„Pies w studni” Marcin Wolski

Marcin Wolski to postać nieprzeciętna, a jego twórczość literacka często odbiega od głównego nurtu. Idealnym tego przykładem, jest „Pies w studni”, czyli pierwszy tom trylogii o tym samym tytule. Autor już na okładce zaznacza, że książkę napisał z potrzeby serca, na przekór amerykańskim standardom panującym w literaturze i filmie. Jest oryginalnie, nietypowo i niełatwo. Zacznę jednak od początku.

Olśnienie przyszło nagle. Oto zdałem sobie sprawę, co drażni mnie w większości amerykańskich produkcji literackich i kinowych z pogranicza fantastyki i horroru. Oto okazuje się, że z małymi wyjątkami głównym wrogiem współczesnego człowieka jest zawsze prawica, a ściślej – sam Pan Bóg i jego przyjaciele. Obłąkani mordercy i gwałciciele słyszą chóry anielskie i podają się za synów Bożych.

Po przeczytaniu pierwsze strony doznałem małego szoku. Wolski nie kreuje jakiegoś fantastycznego świata, ani nie rzuca czytelnika w realia kosmiczne. Znajdujemy się za to w XVII wieku, w fikcyjnej republice Rosettinie położonej gdzieś we Włoszech. Głównym bohaterem i narratorem powieści jest Alfredo Derossi zwany „Il Cane”. Wolnomyśliciel, zwolennik postępu i ateista, tak po krótce można by go scharakteryzować. Pierwszą część „Psa w studni” zajmuje jego opowieść, w której przedstawia nam swoją historię od wczesnego dzieciństwa, aż do chwili teraźniejszej kiedy gnije w więzieniu skazany na stracenie za herezje. Wskutek pewnych wydarzeń, zamiast na dnie studni śmierci, ląduje on jednak w 2001 roku, we współczesnym nam świecie.

Pierwsza, historyczna część książki, moim zdaniem Wolskiemu wypadła średnio. Język jest co prawda ciekawy, stylizowany na późnorenesansowy, a opisy soczyste i bogate, jednak całość skutecznie mnie nużyła. Brakowało mi w tym wszystkim iskierki i wydaje mi się, że autor wprowadził nieco na siłę ten element, by kolejna – zdecydowanie lepsza – część powieści zyskała na wiarygodności. Rosettina w 2001 roku wypada już dużo sugestywniej. Brud, moralna zgnilizna, wszechobecna komercja i społeczne znieczulenie to elementy rządzące światem. Wolski celowo przerysował te cechy, przez co zyskały na sile przebicia. Religia wraz z jej wartościami, konserwatyzm i jakiekolwiek skrupuły, to wartości zepchnięte w niebyt przez rozkrzyczane media i rządnych zysku przedsiębiorców.

Wolski jako źródło zła i zatracenia ludzkości wskazuje wolność, równość i postęp, rozumiane jednak z byt szerokim kontekście. Rysuje przed czytelnikiem wizję świata, nie ograniczanego normami, z ciągle naciąganą granicą tolerancji. Dla samego przesłania, warto się z książką zapoznać.

A w ogóle zła jest władza, porządek, hierarchia. Resztki dobra ostały się w szarych ludziach, najlepiej kolorowych, o liberalnych preferencjach seksualnych. Próżno szukać na milionach zadrukowanych kart lewicowych dewiantów, spisków czerpiących z materialistycznej inspiracji, komunistycznych obłąkańców chcących zapewnić wszystkim (z wyjątkami) Wolność, Równość, Braterstwo.

„Pies w studni” to książka niełatwa, ale wartościowa. Wolski pod postacią całkiem niezłej fantastyki, wskazał problemy nurtujące współczesny świat. Mimo, że dał się ponieść nieco swoim konserwatywnym poglądom, nie przeszkadza to w ogólnym odbiorze książki, która – po nieco przydługim wstępie – wciąga skutecznie w zdemoralizowany świat Rosettiny XXI wieku i daje mocno do myślenia. Polecam czytelnikom, szukającym w książkach raczej czegoś więcej niż tylko prostej rozrywki. Miłośnicy czystej i łatwej fantastyki, mogą czuć się po lekturze nieco zawiedzeni.

Wydawca: SuperNOWA

Ilość stron: 301

Data wydania: 2000

Moja ocena: 7/10

Recenzja opublikowana wcześniej na portalu Fantasy Book.

  1. Właśnie czytam „Drugie życie” Wolskiego i po Twojej recenzji stwierdzić muszę, że ten Pan ma duży rozrzut😛 Bo moja książka zupełnie do Twojej niepodobna😛

  2. Książka nie wzbudza we mnie wybitnego zainteresowania. Ale zastanawia mnie jedno – pamiętasz o obiecanym Sparksie na Dzień Kobiet?😀.

  3. Dokładnie mam podobne odczucia – w amerykańskich powieściach s-f bardzo często zrzuca się winę za złe, potworne zachowanie ludzi – świadomych przecież, na Boga albo inną siłę wyższą. Nie lubię braku odpowiedzialności w ludziach, nie lubię twierdzeń, że wszyscy i wszystko są winni tylko nie ja. Jednak biorę sobie na to poprawkę i czytam, bo książki te mają wiele cech na plus, ale wiem o co Ci chodzi.
    Książkę poszukam.

  4. Wolskiego znam tylko i wyłącznie z opowiadań, które zamieszczał chyba w Fantastyce i na pewno w zbiorze „Trzynaście kotów”. Jakoś nie sprawił żebym go zapamiętała, ale ja przecież nie lubię opowiadań, więc powinnam pewnie sięgnąć po jakąś książkę, żeby sobie wyrobić zdanie😉

  5. Isabelle
    Hehe Wolski to jest mistrz:) Polecam zbiór opowiadań Enklawa:) Czego tam nie ma. Od twardego s-f, przez horror po… political fiction (bynajmniej wydaje mi się, że to jest fiction). Najlepsze jest to, że on w każdej książce stara się przekazać coś więcej.

    Alina
    Pamiętam, że obiecałem babską książkę;) Akurat Sparksa nie mogę nigdzie dorwać;) Może być inna, za to wybitnie babska lektura?;)

    Beatrix
    Wolski właśnie tego się uczepił w tej książce. Pokazał odwrotność zupełną nurtu obecnego w literaturze. Jestem ciekawy jak wyglądają kolejne części trylogii – wezmę się za nie w najbliżeszej przyszłości.

    arsenka
    Wolskiego się czyta często niełatwo. Trzeba się skupić, zastanowić czasami. Wtedy dopiero jego książki osiągają prawdziwą wartość. Polecam jednak zdecydowanie:)

  6. Niech Ci będzie, może być😉.

  7. Tylko 7/10? To chyba rzeczywiście mu nie wyszło z tym początkiem?

    Pozdrawiam🙂

  8. Recenzja zaiste interesująca :D!

  9. Szokujący tytuł. Bardzo zaciekawiona czytałam recenzję🙂
    W zasadzie może być ciekaaawe… Kiedyś przeczytam.

    Marzec mówisz…😉
    Chyba wytrzymam.
    ;P

  10. Ciekawie piszesz o tej książce i określasz ją jako poruszającą istotne problemy. To mnie kusi, ale… Po pierwsze, nie przepadam za powieściami, w których akcja i bohaterowie przerzucani są z czasów historycznych do współczesnych. Mam wrażenie, że niewielu autorom się to udaje. Po drugie, chyba nie strawię tego „konserwatyzmu”. Też nie przepadam, za obciążaniem sił wyższych za ludzkie przywary i słabości. Ale żeby postrzegać źródło zła w tolerancji? Eee, no, sama nie wiem…

  11. Alina
    Dzięki za zrozumienie;)

    Madzia
    Tylko, bo jednak coś szwankuje w tej książce. Ciekawe o czym będą kolejne części, bo ta jest jakby zamkniętą…

    szfagree
    Bo i książka jest… intrygująca;)

    Madeleine
    Hehe;) Planowo marzec, a jak będzie w praktyce to czas pokaże:)

    grendella
    Sprawa do zastanowienia z tą tolerancją:) Musiałabyś przeczytać książkę, bo nie chcę spoilerować. Konserwatyzm jest naprawdę lekkostrawny, tu akurat nie ma problemu. Pies w studni to w sumie typowe pióro Wolskiego – zadaje pytania, lecz odpowiedzieć na nie trzeba już samemu.

  12. Pawle podsunąłeś nam pod nos kawał porządnej literatury. Po recenzji mam nieodparte wrażenie że na „Psa w studni” trzeba mieć ochotę, albo inaczej przygotować się do spotkania z tak poważnym tematem. Wnioskuję że nie jest to książka czytana z marszu, ale mimo to, jak wspomniałeś, warta zachodu🙂
    Czy sięgnę? Po Twojej opinii zakiełkowało we mnie ziarno ochoty, ale w obecnej chwili czuję że nie do końca wykorzystałbym jej potencjał – poczekam na odpowiedni moment i wtedy z przyjemnością poznam pana Wolskiego.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: