„Dziedziczka Smoka II: Drzewo Idhunn” Licia Troisi

Problem z trylogiami jest taki, że naj­czę­ściej, by cieszyć się z cało­ści, należy naj­pierw prze­brnąć przez drugi tom, który z reguły jest naj­słab­szy. Drzewo Idhunn zdaje się potwier­dzać tę regułę.

Dziedziczka smoka to nowa trylogia włoskiej pisarki Licii Troisi, kierowana do nastolet­niego czytel­nika. Pierw­szy tom udowod­nił, że sprawny język i sporo akcji, może zastąpić oryginalną fabułę. Książkę prze­czytałem piorunem i miałem ochotę na więcej. Nie­stety w przy­padku drugiej czę­ści przy­gód nastolet­niej Sofii, nie­wiele uległo zmianie, a jak głosi stare przy­słowie: „Kto nie idzie do przodu, ten się cofa”.

Drzewo Idhunn prze­nosi akcję w zupeł­nie nowe miej­sce. Po zdobyciu pierw­szego owocu z Drzewa Życia, Sofia wyrusza na tour­nee z cyr­kiem Lindy. W tym samym czasie profesor udaje się do Budapesztu, nie zdradzając młodym smokon­kom szczegółów wyprawy. Dziew­czyny zdane same na siebie, starają się odnaleźć kolejny magiczny owoc na własną rękę, więk­szość czasu zaj­mują im jed­nak występy na arenie. Kiedy natrafiają wresz­cie na ślad tajem­niczej relikwii pew­nego pradaw­nego drzewa, nie będącego jed­nak Drzewem Życia, kłopoty same zaczynają się nawarstwiać.

Naj­słab­szym elemen­tem jest wspo­mniane prze­niesienie akcji do cyrku oraz wyjazd profesora. Oba te zabiegi spo­wodowały, że prak­tycz­nie przez pierw­sze sto stron, nic się nie dzieje. Zabrakło elementu, który popchnąłby fabułę do przodu i upo­rząd­kował pojawiające się infor­macje. Sama wprawa, z jaką autorka posługuje się językiem pisanym, nie dała rady zamaskować (jak to miało miej­sce w przy­padku I tomu) słabo­ści snutej historii. Na szczę­ście, kiedy już postać profesora znów się pojawia, książka wskakuje na tory i już bez prze­szkód toczy się aż do końca.

Wyżaliłem się, a teraz pochwalę. Mimo tej począt­kowej słabo­ści, Drzewo Idhunn to cał­kiem udana kon­tynuacja. Autorka spraw­nie roz­wija postacie głów­nych bohaterek. Dziew­czyny zmieniają się w sym­biozie z posiadanymi mocami. Ich roz­terki i problemy ideal­nie pasują do typowych 13-latek. Naresz­cie też zaczyna pojawiać się więcej smoczych motywów, na które zapewne nie ja jeden tak nie­cier­pliwie czekam.

W recen­zji Testamentu Thubana wspominałem o przej­rzysto­ści bohaterów powie­ści. Drzewo Idhunn pod­trzymuje ten trend. Ksiązka idealne nadaje się dla młod­szych czytel­ników. Postacie są prze­widywalne. Dobro pozostaje dobrem i gotowe jest do naj­wyż­szego poświęcenia, a zło nie­ustępliwie dręczy prze­ciw­nika nie prze­bierając w środ­kach. Stopień brutal­no­ści ograniczony został to nie­zbęd­nego minimum. Osobi­ście nie doszukałem się tre­ści, która byłaby nieod­powied­nia na młodego czytel­nika. Problemy i dylematy, z którymi zmagają się smokonki sprawią, że książka na pewno będzie dobrze ode­brana przez docelową grupę w wieku około gimnazjalnym.

Drzewo Idhunn pod­trzymuje tradycję słabych drugich tomów. Pani Troisi starała się ratować książkę pigułką akcji, jed­nak nie udało jej się zetrzeć lek­kiej goryczy po słabym początku. Sama fabuła jest może nieco lepiej skon­struowana niż w tomie pierw­szym, ale nadal nie można nazwać jej mianem oryginal­nej. Mimo tych zastrzeżeń książkę czyta się cał­kiem dobrze. Z wiel­kimi nadziejami zabiorę się za ostat­nią część przy­gód Sofii i liczę na jakieś poważne trzęsienie ziemi, zamykające wszyst­kie otwarte wątki. Powieść polecam jako dobry prezent dla pociech wkraczających w wiek gimnazjalny.

Recenzja I tomu, pt. „Testament Thubana” znajdziecie tutaj.

Wydawca: Videograf II

Ilość stron: 211

Data wydania: listopad 2010

Moja ocena: 5/10

Recenzja opublikowana wcześniej na serwisie bookznami.

Reklamy
  1. Kurde, zabieram się i zabieram za „Świat Wynurzony”, do tej pory nie przeczytałam, bo niby wszystko jest, tylko czasu brak, a tu proszę! – kolejna trylogia i kolejne zaległości 🙂 Mam nadzieję, że w końcu uda mi się po nie sięgnąć, bo tak mnie kusi… A nad „Dziedziczką Smoka” będę musiała się jeszcze zastanowić, bo podobno słabsza od „Kronik…” czy „Wojen…”. Tym bardziej, że ja właśnie jestem taka „pociecha w wieku gimnazjalnym”, no, właściwie już prawie po-gimnazjalnym (jeszcze tylko 2 miesiące.. ;D), a odskocznia od czegoś poważniejszego zawsze się przyda 🙂
    pozdrawiam.

  2. A ja, jak utknęłam na trylogii Wojny Świata Wynurzonego, tak koniec i kropka. Masz rację, książki są typowo dla młodszych czytelników, a ze mnie już za stara du… za dojrzała kobieta na nie 😉

    Ave! 😀

  3. czytałem Kroniki Świata Wynurzonego. Przeszkadzały mi grafomańskie wtręty, zupełnie jakby autorka siliła się od czasu do czasu na piękny, literacki język, ale bez przekonania i bez znajomości używanych słów. Ale pewnie w tej grupie docelowej o której piszesz takie rzeczy przechodzą ;-). Choć nie, cofam – czytałem sporo książek dla czytelników młodych (i młodszych ode mnie) i nauczyłem się już, że warto od nich wymagać sporo, bo trafiają się naprawdę niezłe perełki. Ogólnie, Kroniki wydały mi się streszczeniem fabuły z gry komputerowej cRPG… Wnosząc po Twojej recenzji, coś może się zmieniło, ale nie aż tak wiele, by obciążać półki dokonaniami tej pani 😉

  4. Zdaniem mojej siostry (3 kl. gimnazjum) Kroniki Świata Wynurzonego są przeciętne. Nie masz o nich lepszej opinii, więc bez zbędnego zastanawiania się je sobie odpuszczę 😉

  5. Czytam wszystkie książki tej autorki, bo uważam, że jest świetna, jednak ta książka, bo też ją czytałam, moim zdaniem wyszła jej najsłabiej. Jak zauważyłam, to mało komu się podoba, no ale cóż. Nie miałam jeszcze do czynienia z trzecią częścią, jednak mimo to, że mi się seria nie podoba, nie zamierzam jej nie czytać. Z swojej strony zachęcam do przeczytania Świata Wynurzonego tej pisarki, gdyż jest o wiele, wiele lepszy, a przynajmniej moim zdaniem 😉 Today1.blog.onet.pl

  6. Mam zamiar przeczytać najpierw książki o świecie wynurzonym, jeśli mi się spodobają, to zapewne zabiorę się za tą trylogię.

  7. Robię sobie mały odpoczynek od fantastyki, więc cieszę się, że Twoja recenzja nie krzyczy do mnie podprogowo „kup to !!!! ” 😉
    Tak poza tym wtrącę coś nie na temat – co jest z tymi okładkami, że wszędzie rudowłose kobiety ?? Ja tam nic do nich nie mam, ale już mnie to trochę razi ;]

  8. Dla mnie to jest coś nowego i wydaje się być ciekawa. Myślę, że się skuszę 😉

  9. izaa
    Ja nic innego oprocz Dziedziczki nie czytałem tej autorki:) Co do wieku, to książka też raczej wywoła tylko uśmiech na Twoich ustach:) Młodzi gimnazjaliści jeszcze może by się nią zaciekawili… 😉

    enedtil
    Ee tam;) Ty po prostu jesteś otrzaskana z gatunkiem:)))
    Ave!

    onibe
    Dobre porównanie fabuły do gry komputerowej:) Tak właśnie wygląda ta trylogia. Jest jakiś bezpieczny obszar, z którego co jakiś czas bohaterowie wyruszają na misję. Język nie powala swoją złożonością. Jest prosty, ale i pozbawiony wspomnianych wtrętów, więc chyba pani Troisi zrobiła jakiś krok na przód (albo tłumacz zmienił styl).
    Tak jak piszesz: Jest sporo lepszych książek dla młodych czytelników. Mimo to jednak nie skreślam jak na razie Dziedzicki. Zobaczymy co zaoferuje III tom:)

    Aleksandra
    Kroniki ponoć są lepsze niż recenzowana przeze mnie Dziedziczka. Mimo to jakoś mnie nie ciągnie. Mam na półce jeszcze LEgendy Świata Wynurzonego, więc zobaczymy co będzie:)

    Łędina
    Dziedziczak jest jak dotąd średnia a II tom nawet momentami słabawy. Zobaczę jednak co będzie z III tomem – już czytam:) Jest lepiej:)
    Co do innych książek pani Troisi, biorę się za Legendy, bo mam akurat na półce. Są ponoć luźno powiązane z resztą, więc mogę czytać bez obaw, że nie zrozumiem o co biega:)

    Przepowiednia
    I tak zrób:) Do powinno być dobre posunięcie:)

    arsenka
    Cieszę się Twoim szczęściem;) (gorzej, że ja to muszę czytać;) )
    Co do okładek, na pewno ucieszy Cię informacja, że na okładce tomu III widnieje niewiasta o włosach koloru…. rudego;)))

    Bujaczek
    Jeżeli nigdy nie czytałaś fantasy i nie oglądałaś filmów o smokach, to może to być dla Ciebie odkrywcza lektura:)

    • viv
    • Kwiecień 22nd, 2011

    Pablo – nie na temat, ale dotarło i dziękuję serdecznie!!!!! Oficjalnie ogłaszam Cię Sponsorem Tegorocznych Pisanek:) Dokumentacja fotograficzna wykonana, zanim Janek się zorientował, że to czekoladki:) Nie wiem, czy prezentacja na blogu będzie miała miejsce przed świętami, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt!!!!

  10. Książka chyba nie dla mnie, bo za fantastyką nie przepadam, a i wiek już nie ten :). Natomiast doskonale rozumiem ból związany z drugimi tomami. Najczęściej wszelkiej maści trylogie skreślam na starcie. Może jest to zbyt wielkie uogólnienie, ale niestety jakoś tak już mam.

  11. pablo vel podsluch :

    onibe
    Dobre porównanie fabuły do gry komputerowej:) Tak właśnie wygląda ta trylogia. Jest jakiś bezpieczny obszar, z którego co jakiś czas bohaterowie wyruszają na misję. Język nie powala swoją złożonością. Jest prosty, ale i pozbawiony wspomnianych wtrętów, więc chyba pani Troisi zrobiła jakiś krok na przód (albo tłumacz zmienił styl).
    Tak jak piszesz: Jest sporo lepszych książek dla młodych czytelników. Mimo to jednak nie skreślam jak na razie Dziedzicki. Zobaczymy co zaoferuje III tom:)

    tłumacz z pewnością ma tutaj coś do powiedzenia, ale mimo wszystko nie cenię pani Troisi zbyt wysoko. Po przeczytaniu Twojej recki i paru innych widzę, że jest masakrycznie schematyczna…

  12. Nie będę ukrywał, że nie sięgnę po tę trylogię (co sam celnie stwierdziłeś w komentarzu do pierwszej części), jednakże czekam na recenzję całego cyklu, a nuż będzie to ciekawy pomysł na prezent dla kogoś młodszego 😉

    • naj fanka dziedziczki smoka
    • Wrzesień 19th, 2011

    przeczytalam jusz 3cz. czekam na 4 ktura ma sie niedlugo pojawic w polsce narazie jest tylko orginał włoski ale niedlugo jak bendzie polska wersja koniecznie musze to kupić uwielbiam fantastyke czytalam 3 cz. dziedziczki smoka mam i przeczytalam wszystkie czenści z seri o harrym potterze i wszystkim oba rodzaje polecam naprawde

  13. Witaj! Właśnie dostałam informację od wydawnictwa, że czwarty i piąty tom „Dziedziczki Smoka” będzie PRAWDOPODOBNIE wydany późną jesienią. Wcześniej po prostu nie mieli możliwości przedłużenia licencji. Niestety nie potrafili podać dokładnej daty. Wiele osób irytował fakt, że wątki nie zostały dokończone. Powodem była błędna informacja, że to trylogia. Nie, to nie jest trylogia. Części jest pięć.

    • ak
    • Listopad 19th, 2013

    Pytałem wczoraj wydawnictwo Videograf2. Niestety nie planują wydawać Dziedziczki smoka tomu 4 i 5. Co za próżniaki ;D

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: