„Vertical” Rafał Kosik

Od dłuższego już czasu narzekam na pewną stagnację w fantastyce, szczególnie tej rodzimej. Nie chodzi o to, że pisane współcześnie książki są złe czy nudne, po prostu prócz starszych klasyków brakuje mi na rynku czegoś nowego – jakiegoś świeżego powiewu. Od czasu do czasu Dukaj wyskoczy z czymś ciekawym i nietypowym, jednak poza nim, do tej pory nie widziałem alternatyw. Niedawno w ręce (jak zapewne się domyślacie – zupełnie przypadkiem) wpadła mi jednak książka Rafała Kosika „Vertical” i w zasadzie możecie zapomnieć o wszystkim, co przeczytaliście wyżej.

W skrócie „Verical” przedstawia nam wizję świata alternatywnego, poprzecinanego na wskroś linami nieznanego pochodzenia. Są one wszędzie i pną się z dołu do góry. Windziarze (mieszkańcy miast na linach, o których za chwilę), zwykli górę zwać celem, bo to ku niemu pną się miasta. Na początku poznajemy Murka – chłopaka żyjącego właśnie w takim mieście, powoli sunącym po kilku linach ku górze. Jest on jedyną osobą, która zadaje sobie pytanie, skąd właściwie wystartowały miasta, kto je zbudował i jaki miał zamysł, a najważniejsze – co znajduje się na dole. Ludzie żyją prosto na tych niewielkich ażurowych konstrukcjach i wszystko co robią, robią by przetrwać. Każde miasto charakteryzuje się jakąś specjalizacją, więc najważniejszym wydarzeniem jest moment, kiedy dwie konstrukcje spotykają się i zachodzi możliwość Wymiany. Podczas tego wydarzenia na drodze Murka staje czarnowłosa Hersis i wtedy wiadomo już, że nic już nie będzie takie samo jak dotychczas.

Trudno mi opisać fabułę powieści, by nie psuć wam zabawy, związanej z jej odkrywaniem. Złożoność całego świata powaliła mnie na łopatki. Kiedy już byłem pewien, że ogarniam całość, okazywało się, że… jednak nie do końca. Kosik zachwycił mnie swoją wyobraźnią i sposobem w jaki układa się opowiadana historia. Można by powiedzieć, że akcja nie opiera się na fabule, a na świecie w jakim się toczy. To on rozdaje karty a bohaterowie i wydarzenia są mu całkowicie podporządkowane. Wyśmienite i oryginalne posunięcie.

„Vertical” bez wątpienia należy do twardszej odmiany s-f. Nie brakuje tutaj opisów mechanizmów i technicznych dyskusji, jednak ich poziom pozwala zrozumieć je przeciętnemu zjadaczowi chleba. Cała książka zresztą napisana jest właśnie nieco „mechanicznym” stylem – jakby na sucho. Odbija się to szczególnie na postaciach, które są nieco ascetyczne i przez to trochę pozbawione wyrazistości i emocji. Nie przeszkadza to na szczęście cieszyć się wykreowanym światem. Od opisów bezkresnego nieba można dostać zawrotów głowy, a że pogubicie się w niewyobrażalnych przestrzeniach, stworzonych przez Kosika to rzecz wręcz pewna!

Tradycyjnie już słów kilka o wydaniu. Autor, jako właściciel Powergrafu, sam wydaje własne książki i to widać. Pierwszorzędna „skrzydełkowa” okładka z rewelacyjnie oddanym obrazem podniebnego miasta, zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Na pierwszy rzut oka nie powala, ale podczas czytania co chwila na nią zerkałem. Śnieżnobiały papier również ładnie się prezentuje, jednak kartki mogły być nieco grubsze. Literówki zdarzają się naprawdę sporadycznie, zauważyłem może dwie o których pamiętam. Całość wyceniono na 28,50 i w tym momencie wstaję i biję brawo. Taka cena za takie wydanie to jest to.

„Vertical” to książka wspaniała i warta przeczytania, jednak nie łatwa. Na pewno nie jest to lektura dla każdego. By ją docenić, przede wszystkim trzeba otworzyć wyobraźnię i dać się ponieść. Świat w powieści jest niebywale rozległy i jego poznanie daje potężną dawkę satysfakcji. Miłośnicy Dukaja i ambitniejszej fantastyki będą zachwyceni i sięgną po kolejne książki Kosika, co mogę wam, bez podejmowania ryzyka, zagwarantować.

Polecam!

Wydawca: Powergraph

Ilość stron: 320

Data wydania: 2006

Moja ocena: 8/10

Recenzja opublikowana wcześniej na portalu Fantasy Book

  1. To jest książka, która mogła mi się spodobać. Bo zachwyciło mnie to o czym piszesz: świetnie wykreowany świat, z całą swoją złożonością i oryginalnością, zagadki, które znajdują zaskakujące rozwiązania, postacie, które dla mnie były bardzo żywe i język, w którym mi jakoś nie przeszkadzały techniczne wstawki (muszę przyznać, że jak dla mnie żadnych technikaliów tam nie było, jakoś widocznie o nich zapomniałam… albo jestem wysoce odporna na tego typu rzeczy, pod warunkiem, że autor nie zacznie rozważań na temat różnych typów napędów nadprzestrzennych tudzież zalet i wad dział plazmowych;)). Ale zakończenia zupełnie ją zdyskwalifikowało. Niby rozumiem, że doskonale pasuje do konwencji i pomysłu, ale nie mogę go zaakceptować. Może dlatego, że zrodziło we mnie poczucie bezcelowości całej historii…

  2. Coś już o tym „Verticalu” słyszałam, w sensie opinii pozytywnej, ale już nie pamiętam gdzie i dokładnie co. Recenzja zachęcająca, ale najpierw spróbuję z większą ilocią „bardziej miękkiego” SF🙂 Jednak nie mówię definitywnie nie, może za kilka lat?

  3. Moreni
    Co do technicznego języka, było np: sporo opisów mechanizmów miast na linach, ale wchodzą one gładko, więc się ich w sumie nie zauważa:)
    Co do zakończenia, to jest ono… dla mnie nieoczekiwane. Nie ma happy endu:) Mnie się osobiście podobało to, jak Kosik zamknął historię, ale przy okazji mnie zirytowało:) Może dzięki temu książkę bedę długo pamiętał… kto wie:)

    Agnieszka
    Jeżeli wpadnie Ci w ręce możesz śmiało czytać:) Jeżeli nie odbijesz się od niej po 5 stronach to powinnaś dotrzeć do końca:)

  4. Obawiam się, że nie dałabym rady z przeczytaniem tej książki. Niestety do s-f mnie nie ciągnie zarówno w wersji pisanej, jak i ekranizowanej… BYć może się przemogę i sięgnę po tą lekturę w wakacje, siedząc z dzieciakami na koloniach… Zobaczymy ;))

    Pozdrawiam serdecznie😉

  5. No tak, to jest po prostu pan Kosik i Powergraph razem wzięci. Uwielbiam te okładki…🙂
    O „Verticalu” za wiele nie słyszałam, czytałam jedynie króciutką recenzję, ale na książkę miałam i tak ogromną chęć. Teraz ta chęć znaaacznie wzrosła, po taakiej recenzji😀

  6. Ja właśnie też do s-f jestem uprzedzona. Jakoś nie wchodzą mi te książki. Mimo to, trzeba przecież poszerzać swoje granice, jak będę miała okazję przeczytam. Co z tego wyjdzie, nie wiadomo.😀

  7. Na tę książkę mam chrapkę już od jakiegoś czasu. Kurczę, lubię s-f, ale póki co głównie na ekranie na coś fajnego trafiałam…

  8. Chyba sobie dodam do listy🙂

  9. O mój boziu, coś dla mnie!😀 Już leci do schowka, właśnie za recki s-f i fantasy chwalę sobie Twojego bloga🙂

  10. Przeczytałam trzy książki Koontza, ale myślę, że w sumie to niemal każdą można go polubić🙂

  11. Do tej pory unikałam s-f, ale jakoś ostatnio mam coraz większa chęć na sięgnięcie po kolejne książki z tego gatunku. Na chęciach jednak stanęło i ciężko mi podjąć decyzję na jaką książkę się zdecydować. Dzięki za podrzucenie mi kolejnego tytułu, który mógłby mnie zainteresować. Muszę jednak powiedzieć, że nie ułatwiasz mi podjęcia decyzji tylko sprawiasz, że jest jeszcze trudniejsza😉

  12. Lena
    Nie polecam Verticala na początek. Wyprawę Łowcy sobie weź na kolonie – o ile wychowankowie pozwolą na czytanie;) Zależy jaką grupę wiekową masz w planie;) W Polskę jedziesz?:)

    Madeleine
    Ja Powegraf lubię za jakość wydań. Na ich książki nie szkoda mi kasy wydawać:)

    vampirek😉
    Na docieranie się z s-f to ja Verticala odradzam:) Możesz się nie przedrzeć;) Hmm może zrobię jakąś listę 10 s-f dla początkujących? Nie widziałem nigdzie czegoś takiego:)

    Madzia
    UU to ja co chwila czytam dobre s-f:) Kosika polecam, ale ostrożnie. Niełatwo się go czyta i trzeba czasami zwolnić i pomyśleć. Ciekawe co by na to powiedzieli zwolennicy szybkiego czytania na LC nie? Tą książkę przeczytać w godzinę to tak, jakby jej w ogóle nie otwierać;)

    Viconia
    Dodaj, ale ostrożnie;) Możesz się odbić:)

    kornwalia
    A dziękuję Ci ślicznie!:) I tego będę się trzymał:) W styczniu mam całkiem ciekawy plan czytelniczy;) JA za to lubię wpadać do Mikropois bo nigdy nie wiadomo co się tam znajdzie;) Tak jak szpiega przemysłowego ostatnio;)

    Madeleine
    Koontz jakoś źle mi się kojarzy, ale obiecałem spróbować, więc tak zrobię:)

    enedtil
    Hmm Tyle fantastyki czytasz, że w s-f wsiąkniesz niczym w czarną dziurę:) Verticala zostaw sobie na deser;) Polecam Fahrenheita, Wyprawę Łowcy, Władcę marionetek, Gobeliniarzy – to z tych które czytałem niedawno, a które są gatunkowo naprawdę warte poznania:) (Gobeliniarzy dostaniesz w Taniej książce za ok 10 zeta:)

  13. A no ja zazwyczaj biorę najstarsze dzieciaki z możliwych, bo nie mam cierpliwości do biegania za maluchami z telefonem w dłoni, bo co pięć minut wydzwania ktoś z rodziny. A w planach mam Pogorzelice i zobaczymy jak to się wszystko potoczy.

    Swoją drogą, jak Cię dorwę to zginiesz marnie Pablo! I tu już wiesz za co😛

  14. Aleksandra Świerczek (Lena173) :
    A no ja zazwyczaj biorę najstarsze dzieciaki z możliwych, bo nie mam cierpliwości do biegania za maluchami z telefonem w dłoni, bo co pięć minut wydzwania ktoś z rodziny. A w planach mam Pogorzelice i zobaczymy jak to się wszystko potoczy.
    Swoją drogą, jak Cię dorwę to zginiesz marnie Pablo! I tu już wiesz za co

    Swoją drogą na śląsku zostawiłam swoich zeszłorocznych kolonistów! Byli niesamowici!

  15. Lena
    Na szczęście żeby mnie dorwać będziesz musiała przebyć 572 km w tym 218 km na autostradzie i koszt podróży autem w jedną stronę wyniesie Cię ok 200 zł;) To daje mi pewne szanse:P

    Hmm najstarsze nie znaczy najlepiej;) Ale w sumie może i będziesz miała więcej luzu;) Ja kiedyś prawie na Camp Power wylądowałem… dobrze, że nie dotarłem, bo tam harówa była ostra:)

    Ja kolonie dobrze wspominam;) Przeważnie ze spinania się na kwatery dziewczyn w celu spożycia i z wrzucania petard Piccolo pod drzwiami do pokoju wychowawców:) (oczywiście nocą;) ) To były czasy:D

  16. pablo vel podsluch :
    Lena
    Na szczęście żeby mnie dorwać będziesz musiała przebyć 572 km w tym 218 km na autostradzie i koszt podróży autem w jedną stronę wyniesie Cię ok 200 zł;) To daje mi pewne szanse:P
    Hmm najstarsze nie znaczy najlepiej;) Ale w sumie może i będziesz miała więcej luzu;) Ja kiedyś prawie na Camp Power wylądowałem… dobrze, że nie dotarłem, bo tam harówa była ostra:)
    Ja kolonie dobrze wspominam;) Przeważnie ze spinania się na kwatery dziewczyn w celu spożycia i z wrzucania petard Piccolo pod drzwiami do pokoju wychowawców:) (oczywiście nocą;) ) To były czasy:D

    Prawka niestety nie posiadam, a bilet dla biednego studenta do Katowic pociągiem wyniesie około 50zł w jedną stronę do Katowic (do Wrocławia jest jakoś 33zl chyba, a pkp ma od stycznia zmienić ulgę na biletach z 37% na 50%) no a potem jakoś trzeba będzie szukać dalej. W każdym razie w tych 200zł powinnam się spokojnie zmieścić, a przy okazji odwiedzę co poniektórych się upominających!

    A w sumie zależy jakie się trafią… Ze Ślązakami miałam duży luz… Fakt faktem sporo karnych pompek robili ale wiele tez mogli i miałam sporo luzu. Swoją drogą niezłe z chłopaków czarusie. PRzez dwa tygodnie pobytu nad morzem szukali krepli i znaleźć nie mogli… W Poroninie znowu na gwizdek reagowała ma grupa i też cudna i zgrana była (znowu w większości męską grupa przeważała). Ale w Pogorzelicy myślałam, ze wyjdę z siebie i stanę obok. !6 dziewuch – wyobrażasz to sobie? Ciągłe obgadywania, konflikty z kelnerkami o kelnerów… Nigdy więcej i oddaje pokłon Panom. Jak wy z tymi kobietami wytrzymujecie!

    Ja swoje kolonie też miło wspominam… W sumie nie było to jeszcze tak dawno.. Z ostatniej mnie nawet o mało co nie wyrzucono.. Żałuje tylko, że od samego początku nie jeździłam w ciemno – z obcymi ludźmi – tylko towarzyszyłam osobą z ojca zakładu pracy. Przez 7 lat te same twarze…

    Ups Chyba się rozpisałam, a miało być zwięźle

    • WOW:) Ale komentarz:D
      To ja czekam i jak coś zapraszam na piwo:) Zawsze jestem otwarty na nowe szalone pomysły:P

      Co do kolonii długo by pisać:) Dość, że zawsze jeździłem z bratem, które zawsze krył mnie mocno i była jazda:) Największa jednak akcja była we Francji na obozie. Takie kolonie dla starszych chyba – nie wiem jak to zaklasyfikować:) O tym jednak publicznie nie napiszę, bo… dzieci mogą to czytać;)

  17. Dziękuję ślicznie za podpowiedzi. Będę mieć je na uwadze😉

  18. pablo vel podsluch :
    WOW:) Ale komentarz:D
    To ja czekam i jak coś zapraszam na piwo:) Zawsze jestem otwarty na nowe szalone pomysły:P
    Co do kolonii długo by pisać:) Dość, że zawsze jeździłem z bratem, które zawsze krył mnie mocno i była jazda:) Największa jednak akcja była we Francji na obozie. Takie kolonie dla starszych chyba – nie wiem jak to zaklasyfikować:) O tym jednak publicznie nie napiszę, bo… dzieci mogą to czytać;)

    Ok to jak coś co aię odezwę ;)) To w sumie na obozy, bo one sa dla starszych ;))

  19. Fantastyka w „poważnym” wydaniu, właśnie ten gatunek mam od jakiegoś czasu na celowniku. Wprawdzie miałem zamiar na pierwszy ogień wziąć Dukaja, ale kto wie jak losy się potoczą.

    • Vertical jest już cięższy gatunkowo. Moim zdaniem ma sporo cech wspólnych z Dukajem. Ja jakoś Dukaja średnio toleruję, mam w planie Inne pieśni jeszcze spróbować.
      W każdym razie Verticala polecam:)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: