Archiwum dla Luty 19th, 2011

„Kino Venus” Marcin Wroński

W literaturze – podobnie jak w kinie – co jakiś czas trafia się niebagatelna postać głównego bohatera, zapadająca w pamięć na dłużej, często stając się wzorem dla naśladowców. Ograniczając się do samych kryminałów wspomnę chociażby o Brudnym Harrym, Herkulesie Poirot, Henrym Holu czy Martinie Becku. Po przeczytaniu drugiego tomu retro – kryminału Marcina Wrońskiego zatytułowanego „Kino Venus”, opowiadającego o kolejnym śledztwie podkomisarza Zygmunta Maciejewskiego, mam nieodparte wrażenie, że oto przede mną wyrasta nowa kultowa postać polskiej myśli detektywistycznej.

1931 rok w Lublinie nie zapowiada się nadzwyczajnie. Na ulicach panuje względny spokój, a w gospodarce kryzys. Komisarz Maciejewski zostaje przeniesiony na stanowisko kierownika II komisariatu, co wiążę się między innymi z koniecznością codziennego noszenia munduru i mnóstwem papierkowej roboty. Na domiar złego, nowy nadkomisarz wyraźnie nie pała do niego sympatią, a podkomendni są w większości – oględnie mówiąc – mało rozgarnięci. Kiedy zdaje się, że cały świat obrócił się przeciw Zydze, w jego rewirze znaleziony zostaje trup młodej dziewczyny, a ceniony detektyw ze stolicy składa komisarzowi nietypową propozycję.

W „Morderstwie pod cenzurą” Wroński skupił się na niejasnych partyjno – politycznych stosunkach, panujących w kręgach miejscowej władzy. W „Kinie Venus” poszedł o krok dalej. II część przygód Maciejewskiego to książka brudna i zdecydowanie bardziej mroczna. Sprzyja temu tematyka powieści, którą w tym wypadku jest pornograficzne podziemie i handel kobietami. Autorowi nieraz udało się skutecznie wywołać u mnie gęsią skórkę. Wrażenia płynące z lektury potęguje fakt, że książka oparta jest na autentycznych wydarzeniach, które miały miejsce w tamtych czasach. Mnie osobiście zaskoczyło, że latach międzywojennych kręcono już filmy porno. A kręcono, i to nie byle jakie.

Fabuła (choć świetna) przeżywa w środku powieści drobny kryzys. Ratują ją jednak genialne kreacje bohaterów. Znani z pierwszej części Zielny, Fałniewicz i Kraft zyskują dodatkową głębię a nowe osoby – jak chociażby Przodownik Anińska – wnoszą nową jakoś do książki. Wielką siłą Wrońskiego jest umiejętność ożywiania tych postaci. Nie są one wymuszone, ani nie robią wrażenia manekinów. Każda z nich posiada własnych charakter, odrębne zainteresowania, sposób radzenia sobie z życiem, czy chociażby styl prowadzenia dialogów. Naturalnym tego następstwem są genialne konwersacje. Często ożywione, toczące się niebywale dynamicznie i oczywiście niejednokrotnie odbywające się przy wódeczce i papierosku. Nadaje to całej powieści specyficzny, lekko cierpki posmak.

Zarówno fabuła jak i sami bohaterowie nabywają jednak prawdziwej jakości przy zestawieniu ich z Lublinem. Miasto w powieści żyje własnym życiem. Kiedy wraz z Maciejewskim przemierzamy uliczki i różne zakamarki, gdzieś z boku życie toczy się nieustannie, jakby niezależnie od opowiadanej historii. Dodatkowo, do książki dołączono płytę audio „Kryminalny Lublin”, na której znalazła się wirtualna wycieczka po dawnym Lublinie, w którą zabiera nas sam autor. Przesłuchałem z przyjemnością i było to naprawdę mile spędzone 35 minut.

Za zakończenie powrócę jeszcze do komisarza Maciejewskiego. W „Kinie Venus” został on pokazany jako facet nie stroniący od kobiet i alkoholu, z licznymi wadami z jednej strony, za to z drugiej jako błyskotliwy i twardy glina, nie mający skrupułów by nagiąć prawo w celu złapania bandyty. Antypatyczny i zuchwały – takiego właśnie go uwielbiam i dla samej jego postaci warto książkę przeczytać. Do tego dochodzi oryginalna fabuła, zagmatwana historia w pornografią w tle, twardzi gliniarze i przebiegli przestępcy, a to wszystko z fantastycznie odwzorowanym miastem w tle. Polecam każdemu miłośnikowi dobrych kryminałów.

Polecam gorąco!

Wydawca: W.A.B.

Ilość stron: 352

Data wydania: styczeń 2011

Moja ocena: 8/10

Recenzję pierwszej części przygód komisarza Maciejewskiego znajdziecie tutaj.

Przypominam, że nadal trwa konkursik. Pozwolę sobie rymek powtórzyć: Tylko do niedzieli, szukam właścicieli!:) O!

Reklamy
Reklamy