„Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu” Harosław Jaszek

Wielkie korporacje działają w oparciu o procedury. Procedury, jak wiadomo, opierają się często na biurokracji, a co za tym idzie na papierach i często niepotrzebnie okrężnej drodze do celu. Co się stanie, kiedy w taki misternie sprocedurowany świat, wpuści się jednostkę inteligentną, dodatkowo posiadającą pewne zdolności interpersonalne, a co gorsza potrafiącą podejmować własne decyzje, oraz umiejącą dokonywać analiz przyczynowo – skutkowych (czyt. posiadającej rozsądek). No cóż, efekt może być różnoraki. Dzisiaj rozpatrzymy przypadek, w którym owa jednostka, (dodatkowo obdarzona talentem pisarskim), postanowiła opisać jeden z możliwych scenariuszy. Tak właśnie powstała książeczka „Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu”.

Wielką korporację można porównać do potężnej ławicy ryb. Każda jedna płynie w tą samą stronę w cudownie zsynchronizowany sposób. Co się jednak stanie, kiedy pole magnetyczne (czy cokolwiek innego nimi kieruje), które one wyczuwają zostanie zakłócone? Kiedy jedna z tysięcy rybek, nagle zawróci i popłynie pod prąd? Z punktu widzenia czytelnika „Koncernu” zrobi się śmiesznie!

Książeczka daje radę! Obawiałem się, że druga powieść może być słabsza od pierwszej książki pana Haszka („Jak niczego nie rozpętałem”), ale na szczęście jest zupełnie odwrotnie. Miejscami, opowieść o perypetiach młodego menagera w międzynarodowym koncernie zajmującym się produkcją puszek i otwieraczy do konserw, jest nawet lepsza. Ataki śmiechu podczas czytania są gwarantowane i gwałtowne. Osobiście najbardziej rozbroiły mnie skróty przeróżnych procedur, z którymi nasz bohater musiał zmagać się na co dzień. Dla przykładu wymienię chociażby PAPKI (Performance Appraisal of Personnel in Key Areas), czy PSAMI (Personnel Satisfaction and Motivation Investigation). Sam sposób ich użycia  w książce, często wyciska wręcz łzy z oczu i powoduje czkawkę. Generalnie PSAMI ma wpływ na PAPKI, ale to nie jest reguła.

Bólu brzucha nabawiłem się jednak prawdziwie, dopiero podczas analizy  misji i celów przedsiębiorstwa, dokonanej w cudownie uszczypliwy sposób przez naszego managera. Slogany „Dbamy o pracowników!”, czy „Działamy szybko i w zespole”, często są używane w nie byle jakim, bo prześmiewczym, kontekście. Najczęstszą akcją, jaką podejmowałem podczas czytania „Korporacji”, było bieganie po domu z książką w poszukiwaniu żony, z krzykiem na ustach: „Musisz tego posłuchać, normalnie padniesz!”.

„Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu” to naprawdę świetna książeczka. Na niewielu, bo zaledwie 144 stronach, udało się Jaszkowi zawszeć ekstrakt pracy w międzynarodowym koncernie. Zaletą małej objętości, jest całkowity brak nudy, czy jakichkolwiek przestoi. Treść połyka się niczym paczkę ulubionych ciasteczek, z żalem czytając ostatnie strony. Książkę polecam każdemu pracownikowi wielkiej firmy, zapewni mu ona skurcz szyi od ciągłego potakiwania. Jako lekturę obowiązkową, powinien ją też przeczytać każdy student szeroko pojętego Zarządzania, będzie to dla niego prawdziwe objawienie – gwarantuję!

Harosław Jaszek, po raz drugi z kolei, stworzył coś niebanalnego. „Koncern” czyta się świetnie. Najlepsze jednak jest to, że kiedy głębiej się w niego wczytałem, odkrywałem coraz to nowsze smaczki. Każdemu czytelnikowi spragnionemu dobrego, oryginalnego humoru, polecam gorąco. Tony śmiechu gwarantowane.

Gorąco polecam!

Wydawca: IMG Partner

Ilość stron: 144

Data wydania: 13 czerwiec 2011

Moja ocena: 10/10

  1. mnie przekonałeś, a od kilku dni patrzę, jak ludzie dodają ją na LC i się zastanawiam – dlaczego? Teraz już wiem:)

  2. Brakuje mi humorystycznych książek, więc tę koniecznie wpisuję na listę pozycji do przeczytania:)). Pozdrawiam!!

  3. Czyli wrażenia mamy podobne😀 Aż się boję, jaki będzie pomysł na następną książkę😀

  4. 10/10?!?! Dawno nie było takiej ocemy!

    Chyba chciałabym to przeczytać, ale:
    a/ nie mam kupować książek przez jakiś czas,
    b/ nie mam wypożyczać książek z bibliotek przez jakiś czas,
    c/ nie mam pożyczać książek od znajomych przez jakiś czas,
    d/ nie mam poszukiwać żadnych nowych wydawnictw mile dzielących się książkami.
    I jak tu ją przeczytać?

  5. Ja kocham procedury! Mówię serio: procedury to mój żywioł. Lubię tworzyć, przestrzegać. Bo ja to taka korporacyjna rybka jestem. Normalnie muszę ją mieć!

  6. O ile poprzednia pozycja tego pana jakoś mnie nie kusiła, tak z tą jest inaczej. Chciałabym się w końcu dobrze pośmiać podczas lektury, a dających taką możliwość jest jak na lekarstwo…Zatem zaufam Twojej opinii Pabelku.😉

    • Isadora
    • Czerwiec 12th, 2011

    Zapowiada się bardzo przyjemna, rozrywkowa lektura – w sam raz na lato. Będę intensywnie poszukiwać:)

    Pozdrawiam!

  7. kalio
    To jest książka, którą można przeczytać w 3 godzinki, po powrocie z pracy w celu rozładowania:) Sprawdza się wyśmienicie:)

    kasandra
    Na pewno się nie zawiedziesz. Książka zdecydowanie potrafi wywołać niezłe ataki śmiechu:)

    Isabela
    hmm kolejna książka to już może być kompletny odlot:)

    Aga
    No jak ja miałem ją inaczej ocenić?:))) Rozsądek mówił nie, ale serce jeszcze nie uspokoiło się od śmiechu:)
    Jak ja przeczytać? Najlepiej szybko i po cichu, w tajemnicy przed samym sobą;)

    Madzia
    Jako korporacyjna rybka, będzie to dla Ciebie książka objawiająca prawdę;) Zerknij na okładkę tej ksiażki. Wiesz co przedstawia to zdjęcie?:) :):)

    Ewka
    Poprzednia książeczka była wojskowa, więc to zrozumiałem:) Ta jest zdecydowanie bardziej ironiczna i kąśliwa, a przez to śmieszna:) Stawiam dychę, że Ci się spodoba;)

    Isadora
    Dokładnie:) Maleńka książeczka w sam raz do torebki na jakiś wypadzik na plażę:)
    Pozdrawiam!

  8. Wrzuciłam do schowka w Empiku. Pewnego dobrego dnia może ją nawet kupię😉.

  9. Hehehehe, by tak przeczytać, to najpierw muszę ją zdobyć😉

  10. Świat korporacji jest mi totalnie obcy, ale coś czuję że nie przeszkadzałoby mi to śmiać się podczas lektury🙂

  11. Koniecznie muszę sięgnąć po tę książkę, bo zapowiada się fantastycznie po przeczytaniu Twojej recenzji😀 Skoro książka niejako poważne tematy łączy z humorem, to na pewno jest to ciekawa pozycja !🙂

  12. I jak tu się nie skusić…😉

  13. Jako studentka turystyki i rekreacji na wydziale ZARZĄDZANIA, czuję się zobligowana książeczkę przeczytać ;D Będzie w sam raz na odstresowanie się po sesji i płynne przejście na tryb wakacyjny. Dzięki za polecenie! (:

  14. Pawełku,
    zakładam, że jest to jakieś ustrojstwo mające na celu podnieść wydajność pracy: może wc-kuchnia?

  15. Widać pan Jaszek idealnie trafił w Twoje poczucie humoru, chciałbym jednak w tym miejscu o coś zapytać.
    O ile „Jak niczego nie rozpętałem” wydaje się być powieścią bardziej, jakby to ująć, powszechną, której tematyka – wojna, jest mniej lub bardziej znana każdemu, o tyle samo działanie wielkich korporacji dla niektórych może być co najmniej obce. Dlatego chciałbym zapytać, czy ktoś, który z zarządzeniem ma tyle wspólnego co wędkarz z pojeniem wielbłądów będzie czerpał przyjemność z lektury? Czy też jest ona przeznaczona dla wybranej grupy społecznej?
    Z góry dziękuję za odpowiedź😉

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: