„Sądy kapturowe” Ojciec Leon Knabit

Będąc na ostatnich targach książki w Krakowie, niezupełnie przypadkowo zajrzałem na stoisko Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Czego ja tam mogłem szukać? Oczywiście książek ojca Leona Knabita. Niefart chciał, że kiedy tam wylądowałem, w kieszeni zostało mi niespełna kilkanaście złotych. Na szczęście dla chcącego nic trudnego, a braciszkowie nie mogli przecież wypuścić mnie od siebie, z pustymi rękami. W ten sposób, wszedłem w posiadanie Sądów kapturowych, kto wie czy nie najcenniejszej książki w całej mojej biblioteczce, ale od początku.

Postaci ojca Leona nie będę przybliżał. Dość wiedzieć, że jest najlepiej rozpoznawalnym benedyktynem w Polsce i nierzadko można zobaczyć go na ekranie telewizora. Publikacja, która jest naszym dzisiejszym tematem, to zbiór jego felietonów, zamieszczanych cyklicznie na łamach Gościa Niedzielnego. Większość z nich została zilustrowana rysunkami Joanny Kościukiewicz, które trafnie i zabawnie przedstawiają treść felietonów.

Sądy kapturowe to niewielka i leciutka książeczka, prawie mieszcząca się w dłoniach. Kiedy jednak zaczyna się ją czytać, staje się wielka i ciężka. Autor na tak niewielu stronach i w tak zbitej formie, przekazuje ogromne dawki treści, czym zachęca czytelnika do myślenia. Przyznam, że dawno już nie miałem do czynienia z lekturą tak stymulującą. Żeby nie być gołosłownym, zacytuję jeden felietonik:

Dzień święty

Górale się zastanawiają: grać w piątki, czy nie? Bo to dzień śmierci Pana Jezusa, ale i dzień tylu imprez na Podhalu. I bez góralskiej muzyki?

Wciąż powraca dyskusja, handlować w niedzielę czy nie… Pamiętaj, abyś dzień święty święcił. No więc zostawmy w niedzielę setki tysięcy pielgrzymów i turystów na Jasnej Górze, w Licheniu, w Kalwarii, w Piekarach, w Tyńcu, w Łagiewnikach, w Wadowicach i w wielu innych podobnych miejscach bez możliwości zakupienia jedzenia, picia czy najmniejszej choćby pamiątki. Tu „Kaptur” zawiesza sąd, tylko stawia znak zapytania.

Jak sami widzicie, nie musicie obawiać się skostniałych kazań ani niczego podobnego. Ojciec Leon morderczo trafnie definiuje i wytyka nasze słabości, wady i skłonności. Nie oszczędza przy tym nikogo ani niczego. Dostaję się politykom, zwykłym ludziom, Unii a nawet klerowi. Felietony otwierają oczy czytelnika na sprawy, o których nigdy sam by nie pomyślał w ten sposób. Jednocześnie większość tekstów jest napisana humorystycznie i mimo krytyki, która trafiła i nieraz we mnie, uśmiech nie schodził mi z twarzy.

Stroje

Normalny człowiek ma prawo nie być skrępowany ekshibicjonistyczną modą, czy zachowaniem półnagich półnagich panów i prawie nagich pań. Jeśli natomiast obnaża się kogoś wbrew jego woli, to naraża się go na śmieszność i poniżenie. Jednocześnie za publiczne obnażanie się bierze się duże pieniądze i znajduje uznanie u określonej publiczności. Dziwny jest ten świat…

Sądy kapturowe polecam każdemu. Nieważne, czy jesteś osobą wierzącą czy niewierzącą. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ojciec Knabit wali z grubej rury, i nie owija  w bawełnę a co najważniejsze, za pomocą słowa strzela tak celnie jak sam Robin Hood i przy tym nie szczędzi nikogo. Książka otwiera oczy i wyzwala chęć do myślenia. Takim publikacjom mówię głośne TAK!

Polecam!

Wydawca: TYNIEC Wydawnictwo Benedyktynów

Ilość stron: 124

Data wydania: 2009

Moja ocena: 10/10

Reklamy
  1. Swego czasu kupowałem „GN” specjalnie dla felietonów ojca Knabita i jednego z albertynów. Z tego powodu powinienem zakochać się w tym zbiorku. Dodaję do poszukiwanek na BN.

    • To jest nas dwóch:) Ta książka to sama esencja i fajne rysunki na dodatek:) Świetna sprawa:)

  2. Ja natomiast tego księdza kojarzę ledwie odrobinę ;p Ale tak to jest, jak się telewizji nie ogląda, słucha radia internetowego li i jedynie muzycznego, a gazet nie kupuje :p A czytam tylko wybrane wiadomości i reportaże, na które nadzieję się w sieci. I generalnie dobrze mi z tą ignorancją, bo śledzenie tego, co się w naszym kraju i świecie dookoła dzieje poprzez różnego typu wiadomości doprowadziło mnie kiedyś na skraj zwątpienia w sens życia :p

    Ale książeczyna wyglądana na interesującą. Jak przyjdzie do nas ksiądz po kolędzie, to może spytam, czy ma w swych zbiorach 😀 Albo rzucę okiem w bibliotece, mamy niby niezły dział „religijny”.

  3. Ja już jestem przekonana i w poniedziałek wyruszam na dalsze poszukiwania tej książeczki 🙂

  4. Znam go i lubię, ale wszystko z jego dziedziny mam i tak już przemyślane, katoliczką nie jestem, więc w sumie nie ma potrzeby żeby ktoś mnie nakłaniał do przemyśleń na tego typu tematy. Z książek tego gatunku baaaaardzo polecam Sens dobra. to był dla mnie duchowy kop!

  5. Agnieszka
    Wiesz, on nie tyle mówi o sprawach bieżących, co o sensie niektórych zachować i wytyka, czasami oczywiste sprawy, które dla ludzi takimi naturalnymi być przestały:)

    enedtil
    😉 Mogłem jeszcze jakiś obrazek wrzucić:) 3mam kciuki:)

    kornwalia
    W moim odczuciu, żeby Knabita lubić, nie trzeba wcale być katolikiem:) On często głosi uniwersalne poglądy:)
    Sensu dobra nie znam – przyjrzę się co to 🙂
    Pozdrawiam!

  6. Hmm, a ja na przekór napiszę, że mnie jakoś nie kusi w stronę Knabita 😉 I przy okazji gratuluję matrasowej wygranej 🙂 Musisz pochwalić się tym zestawem książek jak już go dostaniesz :))

  7. Spytam w sklepiku parafialnym – chętnie przeczytam.
    Może trochę nie na temat, ale tęsknię za leniwą niedzielą z czasów dzieciństwa, szczególnie u babci, zawsze ktoś przyszedł albo przyjechał, piło się litry kawy, jadło ciasta i gadało.
    Niestety często zdarza mi się pakować z mężem w samochód i pędzić na zakupy w niedzielę – w tygodniu brak czasu i niechęć po całym dniu pracy, ale jednak tęsknię za „starą niedzielą”.

  8. Jakoś tak za felietonami sensu stricte nie przepadam, a kazania wolę mówione, więc tym razem Ci się nie udało mnie przekonać, Pablo… 🙂

  9. O, to może być ciekawe.;)Sama bym nie sięgnęła, zupełnie nie znany mi teren, ale skoro tak zachwalasz…;)

  10. hiliko
    Nie każdy lubi Knabita – ja uwielbiam, bo lubię się pozastanawiać:)
    Z tego co widziałem, też zdobyłaś wyróżnienie;) Dostaniesz też coś za nie?

    Beatrix
    Polecam naprawdę. Zakonnik ma zadziwiające spostrzeżenia!
    Przyznam Ci się, że ja w domu staram się unikać tych zakupów niedzielnych, a właśnie staram się siedzieć w domu i się z rodzinką relaksować:) Właście taka przyjemna „stara niedziela”. Nie zawsze niestety jest to wykonalne.

    Magda
    Tam właśnie kazań nie ma, tylko króciutkie teksty;) Specjalnie zamieściłem dwie próbki, żeby każdy mógł sobie wyrobić zdanie:) Nie każdemu zapewne podchodzi taki styl:)

    Moreni
    Wiesz, tak jak Magdzie napisałem, dałem dwie próbki:) Jeżeli Ci się podoba ten sposób pisania, to bierz w ciemno:) Naprawdę świetna lektura:) i kosztuje ok 15 zł więc można kupić:)

  11. Dostanę, dostanę :))

  12. Hiliko – a co? 🙂

  13. Hiliko
    co co?:D

    Aga
    A Ciebie też widziałem na liście z Kaukazem:>

  14. Tiaaa… Ale nic mi nie wiadomo o jakimkolwiek prezenciku, dlatego podpytuję Hiliko ;D

    Swoją drogą czy kogoś jeszcze z tej listy „znamy”?

  15. Nawet jeżeli byłabym wierząca, to zapewne nie sięgnęłabym po tę książkę, nawet wtedy, gdy nie miałabym co czytać. Zdecydowanie nie mój gust, a sensu nie ma zmuszanie się do czegoś, na co nie ma się ochoty. 😉

  16. Agnieszka
    Ja tam już nie wypatrzyłem nikogo. W sumie nieznane osoby znikąd, jak tak patrzę.

    Lenalee
    Jak już pisałem, celowo zacytowałem dwa urywki, bo tak najłatwiej ocenić styl i charakter w jakim pisze o. Knabit. Tu nawet nie tyle o wiarę chodzi, co o podejście do świata. Ja jestem ciekawski i lubię mieć szerokie zdanie na każdy temat, przy czym nie cierpię sytuacji, kiedy podczas jakiejś dyskusji nie mam nic do powiedzenia ciekawego. Sądy kapturowe poszerzają horyzonty i potrafią podsunąć ciekawe argumenty w niektórych dyskusjach. Przykład handlu w niedzielę pokazuje, jak szeroki kontekst należy rozpatrywać i jak nieoczywista jest dyskusja na ten temat:)

  17. Wiara – odnośnie książek – nieczęsto ma coś do powiedzenia, ale jak już wspomniałam, to raczej kwestia gustu. Owszem, lubię książki, które zmuszają czytelnika do myślenia i zastanowienia się nad pewnymi, ważnymi sprawami. Niemalże z każdej książki można wynieść coś umoralniającego, jednakże nie lubię, gdy autor lub bohater książki jawnie wytyka czytelnikowi to, co powinien robić lub co robi źle. 😉

    • Wiesz to są felietony mające wyrażać poglądy autora. On absolutnie nie umoralnia, a tylko wytyka pewne absurdy. Absolutnie szanuję Twoje zdanie, a z poziomu wypowiedzi wnioskując, radzę byś, kiedy dostrzeżesz na półeczce gdzieś tą książeczkę, zaglądnęła do środka, może a nuż uśmiechnie Ci się buzia i polubisz o. Leona;) Ja go uwielbiam za spostrzegawczość:)
      Jawne wytykanie to ojciec Dyrektor praktykuje;)

  18. Za felietonami nie przepadam, jednak jeżeli spotkam w bibliotece, zerknę na chwilę, być może skuszę się na przeczytanie. 😉 Jednakże moim największym problemem jest to, że niestety należę do ludzi, których wiara ogranicza do sięgnięcia w stronę niektórych książek. Niestety, ponieważ nie lubię być w jakikolwiek sposób ograniczona, a i to jest dużym problemem, gdyż w ten sposób sprzed nosa mogą uciekać mi naprawdę ciekawe książki. Ja jednak nic na to poradzić nie mogę, tak już jest i siłą woli zmusić się nie jestem w stanie. 😉

  19. Hehe:) Widzę, że jesteś osobą, którą zaliczam do elitarnego grona ludzi, z którymi muszę kiedyś umówić na piwo:) Ale uprzedzam pytanie: Nie, nie mam listy takich osób spisanej;)
    Zmuszać się nie ma co, bo to odbiera wszelką przyjemność z czytania. Normalnie nie polecam książek „chrześcijańskich” wszystkim, ta akurat jest po prostu uniwersalna:)

  20. No i mnie zachęciłeś…. zbankrutuje ;p

  21. Bardzo interesujący zbiór, który pewnie niebawem i na mojej półce zagości. Kojarzę jego osobę z Targów Książki właśnie i chyba już na zawsze zapadnie mi w pamięć 🙂

  22. Isabelle
    😉 Ona tylko 15 zeta kosztuje;) Mnie się podoba strasznie:) Zerkam co chwila:)

    Futbolowa
    Tak tak, był w piątek bodajże. Ja w polowaniu na Cejrowskiego niestety o Knabicie zapomniałem;/ Wielka szkoda. Najlepsze, że jego surowy wygląd idzie w parze z poglądami:) Czasami szczęka opada:)

  23. w sumie to dwa razy byłam na targach książki i zawsze gdzieś tam mi mignął ojciec Leon. Nie jestem specjalnie religijną osobą, baaa rzadko w ogóle bywam w kościele. Ale taka książka… hmmm… mogłaby być ciekawa tym bardziej że często widywałam tego człowieka w tv i zawsze mądrze gadał.

    • sunnivva
    • Styczeń 5th, 2011

    Nie „zaglądnąłem”, tylko „zajrzałem”. I nie „złoty” tylko „złotych”. Ktoś, kto omawia literaturę i zachęca innych do czytania powinien zwracac uwagę na takie rzeczy 😉

    • Poprawione!:) Bez korekty czasami takie „kwiatki” się zdarzają, a z polską walutą mam stały problem;) Dzięki za zwrócenie uwagi! Pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie:)

    • Malwi
    • Marzec 2nd, 2011

    Poznałam osobiście o. Leona! jest przepełniony miłością . Wyraza się to w sposobie patrzenia na 2 osobę , mówienia. Ojciec z poczuciem humoru. Na pewno sięgnę po książke:)))pozdrawiam wszystkich”fanów” ojca!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: