„Las Zębów i Rąk” Carrie Ryan

Biorąc do rąk Las Zębów i Rąk, nastawiłem się na prze­czytanie jakiegoś roman­sidła, gdzie wil­kołak ugania się za zgrabną pupą panny wam­pir, która to pragnie wiel­kiego umięśnionego gór­skiego trolla i nie zdaje sobie sprawy, że w głębi duszy kocha zwykłego nastolet­niego chłopaka (w rzeczywisto­ści wam­pirka). Jakież było moje zdumienie, kiedy mimo wszel­kich prze­słanek sugerujących tematykę pokrewną do wyżej opisanej, debiutancka powieść Car­rie Ryan okazała się być czymś zupeł­nie innym.

Mary jest młodą dziew­czyną, żyjącą w cięż­kich czasach. Mieszka w wiosce otoczonej gęstą siatką w środku lasu. Z każ­dej strony na ogrodzenie napierają zom­bie zwani Nie­uświęconymi. Pragną oni ponad wszystko ludz­kiego mięsa. Ich ugryzienie zatruwa organizm, prze­mieniając ofiarę w kolej­nego nie­umar­łego. Władzę nad nie­liczną spo­łecz­no­ścią sprawuje tajem­niczy zakon Sióstr. Jak doszło do tego, że świat tak wygląda? Skąd wzięli się Nie­uświęceni? Kto otoczył siatką wioskę? Pytań jest wiele, odpowiedzi dużo mniej.

Las Zębów i Rąk to połączenie dwóch fil­mów: Osady i 28 dni póź­niej. Na tym w zasadzie mógł­bym zakoń­czyć całą recen­zję. Pani Ryan poszła utar­tym postapokalip­tycz­nym śladem, tworząc powieść posklejaną z kilku dobrych pomysłów. Wyalienowana wioska w lesie, absolutny zakaz jej opusz­czania, wokół pełno nie­ustępliwych nie­umar­łych, ciągłe życie w strachu i miłość… Każdy chyba chociaż raz czytał lub widział coś podob­nego. Jak się jed­nak okazuje, nawet cał­kowity brak jakiej­kol­wiek świeżej myśli wcale książki nie przekreśla.

Zanim zacznę chwalić, jesz­cze pomarudzę. O ile jesz­cze wtór­ność jakoś prze­łknąłem, o tyle już brak logiki wywołuje ostry ból zębów. Nie­uświęceni to bez­myślne zom­bie, które napierają na każdą prze­szkodę, by tylko dorwać żywych ludzi. W pew­nym momen­cie, po kilku(nastu) tygo­dniach napierania wyważają grube drew­niane drzwi… a stalowej siatki przez kilka pokoleń nie dały rady sfor­sować. Scenę póź­niej zom­biaki atakują strych. Tak długo zapeł­niają pokój pod spodem, aż siłą wyporu nisz­czą wykonaną z drewna pod­łogę strychu. Po raz kolejny: płotu sfor­sować nie dało rady… Nie­stety w książce takich „roz­wiązań” jest więcej.

Cóż jed­nak z tego, że powieść jest zaburaczona jak ruskie pastwisko, skoro czyta się ją jed­nym tchem. Car­rie Ryan udało się prze­mielić stare utarte schematy i ulepić z nich pysz­nego i soczystego bur­gera. Las Zębów i Rąk pochłania się „na raz”, jed­nym szyb­kim kłap­nięciem. Tempo czytania powoduje, że śmier­dzące naf­taliną pomysły i idiotyczne nie­logicz­no­ści po prostu mija się niczym roz­jechanego jeża na autostradzie. Kto by patrzył na truchło, kiedy się pędzi świetną bryką po gład­kiej jak stół drodze, prawda?

Taki właśnie jest Las Zębów i Rąk: prosty i bez­problemowy. Wchodzi gładko, koń­czy się szybko i… tyle. Powieść jest I. tomem trylogii i jako taki, wprowadza cał­kiem udanie w realia świata przed­stawionego, ale nie stanowi dla czytel­nika więk­szego wyzwania. Tajem­nice są łatwe do roz­szyfrowania, a intryga general­nie nie zaskakuje. Książkę polecam jako idealną lek­turę do samolotu, pociągu czy innego środka trans­portu. Skutecz­nie skróci czas wakacyj­nych podróży, a jed­nocześnie nie wymaga więk­szego skupienia pod­czas czytania. Ot, świet­nie napisane, oklepane jak plecy Małysza czytadło.

Umiar­kowanie polecam!

Wydawca: Papierowy Księżyc

Ilość stron: 350

Data wydania: kwiecień 2011

Moja ocena: 7/10

Recenzja napisana dla portalu bookznami.pl. Zapraszam i polecam;)

  1. Nadziwić się nie mogę, że tylko trochę tę książkę „zjechałeś”.😉 Spodziewałam się czegoś znacznie gorszego. Zadziwiasz mnie Pablo ostatnio.😉
    A książki jestem sama na tyle ciekawa, że też jest już w drodze do mnie.

  2. „Cóż jed­nak z tego, że powieść jest zaburaczona jak ruskie pastwisko, skoro czyta się ją jed­nym tchem. Car­rie Ryan udało się prze­mielić stare utarte schematy i ulepić z nich pysz­nego i soczystego bur­gera.” – uwielbiam takie porównania!

    Czyli co, 7/10 – grzechu warta, ale bez ochów? Więc w odległej przyszłości, bo o zombiakach ostatnio chyba u Moore’a czytałam, warto by znów coś z tej półki wrzucić na ruszt😛

    A tak w ogóle: parę dni mnie nie ma, a tu aż 3 recki do nadrabiania. No dobra, tę Pająka tradycyjnie przeczytam po napisaniu własnej. Ale to i tak daje dwie!

  3. „Osada” to film, który mnie „załamał” – katastrofa absolutna. Ale ja gdzieś czytałam, że ta książka przypomina „Jestem legendą” – który z kolei bardzo lubię. To teraz nie wiem, co sądzić o tej książce – pewnie sama muszę przeczytać.
    Ale chyba jednak bardziej kuszą mnie te ukąszenia pająków na lekką lekturę do samolotu….😉

  4. Mnie ta książka urzekł poezją słów opisu emocji, budowania napięcia, walki z samym sobą bohaterów, fotograficznym ujęciem symboliki szczegółów. Stworzyć horror z emocjami nie tyle strachu i lęku, co współczucia i zrozumienia dla naznaczonych chorobą, to coś więcej niż tylko jeden gatunek literacki. To książka dla bardzo wrażliwych i szukających w horrorach nie tylko adrenaliny. Z góry zaznaczam, że rzadko czytam ten gatunek literacki, ale gdyby był tak pisany jak ta powieść, byłabym jego fanką.:)

    • Ja bym tej ksiażki mimo wszystko do horroru nie zaliczył. Nazwałbym ją raczej survivalem. Niewiele w niej jest strachu. Zgadzam się z Tobą generalnie, jednak musiałem zaniżyć ocenę za bzdury logiczne i oklepanie fabuły. Gdyby oba elementy byłe lepsze, dałbym 8.

  5. Ewka
    Bo o dziwo ta książka wcale nie jest zła! Ba, ona jest całkiem dobra:) I to nie jest paranormal, a raczej lekki horror:)
    To teraz ja sobie poczekam, co Ty o niej napiszesz;)

    Madzia
    Dzięki:) Starałem się;)
    Grzechu warta, ale bez szaleństwa. Nic wielkiego nie stracisz, jeżeli ja pominiesz, ale… kolejne tomy moga stworzyć coś naprawdę ciekawego. Potencjał jest!
    Czytałem ostatnio kilka książek na raz i mi się skumulowały:) Teraz doczytują kolejną więc pewnie z początkiem lipca znowu zwolnię tempo:)

    beatrix
    Jestem legendą tez jest podobne trochę, bardziej jednak pasuje mi tu 28 dni pozniej. Osadę porównałem, ponieważ też mamy wyobcowaną wioskę, otoczoną przez wielkie zuoo:) Do samolotu polecałbym właśnie pająka. Chociaż jest trochę gorzej napisany, wciąga bardziej:)

  6. Książkę mam w planach, tak dla odstresowania lub dla rozrywki. Mam nadzieję, że mi się spodoba:). Pozdrawiam!!

  7. Odizolowane wioski nie brzmią interesująco, „Osada” też była średnia, ale mimo to mam ochotę na tą książkę.😉 Czekam tylko na egzemplarz do recenzji. Już drugi albo i trzeci miesiąc…

  8. Jako jedyny wymieniłeś choć jedną wadę tej książki. Póki co, nikt chyba jeszcze tego nie zrobił. Ale i tak muszę wręcz sięgnąć, bo nie przeżyję xD

  9. Chyba sobie odpuszczę. Mam ciekawsze czytelnicze plany na wakacje. Chociaż, jak znajdę w bibliotece, to kto wie…;)

  10. Jak miło, wreszcie książki, które również czytałam i mogę porównać. Ale się po niej przejechałeś. Ja jednak patrzyłabym na nią przez pryzmat odbiorcy, którym ma być nastoletnia panna. Nieco mnie denerwowało wprowadzenie bohaterów, by zaraz się ich pozbyć – Gabrielle. Nie do końca też chyba zrozumiałam ideę Nieuświęconych, bo tu autorka wydaje mi się nie doprecyzowała albo też ja nie załapałam. Jednak podobała mi się w tej powieści postawa bohaterki (nie jej charakter, bo była tak samolubna, że zęby bolały), ale przedstawienie jednostki, która walczy o indywidualność, stawia pytania, poszukuje. I dostała ode mnie plus właśnie za tę poetyckość, dobry język. Ale może to skrzywienie zawodowe🙂.

    • Isadora
    • Czerwiec 26th, 2011

    Kolejna recenzja, która brzmi bardzo zachęcająco, postaram się wreszcie wziąć za tę książkę:)

    Pozdrawiam!

  11. Po tylu pozytywnych recenzjach, muszę ją wreszcie przeczytać😉

  12. Mam tę książkę na półce. Jak tylko pojawiły się pierwsze entuzjastyczne recenzje na blogach, tak ja w te pędy do najbliższej księgarni. Książka stoi już jakiś czas na półce, i co dziwne wcale mnie do niej nie ciągnie, pewnie sobie jeszcze postoi🙂

  13. Przesunąłeś u mnie tę pozycję na sam koniec kolejki i zasiałeś wątpliwość, czy w ogóle ją czytać. Dobrze, że i tak nie nastawiałam się na nią w najbliższym czasie🙂

    • viv
    • Czerwiec 27th, 2011

    Tak mi ta „Osada” chodziła po głowie, jak czytałam opisy tej książki. Cieszę się, że nie dałeś 10, bo tak ta książka była chwalona, że prawie się przekonałam, że muszę przeczytać. A teraz spokojnie przesuwam ją na pozycję „mogę przeczytać”😉

  14. kasandra
    Jako lektura czysto rozrywkowa może być:) Czyta się ją fajnie i bardzo szybko.

    Alexandra
    Czekam na Twoją recenzję. Moim zdaniem spodoba Ci się bardziej, bo jesteś typowym targetem dla tej ksiażki. Ja taki upierdliwy podstarzały zgred, nie powinienem jej raczej brać do ręki:) No ale nikt inny jej nie chciał;) To nie jest zła lektura, ale strasznie niedopracowana.
    3mam kciuki za Pocztę Polską!

    Przepowiednia
    Zawsze staram się uczciwie wymienić największe plusy i wady książki,a Las ma tych wad całą masę. Przyjemna, szybka lektura, spodoba Ci się:)

    Moreni
    To ciekawe czytadło, ale nie stracisz nic jeżeli go sobie odpuścić. To typowy survival zombie horror – bohater ucieka, jego koledzy giną, a hordy zombiaków sa nieskończone. I tak w kółko. Nie wiem jakiej głębi i poetyki się ludziska w niej dopatrują:) Że dziewczyna ma marzenia? Ehh:)

    Intueri
    Nieuświęceni zapewne zostaną lepiej wytłumaczeni w kolejnych tomach, ale pewnie będzie to jakiś eksperyment, ślepa uliczka ewolucji albo kosmiczny pierwiastek. Mnie jakoś ta poetyckość nie rzuciła się w oczy. Owszem, bohaterka przeżywa rozterki i dylematy, ale niczym specjalnym się to przejawia. chyba po McCarhym mam inne podejście do poetyckości.
    Książce jednak trzeba oddać że jest fenomenalnie napisana, bez żadnych przestojów i ładnym acz prostym językiem. Dla mnie to zwykłe czytadło, delikatnie aspirujące do czegoś więcej.

    Isadora
    Jeżeli szukasz prostej jazdy przed siebie z nieustającą akcją, to książka dla Ciebie:)

    Bujaczek
    Moja nie była wcale taka pozytywna;)

    Evita
    Kiedy już po nią sięgniesz, połkniesz ją szybciutko – to jej największa zaleta. Ja jednak lubię z książki zaczerpnąć jakiejś wartości – wiedzy, uczuć… tu tego nie ma. Jestem 2 tyg po jej przeczytaniu i z biedą pamiętam o czym była.

    Seremity
    Tak jak pisałem wcześniej, ksiażka czyta się porunem, więc czasu za wiele nie stracisz. Mało wartościowa, ale świetnie się czytająca pozycja. Ot, film mady in Hollywood drugiej kategorii z B. Willisem w roli głównej.

    viv
    Wierz mi że może poczekać. Tym bardziej, że czytałaś już kilka ciekawy książek z kanonu fantastyki a przy nich Las momentami wydaje się po prostu prostacki. Polecam jako książkę na plażę:)

  15. A już niemal jęczałam, że nie miałam okazji jej przeczytać. Teraz jęczę trochę mniej. A co tam, mam swoje książki do czytania, dowalenia kolejnej nie potrzebuję, szczególnie takiej, gdzie czasami brutalnie brakuje logiki, prawda, Tatusiu?😉.

  16. mam jeszcze pytanie natury technicznej: czy Twoje „umiarkowanie polecam” to tak jak moje „nie odradzam”? Bo tak jak czytam Twoje odpowiedzi na komentarze, to chyba mniej więcej wyjdzie na to samo😉

    A B. Willisa uwielbiam i basta!

  17. A.
    Tatuś dba, żeby jęczenia było jak najmniej. Jesteś pierwszą osobą, która otwarcie potwierdziła, że podane przeze mnie przykłady to momenty brutalnie pozbawione logiki. Dobrze, że tatuś może liczyć na swoją córeczkę:) Tak, Nie potrzebujesz sobie jej dowalać:)

    M.
    Moje „umiarkowane polecam”, to jednak chyba to samo co Twoje „Nie odradzam” Tak to mniej więcej chyba pasuje:)
    Ja Willisa też uwielbiam. Szklanką po łapkach oglądałem wiele razy, co nie zmienia faktu, że filmy z jego udziałem (choć świetne), wielką tfórczością nie są:) Dokładnie jak Las:)

  18. Ja mam takie troszke mieszane uczucia co do tej ksiazki, jesli mam byc szczera, chociaz trezba przyznac, ze Twoja recenzja bardzo mnie zainteresowala, takze moze po nia siegne przy najblizszej okaczji, bo juz widzialam ja w bibliotece.

    • Ja mam za to mieszane odczucia po jej lekturze. Nie można jej jednak odmówić tego, że czyta się praktycznie sama… Ciężko ją obiektywnie ocenić:) Powinienem dać jej dwie oceny: 9/10 za akcję i tempo, 3/10 za wartość czytelniczą.

  19. „Ot, świet­nie napisane, oklepane jak plecy Małysza czytadło.” – Hahaha! Nie mogłem się powstrzymać, od wyłowienia takiego „smaczka” z recenzji!:D
    Niedługo przejściowa nagroda króla porównań zostanie u Ciebie na stałe.

    Ostatnio czytałem „Komórkę” Kinga i bądź co bądź, podobnie jak recenzowana przez Ciebie powieść w wielu aspektach była podobna między innymi do filmu „28 dni później”. Jako, że w przypadku S.Kinga nie mogłem znieść tego oklepanego schematu początkowo założyłem najgorsze, jednak jak widzę, powieść mniej więcej się obroniła. Wspomniane przez Ciebie błędy jak dla mnie wydają się niebywale rażące, choć z drugiej strony każdy lubi od czasu do czasu obejrzeć niewymagający myślenia horror, ot tak dla odstresowania😉

    • 😉 Dzięki!

      Sądząc po recenzjach nikogo to nie razi prócz mnie. Nie cierpię jednak, kiedy autor naciąga prawa fizyki pod potrzeby fabuły. Takie nielogiczności mnie po prostu słabią. Mam wrażenie, jakby pani Ryan sobie myślała „E tam! to książka dla nastolatek, one to łykną”.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: