość, a w nie­których kręgach uznaje się go nawet za wskrzesiciela gatunku space opery. Czy i tym razem wysoka forma Hamil­tona została zachowana?

Jest rok 3580. Ludz­kość wkracza powoli w fazę post­fizyczną. Każdy człowiek za sprawą rejuwenacji (czyli wymianie ciała na nowe) jest prak­tycz­nie nie­śmier­telny. Każda planeta w galak­tyce posiadająca warunki zbliżone do ziem­skich została zasiedlona. Populacja podzielona jest na świat zewnętrzny i wewnętrzny, w którym dodat­kowo działają różne frak­cje polityczne. W tym zamieszaniu jakby z boku egzystują wyznawcy Snu Indigo, czyli ludzie wierzący w Chodzącego po Wodzie o którym to śnią ich prorocy. Wszystko to jed­nak dzieje się na tle tytułowej Pustki – miej­sca stworzonego przez nie­znane siły miliony lat temu, która co jakiś czas roz­szerza się, aby ist­nieć,  pochłaniając jed­nocześnie galak­tykę kawałek po kawałku. W Pustce tej znaj­duje się planeta, jed­nak jedynie raz ludz­kiemu stat­kowi kosmicz­nemu udało się na nią dostać. Od tam­tego czasu ktokol­wiek zbliży się do niej – ginie. Sekta śniących wierzy, że z pomocą Boga uda im się wkroczyć na tę ziemię obiecaną. W całą sytuację wplata się polityka oraz potężna, starożytna rasa kosmitów – Raielów, którzy są prze­ciwni piel­grzymce wier­nych, uważając, że spo­woduje ona nie­kon­trolowany roz­rost Pustki.

Kiedy zaczynałem moją przy­godę z Pustką, nie było łatwo. Począt­kowo czułem się zagubiony. Mnogość wąt­ków i postaci nie ułatwia zorien­towania się w fabule. Dodat­kowo muszę zaznaczyć, że książka ta luźno kon­tynuuje wątki pod­jęte w Gwieź­dzie Pan­doryJudaszu wyzwolonym. Pytam głośno: Dlaczego nikt tego nie zaznaczył na okładce? Dla fanów Hamil­tona jest to zapewne rzecz naturalna. Ja jed­nak uważam, że czytel­nik powinien zostać poin­for­mowany o fak­cie, że chociaż jest to tom I nowej trylogii to nawiązuje do wcześniej­szych pozycji. Mimo to nawet nowi czytel­nicy, którzy z autorem nie mieli wcześniej nic wspól­nego, dadzą radę przez książkę prze­brnąć, ponie­waż wydarzenia opisane są w miarę rzetel­nie – będzie to jed­nak doświad­czenie uboż­sze, które ominie stałych czytelników.

Fabuła zbudowana jest genial­nie! Hamil­ton to mistrz kreacji. Akcja toczy się wielotorowo. Obser­wujemy ją z każ­dej moż­liwej per­spek­tywy za sprawą róż­norakich bohaterów. Ta wielość momen­tami przy­tłacza, jed­nak przy odrobinie samozapar­cia daje z czasem ogromną satys­fak­cję. Poszczególne postacie nie są jedynie marionet­kami. Każ­dej autor poświęcił czas i stworzył ją od pod­staw. Zapadają one dzięki temu w pamięć i zyskują na oryginal­no­ści. Kiedy już poznamy wszyst­kie strony i fabuła zaczyna się zapętlać – Pusta wciąga! Szczegól­nie na końcu!

Jeżeli brał­bym pod uwagę samą fabułę i oceniał jedynie pióro Hamil­tona,  Pustka: Sny uzyskałaby ode mnie nie­mal naj­wyż­szą notę. Jed­nak nie mogę nie wspo­mnieć o pol­skim wydaniu książki, za które odpowiedzialne jest wydaw­nic­two MAG (poprzed­nie książki Hamil­tona wydane zostały przez wydaw­nic­two Zysk i S-ka). Pierw­sze na co trafiamy to okładka i wygląd zewnętrzny. Cena książki to 45, — a okładka jako­ściowo jest po prostu mierna. Już po kilku dniach wygląda nie­ciekawie, a wierz­cie mi, że mam wpojone poszanowanie dla literatury. Sama jakość druku rów­nież nie powala. Zdarzają się plamy jaśniej­szego druku i nie­do­drukowane literki.

Zostawmy jed­nak estetykę i przejdźmy do elemen­tów, które auten­tycz­nie psuły mi radość z czytania. Zacznę od tłumaczenia, które jest miej­scami koślawe. Momen­tami musiałem się zastanawiać, co tłumacz miał na myśli. Na szczę­ście znam dobrze język angiel­ski, co ułatwiało mi orien­tację. Podaję pierw­szy z brzegu przykład:

Zmusiło to Oscara do zastanawiania, czy rzeczywi­ście można wykorzystać gajas­ferę w celach szkodliwych.

Po łapach należy się także korek­cie. Literówki drobne mogę zro­zumieć, ale żeby prze­kręcać imię bohatera (Edeard – Edeart)? Nie wybaczę także błędów, które pod­kreśla każdy edytor tek­stu (wywływała – powinno być wywoływała). Na deser napo­mknę jesz­cze, że fani twier­dzą, iż w pol­skim wydaniu brakuje jed­nego roz­działu. Zgodzę się z tym spo­strzeżeniem, ponie­waż na stronie wydaw­nic­twa wid­nieje infor­macja, że książka powinna mieć 600 stron a mój egzem­plarz posiada ich 545, poza tym po czwar­tym roz­dziale następuje… szósty.

Pod­sumowanie I tomu nowej trylogii Hamil­tona przy­chodzi mi z ogromną trud­no­ścią. Z jed­nej strony świetny kawałek kosmicz­nej literatury przy­godowej, z drugiej naprawdę kiep­skie wydanie. Po MAGu po prostu się tego nie spo­dziewałem. W moich oczach słynie on ze staran­no­ści. Autorowi zaś trudno zarzucić coś kon­kret­nego. Fabuła jest złożona, wielowar­stwowa i nie­banalna, a dodat­kowo cała historia jest bar­dzo zróż­nicowana: począw­szy od wątku czysto fan­tastycz­nego po twarde s-f. Ksiązka prze­znaczona jest zdecydowanie dla osób dorosłych (sporo momen­tów prze­syconych ostrą erotyką). Czy sięgnę po kolejny tom? Co do tego nie ma wąt­pliwo­ści! Pustkę:Sny polecę bez wahania, jed­nak dopiero wtedy, kiedy pojawi się nowe, poprawione wydanie.

Wydawca: MAG

Ilość stron: 545

Data wydania: lipiec 2010

Moja ocena: 6/10

Recenzja opublikowana wcześniej na serwisie bookznami.

  1. „Dlaczego nikt tego nie zaznaczył na okładce? ” Czemu? A bo, drogi nieświadomy czytelniku, jakbyś w księgarni zobaczył, że to kontynuacja, to nie kupił książeczki. Hhhłyt makentindody!😛

  2. Rany, świetna okładka, zachęcasz, a już wiem, że trzeba sobie darować i jak co, szukać angielskiego wydania. Żenada z tym rozdziałem. W ogóle wku…mnie niemożebnie, że tak mało wydawnictw zapisuje na końcu książek kolejność tomów i w bibliotece stoję jak głupia i próbuję je sobie na próżno przypomnieć…

    • O to, to! Też tak mam:/ Nieraz nawet u siebie w domu muszę lecieć do kompa i sprawdzać na Biblionetce😉

  3. Ło matko, to faktycznie kicha z takim wydaniem. Taki byki to ewentualnie niektóre początkujące wydawnictwa walą, a nie powinno ich być w żadnym razie w książkach niezłego ponoć wydawnictwa.

    Co do samej książki – hm… nie wiem, no nie wiem, jakoś nie mogę się przekonać do tego, że SF to jest mój gatunek. Ale jeżeli trafisz na coś 9/10 lub 10/10, to się zastanowię😀

  4. No tak, książka raczej jeszcze nie dla mnie, za to mogłaby być w sam raz dla mojego Lubego. Ale nie mam zamiaru przepłacać za spartaczone wydanie.

  5. Aria
    aha hłyt markendindowy:P Pewnie dlatego że inne książki Hamiltona wydał Zysk;) a ta została wydana przez Maga.

    kornwalia
    Okładka świetnie wygląda na zdjęciu, na żywo jest trochę gorzej, aczkolwiek nadal nieźle. Co do wydania to niestety… da się czytać, ale często jest kwadratowo. Co do kolejności to Pustka:Smy to w zasadzie I tom, jednak tkwi korzeniami w innej mini serii przez co czasami można się trochę pogubić. Generalnie jednak warto:)

    książkowo:)
    Wydanie… niestety:( Pustka, gdyby była wydana solidnie, dostałaby właśnie 9/10:) Fabularnie jest genialna:) Jednak źle się czyta ją niestety. Planuję teraz teraz Gwiazdę Pandory przeczytać, żeby na 2 tom Pustki być już lepiej przygotowanym:)

    Moreni
    Właśnie! 45 zł za takie wydanie… Jak napisałem wcześniej – szkoda tym bardziej, że fabularnie jest naprawdę na 9/10.

  6. Nie wiem czy dałabym radę – choć lubię powieści s-f, jestem jeszcze w jej poznawaniu daleko w tyle. Bardzo podobał mi się „Hyperion”, ale „Upadek Hyperiona” był w wielu miejscach niezrozumiały. Całą trylogię „Travelera” połknęłam – rewelacja. Pewnie dlatego, że akcja dzieje się w bardzo realnym świecie.
    Na pewno bardziej podchodzi mi fantasy, ale chciałabym – i jest to moje osobiste wyzwanie – czytać więcej science fiction.

    • xaos
    • Kwiecień 29th, 2011

    Zastanawiam sie, czy nie zwrocic sie do wydawnictwa o zwrot kasy wydanej na ksiazke. Dlaczego? Dlatego ze ksiazka bardzo mi sie podoba, czekalem na nia latami… Na trzecia czesc – myslalem, ze padne trupem, gdy sie okzalo, ze nie moge kupic ebooka z Polski. A nasza wersja zostala obcieta i to tak, ze gdybym nie czytal oryginalu, to nie wiedzialbym o co chodzi. To jest oszustwo, ze nie podane informacji o okrojonej wersji oryginalu. Co do tlumaczenia, to juz kwetia gustu… Ja czytalem oryginal, wiec polskie tlumaczenia byly miejscami zabawne, ale… zapewne sam nie potrafilbym lepiej.
    A wracajac do ksiazki. Jest swietna, takiej hard dawno nie czytalem… Przydluga? Mozliwe. Prosze czytac opowiadania. Kilka stron i final. Science w tej ksiazce jest wiecej niz bardziej na poziomie a fiction najwyzszych lotow. Panie Hamilton, prosimy o wiecej! W kwestii seksu. Trudno mi wyobrazic sobie, co tu jeszcze i jak mozna powymyslac. W sumie mozna o nim nie wspominac, tak jak nie pamietam, ale nigdzie nie ma w ksiazce, ze jakis jej bohater idzie do kibelka. Pomijanie pewnych aspektow nie musi wypaczac calosci. Jednym sie bedzie podobalo, innym nie. Dla mnie 99% jest do przelkniecia. Bez popijania. A potem swieca oczy😀

    • synrix
    • Maj 29th, 2011

    Przeczytalam cala dysfunkcje, wlasnie koncze judasza i czeka juz na mnie na polce pustka. Po przeczytaniu Twojej recenzji sprawdzilam swoje wydanie i rozdzialy niby sa ale brakuje piatego snu. Nie wiem czy o to ci chodzilo ale jesli mam cos przegapic przez braki i bledy w polskim tlumaczeniu to wole chyba siegnac po oryginal…

    • xaos
    • Maj 29th, 2011

    Mozna takze siegnac po ten rozdzial do oryginalu, doczytujac z (oczywiscie kupionego) ebooka. Ja jestem 3 tygodnie po zakonczeniu calosci Voida, moge tylko powiedziec, ze za „lagodnie” wszystko sie skonczylo, jak dla mnie🙂 Mam nadzieje, ze kolejne polskie tomy nie beda juz ciete z rozdzialow.

    • Maciek
    • Październik 9th, 2011

    nosz k…. mac🙂 wlasnie koncze Pustke i poszukujac kolejnego tomu trafilem tutaj… jak dla mnie ksiazka super rzeczywiscie 9/10, szkoda jedynie ze nadal nie ma drugiego tomu, ale po takiej wtopie z rozdzialem sam cofnal bym licencje Magowi na dalsze czesci…🙂

    • xaos
    • Październik 30th, 2012

    Brakujący w pierwszym tomie „Piąty sen Iniga” został dorzucony na końcu polskiej edycji drugiego tomu. Jeśli ktoś zaczyna przygodę z Pustką, powinien zaopatrzyć sie w obydwie części i w odpowiednim miejscu doczytać Piąty sen🙂
    Właśnie skonczyłem 2 tom polskiej edycji, nie jest źle😀 Teraz ponownie muszę doczytac 3 tom po angielsku – nie potrafię tak zawisnąć w oczekiwaniu przez kolejne 2 lata🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: