„Eon. Powrót Lustrzanego Smoka” Alison Goodman

Od czasu do czasu sięgam po książki pod wpływem pozytywnych recenzji wyłapanych na blogach. „Eon” był na topie jakiś czas temu, wtedy to skwapliwie go sobie zapamiętałem. Kiedy trafił w moje ręce, wpadł akurat w wielką kolejkę książek o wyższym priorytecie i tak sobie nieśmiało leżał na półeczce, zerkając na mnie grzbietem. Gdybym ja wtedy wiedział, jaki skarb czai się na odległość wyciągniętego ramienia, nie czekałbym tak długo. Pani Alison Goodman stworzyła mały diamencik. Nie pozbawiony co prawda niewielkich skaz, lecz nadal wspaniały.

Tytułowy Eon to jeden z dwunastu kandydatów na ucznia Lorda Smocze Oko. Posada ta wiąże się z wielkimi przywilejami, władzą i bogactwem. Lord jako osoba zjednoczona ze smokiem, włada potężną mocą. By jednak został on wybrany, musi przejść egzamin i zostać wybranym przez Szczurzego Smoka. Nikt nie daje mu większych szans, ponieważ jest postrzegany jako najsłabszy z kandydatów. Otoczenie nie wie jednak, jakie sekrety skrywa niepozorny kulawy dwunastolatek. Moment próby okazuje się zupełnie inny niż zakładali jego uczestnicy, a wydarzenia jakie mają miejsce na arenie, zmienią bieg historii całego Imperium Niebiańskich Smoków.

„Eon” to powieść, którą czyta się jednym tchem z wypiekami na policzkach i potem na czole. Snuta przez panią Goodman opowieść jest świetna! Wciągnęła mnie do swojego świata, posadziła na smoku i zafundowała ostrą jazdę w cudownie fantastyczny plenerach. O tak! Plenery to sprawa ważna. W książce (o czym autorka przyznaje otwarcie) łatwo jest wyczuć orientalny klimacik. Mimo, że nie jest to napisane wprost, wyobraźnia sama podsuwa obraz pagód na tle kwitnących wiśni. Takie pomieszanie japońskiej i chińskiej kultury wypada smakowicie. Ale to zaledwie wisienka na torcie jakim jest „Eon”.

Prawdziwe smaczki zaczynają się dopiero, kiedy dochodzimy do opisów potyczek na miecze i magię. Pisarka oparła walkę na autentycznej sztuce posługiwania się chińskim mieczem i to widać. Ciosy, pchnięcia, zastawy. Wszystkie te ruchy i wiele innych, opisane są z zegarmistrzowską precyzją. Podczas czytania miałem wrażenie absolutnego dopieszczenia tych elementów. Każde słowo zdawało się być wyważone i na miejscu. Przejścia w świat magii i walka w nim, to znowu zupełnie inna historia. Napiszę tylko, że o ile walki są perfekcyjne, to magia jest po prostu spektakularna. To po prostu trzeba samemu przeczytać.

Fantastyczny świat oraz cudowne opisy starć poprzeplatane są intrygami i przepychankami na szczycie w upadającym cesarstwie. Młody Eon musi stawić czoła tak wielu przeciwnościom, że w pewnym momencie nasunęło mi się zwątpienie, jak autorka z tego wybrnie. Z tym zresztą wiąże się moje największe zastrzeżenie co do książki. Eon to wątły i słaby nastolatek, który jednak w niektórych momentach, wbrew wszelkiej logice potrafi wykrzesać z siebie siłę, o którą nie sposób go  posądzać. Jest to jednak detal, nie mający wpływu na całość, który drażnił mnie podczas czytania. Najpierw fajtłapa nie potrafi podnieć miecz, by później przeciągnąć 2 metrowego osiłka kilka metrów.

„Eon. Powrót Lustrzanego Smoka” to wspaniała powieść fantasy. Oryginalnie przedstawiona magia, żywe pojedynki na miecze i pyszny koktajl chinśko-japońsko-magicznego świata to jej największe atuty. Z niecierpliwością czekam teraz, aż w moje łapy wpadnie kolejna część przygód młodego Lorda Smocze Oko. Gorąco polecam nie tylko stałym bywalcom fantastycznego poletka. Alison Goodman stworzyła coś tak dobrego i uniwersalnego, że chyba nie znajdzie się osoba, której „Eon” mógłby się nie spodobać.

Polecam gorąco!

Wydawca: Telbit

Ilość stron: 576

Data wydania: luty 2010

Moja ocena: 9/10

  1. oj tam, oj tam:)))
    No dobra, przyznam się – mam ją w domu. Ale wiesz, mieć, a przeczytać to w moim wypadku bardzo odległe pojęcia:)

  2. Jesteś zUy, tak bardzo zUy… Ja przez Ciebie będę musiała ten „Eon” w końcu kupić, bo inaczej się nie da. A tyle mam teraz zakupów książkowych na liście. I jak ja się wytłumaczę otoczeniu z liczby i objętości nowych nabytków?…

  3. Ooo, Pablo dał prawie najwyższą notę! Cud!🙂

  4. Hmmm… Mnie też powieść się podobała. Może nie aż tak bardzo, jak Tobie, ale jednak mi się podobała. Podobnie jak Ty, widzę w niej dużo mocnych stron, choć moim zdaniem nie ucierpiałaby, gdyby była o 100 stron krótsza. Nie wydawała mi się aż tak wciągająca i przyznam, że nie miałam kłopotów, by się od niej oderwać. Ale o gustach się nie dyskutuje😉. Chińsko-japoński koktajl, fakt bardzo smaczny🙂. Ale moją faworytką i tak pozostanie opacznica Delia. To było coś. A tom drugi mam, tylko czeka… na lepsze czasy😛 – jak wszystko ostatnio. Pozdrowienia (choć mam cichą nadzieję, że jestem Ci wyrzutem sumienia😛 – taki żart, wyjaśniam na wszelki wypadek, bo z moim poczuciem humoru różnie ostatnio)

  5. kalio
    Oj tam:P Wiem jak to jest z tym maniem a nie czytaniem;) Chciałoby się czytać szybciej i więcej, ale nie da rady;)

    Moreni
    Jestem pan samo zuooooo:)))
    A tak zupełnie poważnie, to naprawdę świetna książka fantasy. Podobała mi się bardzo. Już sam fakt, że siedziałem przy niej do 1 w nocy kilka dni z rzędu świadczy o mocnym „magnesie”.

    książkówka
    A co! Czasami mi się zdarza:) Mało brakowało do dychy:)

    Intueri
    Mnie ta książka jakoś dziwnie wciągnęła w swój świat. Może to wynika z tego, że jestem facetem, a wbrew pozorom ta powieść jakoś tak bardziej pasuje mi do męskiego odbiorcy, ale może to tylko złudzenie. Delia była wyśmienita! To fakt! Miałem przed oczami barmankę ze Shreka, podczas czytania. Kojarzysz postać? Ponoć tom II dużo słabszy. Mam nadzieję, że dane będzie mi się o tym również samemu przekonać.
    Jestes mi wyrzutem sumienia, a notatki mi leżą i czekają, aż ubiorę je w spójną całość:) Pisz dalej:) Ja się postaram w końcu zmobilizować.

  6. Oczywiście, że kojarzę brzydką siostrę Kopciuszka, mówiącą głosem rewelacyjnego rockManna. Ale nie, jednak wydaje mi się, że Delia była bardziej kobiecą kobietą, jakkolwiek dziwnie to brzmi. A co do pisania dalej to… no tak jakoś spłodziła mi się trylogia. I na tym skończę, przynajmniej przygodę z wampirami. Nie mam do nich szczęścia, albo one do mnie😉. Cóż, cierpliwie czekam dalej, aż uporządkujesz notatki, może następne pół roku minie mi jak jeden dzień😀.

  7. Jak wiesz – odczucia mamy takie same🙂 Dorwij drugi tom szybko, moim zdaniem warto :> Recenzja już niedłuo!

    • A co do drugiego tomu, to jest inny siłą rzeczy. Ale – wg mnie – i klimacik jest, i walki ciekawe, a magia super. A zakończenie jest świetne!

  8. Mam ją w planach już od jakiegoś czasu, a przez Ciebie jestem zmuszona kolejną książkę przesunąć o kilka punktów do góry na mojej liście „cholerachybaumręjaknieprzeczytam”. Bardzo lubię fantasy, smoki też, więc nie wątpię, że również ja będę się przy niej dobrze bawiła.🙂

  9. Chcę to przeczytać już od wieków, chyba nie spotkałam jeszcze złej opinii o tej książce. Narobiłeś mi smaka! Tym bardziej, że dobrze idzie mi z nadrabianiem zaległości książkowych i trzeba będzie zaraz dodać coś do zbiorów😛

  10. Ciekawa pozycja ;] Pewnie do niej zajrzę ;] Po tak długim okresie rozłąki ze światem recenzji książek mogę szczerze stwierdzić że brakowało mi Twoich recenzji ;] Oby tak dalej ;]

  11. Książę miałam w swoich rękach jakiś rok temu. Przeczytałam 20-30 stron i odstawiłam ją z powrotem na półkę, ponieważ historia nie bardzo mnie wciągnęła. Nie mogłam przekonać się do stylu pisania autorki, który była dla mnie taki … nie wiem jak to określić … po prostu czytając książki w mojej głowie pojawiają się obrazy, wyobrażenia tego co czytam i niektórzy autorzy sprawiają, że te obrazy mają taką rzeczywistą formę, jak film – co uwielbiam. A czytając niektórych autorów – i tak było w przypadku Goodman, te obrazy są bardziej jak animacje, jak bajki rysunkowe – i za tym nie bardzo przepadam. Takie rysunkowe obrazy w mojej głowie sprawdzają się tylko i wyłącznie podczas czytania Pratchetta😉

    [Nie wiem czy to co napisałam jest zrozumiałe i ma sens. Mam nadzieję, że tak😉 ]

    Może powinnam jednak dać tej ksiażce kolejną szansę? Poczekam chyba na Twoją recenzją drugiego tomu i się zobaczy.

  12. Po takiej recenzji i wysokiej ocenie nie pozostaje mi nic innego, jak dopisać tę książkę do listy:)
    Pozdrawiam!!

  13. Intueri
    Zgadam się, Delia była bardziej kobieca i w ogóle lepsza, ale postać ze Shreka mogłaby być jej świetną parodią. Cała trylogia o Henrym? Ciekawe. Pozbieram się niedługo. Próbowałaś kiedyś pisać UF w stylu Ukąszenia Pająka? Pogadamy jeszcze o tym:)

    Aga
    II tom już do mnie leci. Mówisz że fajny? Bo Fenek dał mu jeden:))) Już sie Eona doczekać nie mogę:))

    izaa
    Eon to świetna książka, a świadczą o tym wysokie noty na portalach, blogach itd:) Lubisz smoki? Polecam Adamantowy Pałać, inna niż Eon, ale również świetna.

    Yossa
    Eon to 600 stronicowa książka a mimo to pochłania się ją szybko:) Utrzymała mnie w napięciu do poźnej nocy a to nie lada wyczyn – mój dzień zaczyna się przed 5 rano, więc siłą rzeczy kładę się szybko.

    Mol
    To mnie brakowało tu Ciebie, ale widzę, że wracasz (również serialowo:) ), więc specjalnie dla Ciebie opublikuję dzisiaj nową recenzję z której jestem bardzo dumny:))

    enedtil
    Rozumiem Cię doskonale, a nawet więcej, bo miałem podobne odczucia. Przełamałem się jednak i kiedy w okolicach może 80 strony wsysło mnie, przestałem w ogóle zwracać na to uwagę. Zreszta narracja później trochę się zmienia i staje się taka trochę hoolywoodzko – efeklciarska wręcz. Pachnie filmem po prostu.
    II tom zrecenzuję gdzies w lipcu nie później, więc śmiało poczekaj. Obiecuję ocenić go obiektywnie:)

    kasandra
    To jedna z najlepszych książek fantasy, jakie czytałem w tym roku, więc warto ją poznać.Pozdrawiam!

  14. „Wciągnęła mnie do swojego świata, posadziła na smoku i zafundowała ostrą jazdę w cudownie fantastyczny plenerach.” – rozumiem, że w porównaniu z Pamięcią Płomieni jest lepiej?

    • Czy lepiej to nie wiem. Inaczej. Książka jest kompletnie inaczej napisana. U Deasa smoki są wielkie, potężne i wszechmocne, u Goodman są eterycznymi strażnikami wielkiej magii. Nie ma ich jako tako fizycznie. Jak widzisz książka zupełnie inna. Postawiłbym ją na równi z Deasem. Lepsza chyba nie jest.

  15. Ok potwierdzam tezę o zUłym wpływie bloga na stan konta. Oczywiście o ile z zakupem wszelkich pozycji pięknoliterackich jestem w stanie się wstrzymać przynajmniej do wypłaty o tyle w temacie fantasy nabywać muszę w trybie natychmiastowym. O książce jak dotąd nie słyszałam więc po przeczytaniu recenzji bez zbędnego gadania wysłałam brata do księgarni zaopatrując go na drogę w niebieski banknot😉

    Ze względu na przykre obowiązki sesyjne jestem dziś dopiero w połowie ale już mogę ogłosić, że obudzono we mnie mordercze zapędy względem tłumacza. Wszystko przez „portki”. Nie wiem czy również wam rzuciło się w oczy, że w książce nie ma czegoś takiego jak spodnie. Są tylko portki. I o ile u służącego czy ucznia są na miejscu o tyle wielki Lord Smocze Oko odziany w portki staje się co najmniej groteskowy😉 Pierwszy raz w całym moim literackim życiu jedno słowo tak potwornie przeszkadzało mi w książce, że aż musiałam się tym podzielić z ogółem😉

    Poza tym jednak fabuła rzeczywiście dość wciągająca, język plastyczny i miękki, wyobraźnie zalewa fala barw i zapachów korzennych – smakowicie😉

  16. Jeszcze bardziej mnie utwierdziłeś w przekonaniu, że muszę tę książkę przeczytać. Ale ja poczekam, aż wyjdą także kolejne części🙂
    Zaś co do nieoczekiwanego znajdowania sił, to jest to można powiedzieć normalne w sytuacji wielkiego stresu i potrzeby. Nie wiem w jakim kontekście to występuje w książce, ale jeżeli właśnie w takim, to nie uznałabym tego za niedociągnięcie🙂
    A kiedy planujesz przeczytać następną cześć? Bo jestem ciekawa Twojej recenzji🙂

  17. Mam nadzieję ją przeczytać, również jestem zachęcona pozytywnymi recenzjami🙂

  18. Wnioskuję, że obok „Pamięci płomieni” jest to jedna z najlepszych książek o tematyce smoków ostatnich lat? Jeśli tak, to chyba warto wreszcie poznać z bliska te mrożące krew w żyłach stworzenia, gdyż dla mnie ich obraz w chwili obecnej to zlepek epizodycznych ról w „Hobbicie”, „Straży! Straży!” i przepraszam ale nie pamiętam dokładnie w którym z dwóch tomów opowiadań poprzedzających Sagę o Wiedźminie, czyli jednym słowem „Misz-Masz”.
    Po recenzji mam nieodparte wrażenie, że Eon zbudowany jest na schemacie „Od zera do bohatera”, popraw mnie jeśli się mylę, jeśli zaś w moich przypuszczeniach jest choć ziarno prawdy, to czy ten przejedzony motyw nie przeszkadza w odbiorze powieści?

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: