„Efemeryda” Robert Cichowlas, Kazimierz Kyrcz Jr

Każdy większość z was wie jak wygląda lot samolotem. Najpierw pilot włącza silniki i przyspiesza, następnie wzbija się w powietrze i pnie aż do osiągnięcia pewnego pułapu. Po pewnym okresie lotu, maszyna zwalnia lekko i zmniejszać odległość od ziemi, po czym zaczyna szybciej opadać i następuje lądowanie z lekkim szarpnięciem. Najnowsza książka duetu Robert Cichowlas, Kazimierz Kyrcz – „Efemeryda”, jest idealną metaforą typowego podniebnego rejsu. Niestety wrażenia z miłego startu i spokojnej podróży, psuje niepotrzebna pętla przed lądowaniem i ostre szarpnięcie przy siadaniu na płytę lotniska.

Odpalamy silniki.

Kapitan Artur Gałecki to pilot, pracujący w nienazwanych liniach lotniczych. Najczęściej zasiada za sterami wielki maszyn rejsowych typu Boeing 737. Poznajemy go, kiedy zmęczony po locie wsiada do taksówki, z zamiarem łyknięcia zimnego piwka zaraz po dotarciu do domu. Już w taksówce zaczyna odczuwać jednak pewien dyskomfort psychiczny, zwala to jednak na karb panujących upałów i wszechobecnej duchoty. Kiedy po powrocie do domu odkrywa, że ktoś przewiesił jego obrazki i poprzestawiał meble, dyskomfort zmienia się w niepokój, który szybko staje się lękiem.

Przyspieszenie. Koła delikatnie odrywają się od betonowego podłoża.

Rozwinięcie powieści przebiega gładko. Ze strony na stronę dawałem się wciągać w stopniowo gęstniejący klimat niesamowitości. Artur jako twardy i trzeźwo myślący facet robi solidne wrażenie. Wpływa ono wprost na emocje jakie czytelnik zaczyna odczuwać podczas czytania. Jeżeli zdrowy mężczyzna w kwiecie wieku, twardo stąpający po ziemi, zaczyna ulegać panice i mięknąć, to sprawa jest poważna. Dochodzą do tego upały i duchota, zdające się wysysać z Gałeckiego ostatnie siły. Klimacik to wielka siła „Efemerydy”.

Osiągamy pułap i prędkość rejsową.

Powieść rozpoczyna się jak dobry horror i tak też toczy się dalej. Najbliżej jej moim zdaniem do Mastertona, czy niektórych książek Kinga. Uczucie zaszczucia rośnie powoli, a nieznane zło zagęszcza się wokół Artura, wyciągając powoli w jego kierunku oślizgłe macki. Stan ten trwa gdzieś do 180 strony. Dawałem się ponosić wyobraźni i chłonąłem rozwijającą się fabułę, oczekując trzęsienia ziemi, czegoś co wbije mnie w fotel głębiej. Chciałem, żeby autor mnie zaskoczył i udowodnił mi, że się mylę, że dałem się nabrać. Tymczasem…

Podchodzimy do lądowania. Krążymy nad lotniskiem. Wreszcie pilot brutalnie sadza maszynę na ziemi. Braw nie słychać.

Końcówka psuje niestety cały pozytywny obraz, jaki zdążyłem sobie wyrobić podczas czytania. Należy podziwiać wyobraźnię, z jaką autorzy stworzyli tak groteskową i sugestywną scenerię. Cóż z tego jednak, skoro nijak nie pasuje mi to do reszty powieści. Klimat tak misternie tkany, rozwiewa się bardzo szybko. Autorzy przekroczyli pewne granice i trudno mi zrozumieć ten zabieg. Nie można co prawda zarzucić książce, że zakończenie jest oklepane, czy przewidywalne, bo nie jest. Jest za to absurdalne i niesatysfakcjonujące do tego stopnia, że lepiej chyba, by pozostało bardziej schematyczne, ale za to klimatyczne.

Wysiadamy.

„Efemeryda” to książka nierówna. Początkowo zapowiada się świetnie, rozwija się jeszcze lepiej, by na końcu zawieść. Eksperyment panów Cichowlasa i Kyrcza nie do końca wypalił. Początkowo myślałem, że mam do czynienia z typowym horrorem, później pomyślałem, że to może coś w stylu filmów gore, czy slasher. W końcowym rozrachunku wyszła z tego niestety jakaś dziwna hybryda, z przekombinowanym zakończeniem. Książka jest ładnie wydana, ma fajną okładkę i niezłą cenę. Polecam ją osobom lubiącym groteskowe klimaty i horrory klasy B – koniecznie w tym zestawieniu.

Wydawca: Oficynka

Ilość stron: 272

Data wydania: luty 2011

Moja ocena: 6/10

Advertisements
  1. Co do tego zakończenia: moja reakcja to było najpierw „że niby co???” ale potem doszłam do wniosku, że w sumie to było jedyne rozwikłanie zagadki, jakiego się nie spodziewałam.

  2. Przyznaję, że okładka mnie odrzuca, ale jak wpadnie mi w łapki, to z ciekawości zajrzę:).
    Pozdrawiam!!

  3. Ale okładka że tak brzydko powiem, to chyba po pijaku robiona 🙂

    Swoją drogą, trochę mnie zniechęciłeś do książki, ale tylko trochę. Cichowlas ma to do siebie, że końcówki powieści/opowiadań są do d…, jednak same pomysły ma niebanalne. Tak więc, najpewniej sięgnę i po tą książkę, chociaż nie w pierwszej kolejności.

  4. Horrory klasy B? To już zdecydowanie nie dla mnie. Zdecydowanie. A okładka jest koszmarna, choć pewnie miała taka właśnie być i tylko spełnia swoje zadanie, więc nie powinnam wydziwiać. A, że często kupuję książkę dla tejże właśnie, tej pozycji bym nie nabyła. Widzę, że bym się nie pomyliła.

    Cóż, a ja czekam cierpliwie, kiedy będziesz miał Dzień Dobroci Dla Zwierząt :). I tylko mi trochę żal, że już w ogóle do mnie nie zaglądasz. Ale pewnie jesteś zbyt zajęty. Pozdrowienia :).

  5. O jak horror, to dziękuję ale nie:(

  6. Nie lubię horrorów, więc z czystym sumieniem sobie odpuszczę.:)

  7. Dobra metafora nie jest zła 😉 Powiem Ci, że wstęp recenzji baaaardzo zachęca do dalszego czytania, chociaż książka nie dla mnie. Oprócz tych autorstwa Kinga horrorów ani nie czytam ani nie oglądam 😉

  8. Macie z Magdą bardzo podobne wrażenie po lekturze „Efemerydy”, co jedynie utwierdza w przekonaniu że jest to książka świetna jedynie do pewnego momentu 🙂
    W ogólnym rozrachunku dostała od Ciebie zaledwie 6/10 pkt. co nie stawia jej na żadnym piedestale literatury obowiązkowej. Sam nie wiem co zrobić z tym fantem, może odczekać i mieć nadzieję że autorzy dodadzą alternatywne zakończenie?;>

  9. ohohohoho okładka troszku straaaaaaszna 😀

  10. A ja śmiem twierdzić że Twoja recenzja to najlepsze co tej książce mogło się trafić
    W ogóle to życzę Ci przeczytania książki takiej 10/10 jak w przypadku Dżosefa, Twój zachwyt wtedy mi się udziela 😉

  11. Ja to generalnie nie lubię książek pisanych w tandemie :/ Jeżeli jest zbiór opowiadań, to przynajmniej wiadomo, kto napisał które. A tak, to nie wiadomo kogo za co chwalić/ganić.

  12. Już po przeczytaniu recenzji Magdy wiedziałam, że po tę książkę nie sięgnę. Twoja recenzja tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziła i wiem, że nie wiele stracę 😉

  13. Ależ zaniedbałem odpowiedzi! Już nadrabiam:))

    Madzia
    Dla mnie cała końcówko to było takie „heh, już nie mieli co wymyślić” i zniecierpliwony odliczałem strony do końca.

    Kasandra
    Okładka jest… oryginalna:) Możesz zajrzeć, ale nie spodziewaj się wielkich rewelacji.

    fri2go
    Okładka dokładnie odzwierciedla ostatnie parędziesiąt stron, które na mnie zrobiła wrażenie wymyślanych po spożyciu;) Popatrz na obraz Boscha, a następnie opisz to co widzisz i dodaj potworków – tak to mniej więcej wygląda.

    intueri
    Zaglądam, zaglądam, tylko nie komentuję, bo klimaty nie moje:) Dzień nadejdzie. Ostatnio mam kiepsko z czasem i lecę na recenzjach napisanych „na zapas”.
    Co do książki – okładka idealnie oddaje treść.

    anek7
    😉

    Moreni
    Chyba się nie boisz?;) (zabrzmiało to jakbym miał 12 lat? 😉 )

    arsenka
    Mnie książka początkowo tez bardzo wciągnęła i zachęciła:) Gorzej było później niestety:) Kinga powiadasz – stawiasz na jakość w takim razie;) Chociaż i on pisuje nierówno.

    Maks
    W moim odczuciu panowie próbowali stworzyć coś świeżego i trochę im nie wyszło. Wygląda to tak, jakby pisali i w pewnym momencie zabrakło im pomysłów, po czym łykneli kilka głębszych i poszli na całość. Oglądałeś serial LOST? Odczucia są podobne. początkowo klimat miażdzył, z czasem jednak nawet sami scenarzyści się pogubili w swoim dziele. Proponuję Ci tą książkę odpuścić i poczekać, bo szykują się dwa teksty z których jeden dostanie 9… a może i więcej, drugi zaś (czytam wciąż) na pewne 8 – chyba, że zdarzy się coś ciekawego:) Oba w klimatach hard s-f:)

    Mara
    BU! Straszna w sensie BU!, czy w sensie TFU! ?:)))

    Kinia
    Własnie taką przeczytałem i recenzja się szykuje:) Jeszcze nie wiem czy dam dychę, ale jest to możliwe;)

    Agako
    W sumie to ja bym się chętnie dowiedział, który z nich odpowiada za groteskę i zakończenie;)

    enedtil
    W sumie dla rozwinięcia samego warto książkę przeczytać. Wzorowo wyszło Panom autorom budowanie suspensu:) Szkoda że dalej już było gorzej.

  14. Trochę zabrzmiało:D Starszego Kinga się czasem boję (w końcu o to chodzi w horrorach, prawda?;)), a reszta mnie raczej irytuje i zniesmacza. Chyba po prostu nie gustuję.:)

  15. Mam nadzieję, że rzeczywiście chodzi o brak czasu, a nie o coś innego. Gorszego. Bardziej boję się faktu, że czytasz tak długo, bo nie możesz skończyć… A to już byłoby źle.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: