Wieczór z tatą.

Wczesny wieczór. Godzinka do rytualnej kąpieli Aleksa. Jest to ten moment dnia, kiedy łobuz jest już marudny i znudzony a mężu zdążył odetchnąć po pracy. Idealna pora na chwilę z tatą.

– Taaatttoooo!! – niesie się po raz kolejny po domu, zapowiadając koniec spokoju.

– Słucham?

– Co jobisz? – brzmi wyrachowane pytanie.

– Czytam książkę. – odpowiadam wiedząc, że powinienem użyć czasu przeszłego.

– Dobja. Teraz chodź! – pada komenda.

– A gdzie chcesz iść ze mną? – próbuje beznadziejnie się opierać.

– Chodź, chodź! Tutaj.

Zapewne każdy rodzić zna taki scenariusz. U mnie zdarza się on niemal codziennie. Mamusie jakoś radzą sobie cały dzień z pociechami, co jednak z tatusiami? Z własnego doświadczenia wiem, że konstruktywnie spędzanie czasu z synem, jest łatwiejsze, kiedy mam pod ręką coś, co potrafi zasugerować mi kierunek zabawy. Uwaga tatusiowe! Odciążamy nasze kochane panie i zabieramy się za nasze pociechy! To tylko godzinka, która na pewno okaże się opłacalną inwestycją w przyszłość – tą daleką, jak i tą całkiem bliską.

„Ćwiczenia dla dwulatka”, czyli pierwsza książka z serii Akademia Kota Filemona, to zbiór prostych zadań, z którymi powinien poradzić sobie przeciętny dwulatek. Każda strona, to odrębna króciutka historyjka, w zawartymi w niej wytycznymi do wypełnienia. W środku znajduje się sporo kolorowych nalepek, które zgodnie ze wskazówkami, dzieci przylepiają w odpowiednie miejsca. Niektóre z zadań przewidują kolorowanie jakiegoś prostego elementu, lub dorysowanie czegoś do rysunku.

– Zobacz! Co to za zwierzę? Chyba tygrys! – pytam podchwytliwie.

– Nieeee, to jest ciecież kjowa! – odpowiada z wyrzutem Aleks.

– O! Rzeczywiście! – gram zaskoczonego – A jak krowa warczy? – prowokuję

– Tata! – zostaję przywołany do porządku – Kjowa nie warcy, ona jobi MUUUUUUUUU!!

Książeczka idealnie sprawdza się, jako narzędzie do nauki i zabawy. Poszerza słownictwo dziecka, uczy kolorów, rozwija zdolności manualne, wskazuje kształty i uczy je rozpoznawać. Dodatkową jej wartością, jest baczna uwaga, jaką tatuś poświęca dziecku podczas uzupełniania zadań. W wypadku Alka wymaga to sporej cierpliwości i samokontroli, ale nikt nie powie mi, że nie było warto. „Ćwiczenia” gorąco polecam każdemu rodzicowi. Jest to naprawdę fajnie wydana książeczka, wskazująca kierunek rozwoju i kolejnych zabaw z dzieckiem.

Zaliczyliśmy test na dwulatka, czas przejść do następnego etapu: „Ćwiczenia dla trzylatka”. Jak łatwo się domyślić, tym razem do zabawy zapraszamy nieco starsze dzieci. Zadania są nieco trudniejsze w każdej z dziedzin. Aleks jako 3 latek bez dwóch miesięcy, miał problemy z niektórymi – szczególnie manualnymi zadaniami np.: dokończ rysowanie myszy po śladzie. Ćwiczenia są tym razem złożone i często nie ograniczają się do samej nalepki, czy kolorowania.

Zadanie polegało na przeprowadzeniu baranka przez labirynt do jego przysmaku – obiadku (czyli na łąkę).

– Patrz! Baranek. Chyba jest głodny. Jak myślisz, gdzie powinien pójść?

– Choć za mnom – i pobiegł, zostawiając mnie z rozdziawioną buzią… Po raz kolejnym padłem ofiarą logiki, a Alek stał w oknie pokazując palcem łąkę.

Spektrum zadań obejmuje rozpoznawanie kształtów, kolorów, łączenie w pary, porównywanie kształtów czy wiedzę o zwierzętach i smakach. Historyjki są naprawdę pomysłowe i ciekawe. Bawiłem się świetnie podczas wspólnej zabawy z dzieckiem. Filemon chce zostać Kotem z Butach? Kotki dostały list od swojego kuzyna lwa, spróbuj zaryczeć jak on. Podczas jakiej pogody nosi się kalosze? Te i inne zadania sprawiają, że dziecko jest w stanie stosunkowo długo usiedzieć wraz z rodzicem w jednym miejscu.

Obie książeczki z serii Akademia Kota Filemona szczerze polecam. Można zastosować je jako pomysł na długi wieczór czy nudę. Szczególnie polecam je tatusiom. Nie trzeba nic specjalnego malować, czy tworzyć. Wystarczy usiąść z pociechą u boku, czytać zadania i podsuwać w razie kłopotów jakieś wskazówki. Świetna i twórcza zabawa.

Na koniec wieczoru z tatą, zostawiłem sobie „Malowanki wodne”. Jako mąż maruda, nie lubię babrać się w farbkach z Alkiem. Sporo potem jest sprzątania, mycia i wycierania. Kto tworzył obraz z żywiołowym 3-latkiem, wie o czym mówię. Dzieciaki uwielbiają jednak malować farbkami. Idealnym rozwiązaniem tego problemu, są właśnie „Malowanki wodne”. Potrzebujemy jedynie troszeczkę wody, pędzelek i wspomnianą książeczkę. Moczymy pędzelek w wodzie i kolorujemy. W magiczny sposób pojawiają się kolory i obrazek staje się żywy. Efekt jest prosty, w miarę czysty i szybki. Idealny dla tatusia, który nie przepada za sprzątaniem, a dziecko jest wniebowzięte, bo może bazgrać czymś mokrym. Polecam!

– Jecie! – domaga się mój następca.

– Musimy chwileczkę poczekać, żeby wyschły obrazki, bo się zrobi plama. – tłumaczę cierpliwie dziesiąty raz.

– To nić – kiwając głową, zapewnia mnie Alek – moźemy cieciec jom umyć.

No i co mi pozostało?

Wszystkie trzy książeczki polecam gorąco! Uczą ciekawości świata i bawią. Jednocześnie są ładnie wydane, kolorowe i świetnie wycenione. Idealne na wieczór z tatą;)

Wydawca: Wilga

Ilość stron: Ćwiczenia po 24 str, Malowanki 10 str.

Data wydania: 2011

Moja ocena:     Ćwiczenia dla dwulatka – 9/10

Ćwiczenia dla trzylatka – 9/10

Malowanki wodne – 7/10

  1. Świetny wieczór z Tatą !!!!
    To jest to🙂🙂

    Ps. No wiesz powinieneś wiedzieć , że krowa robi MUUUUU
    wstydź się Pablo, dziecko wie…i tatę uczy🙂

    No właśnie ciekawe kto kogo uczy na tych wieczorkach🙂

  2. Uwierzysz mi jeśli Ci powiem, że momentami wręcz uśmiechałam się do monitora? Słodki ten Twój Łobuz😉 Swoją drogą coś chyba z Tobą nie tak skoro nie wiesz, jak robi Kjowa!

  3. Po Twoich wzmiankach na blogu dochodzę do wniosku, że jesteś cudownym tatą. Też bym takiego chciała, nie chcesz mieć przypadkiem jeszcze dwudziestoletniej córki?😀.

  4. Ty jesteś wzorowy Tata – no pomijając braki w podstawowych wiadomościach na temat zwierząt hodowlanych:)

    Mój Typ nie dał się nabrać na wodne malowanki – musiały być uczciwe farby;(
    A jeszcze matka w przypływie amoku jakiegoś pokazała że można malować palcami bez użycia pędzelka… No działo się, działo…

  5. uśmiałam się🙂 cudownie spędziłeś czas z synkiem🙂 a jaki bystry ten twój chłopiec

  6. W ten weekend ja, siostra i Patryczek robiliśmy właśnie „Ćwiczenia dla dwulatka”:). Świetna książka i ile zabawy!! A naklejki za prawidłową odpowiedź (w nagrodę) poprzyklejał wszędzie gdzie się da, łącznie ze ścianą i telewizorem:D. Inwencja twórcza jak nic:). Polecam!!

  7. Pablo – powinieneś pisać książki🙂
    Powaga – masz naprawdę super talent do opowiadania🙂

  8. Sabinka
    Hehe;) Teraz już wiem jak robi kjowa:) Muuu:)

    Lena
    Uwierzę, bo sam podczas pisania miałem rogala na twarzy;) Już wiem jak jobi kjowa: MUUUU;)

    Alina
    Wcale nie takim cudownym, wierz mi. Ja chętnie córunię przyjmę, ale moja żona może się zdziwić ciutek:P

    anek
    Pracuję intensywnie by nadrobić tematykę zwierząt hodowlanych:) Będzie gitarka:)
    Uuu i pewnie akwarelki też go nie zadowalają;) Bo Aleks jak już ma malować, to potrzebuje solidne plakatówki:P Ja mam uraz do połączenia dziecko+farba;)

    jussi😉 Dzięki! Czy bystry to się okaże na maturze;)

    kasandra
    Świetna książeczka:) Ma w sobie to coś. Sam fakt że Alek chciał przy niej siedzieć, to już coś. I te naklejki… to chyba działa na chłopaków szczególnie:)

    Nemeni
    Cały czas się nad tym zastanawiam;) Dzięki:)

  9. Boskie😀 Uwielbiam te Twoje opowieści „odAlkowe” :D:D:D A i książeczki wydają się ciekawe, aż szkoda, że nie mam komu sprezentować😉

  10. Czytałam i jakbym słyszała swoją pociechę:) Tych książeczek wcześniej nie znałam, ale – dzięki Tobie – już prawie znam, i nabędę, i moje dziecko też usiedzi choć chwilę na czterech literach. Może to jest pomysł na weekend, bo bez przedszkola coś to moje szczęście robi się nadpobudliwe:)

  11. Widzę, że też lubisz podpuszczać malucha? Z moją dwuletnią chrześnicą to konieczność, bo z błyskiem w oku odpowiada „nie wiem, nie pamiętam”. ^^

    Ciekawe książeczki, będę je miała na oku jak odwiedzę księgarnię. Niech no tylko to przeziębienie się skończy.

  12. Jak nie lubisz tak malować z Alkiem, to z miłą chęcią wyręczę Cię któregoś razu… Obawiam się tylko, że będziesz musiał sprzątać za dwoje😉

  13. Podobnie jak wiele osób przede mną, uśmiałam się:)Serio.W moim otoczeniu nie ma co prawda żadnych maluchów, które podpowiedziały by mi,ze kjowa nie warcy, ale teraz na szczęście już to wiem.
    Super notka!

  14. Jak ja kochałam malowanki wodne jako mała dziewczynka. Tata dla mnie gdzieś je wytrzasnął takie z bajkami Disneya😉 Normalnie cudo ! Dopiero teraz się zorientowałam, że to też mogła być ucieczka od babrania się farbami ;]
    Fajne książeczki, fajny tata z Ciebie i na pewno świetny chłopak Ci rośnie😉

  15. Aga
    Dzięki:) Cały czas sobie mówię, że więcej będzie tematów dzieckowych, ale na razie idzie średnio. Teraz Tupcio Chrupcio przede mną;)

    viv
    Moja pociecha jeszcze przedszkola nie zna. Może dlatego jest taka żywotna:) Książeczki polecam. Trzeba ciut cierpliwości, ale warto w nie zainwestować, tym bardziej że kosztują ok 5 z jedna:)

    Agna
    Ta seria książeczek sięga aż do bodajże siemiolatka, więc dla każdego coś miłego:) Ja uwielbiam Alka podpuszczać:) To jest to, co tygrysy lubią najbardziej:)

    Lena
    W tym właśnie sęk – malować lubię, gorzej z tym sprzątaniem potem:P

    milvanna
    Noo kjowa nie warcy;) To się cieszę i postaram się częściej pisać teksty dzieciowe;)

    arsenka
    Te malowanki są fajne, szkoda tylko, że kolory są trochę blade. Nie przeszkadza to jednak w zabawie:)
    Dzięki;)

  16. :))) fajny Tata z Ciebie🙂
    A pamietam ze ja też lubilam malować w tych książeczkach wodą. Ech to były czasy, co prawda wtedy cięzko było je dostać, ale jak tylko gdzieś mama kupila to 10 minut i cała pomalowana🙂
    Fajnie fajnie.
    Pozdrawiam

    • Dabarai
    • Marzec 2nd, 2011

    🙂 Ksiazeczek poszukam w Polsce dla coreczki przyjaciolki.🙂

  17. Jaka piękna recenzja (tak, recenzja przecież) książe(cze)k dla dzieci! xDD
    Ślicznie xD
    Pozdrawiam!^^

  18. Mój mały ma dopiero półtora roku, czyli mam jeszcze trochę czasu do rozejrzenia się za takimi książeczkami. Już słyszałam co nieco o tym wydawnictwie, że ma ciekawe pozycje dla dzieciaków, muszę poszukać ich strony.

  19. Ach uwielbiam czytać te opowieści z relacji ojciec – syn🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: