„Za dużo wina Toskanii” Dario Castagno

Wiosną na dworze można często zaobserwować tajemnicze kuleczki puchu unoszące się delikatnie na wietrze. Zapewne niosą one w sobie jakieś zarodniki czy nasionka rośliny sprytnej na tyle, by rozmnażać się w tak pomysłowy sposób. Potrafię nieraz zapatrzeć się na taki pojedynczy mały obłoczek i żyjąc jego życiem płynąć na fali niewidzialnej siły. Obserwowanie go ma w sobie pewien nieodgadniony magnetyzm, a im dłużej się w niego wpatruję, tym więcej zauważam detali w tle. Lektura trzeciej książki Dario Castagno, zatytułowanej „Za dużo wina w Toskanii”, ma w sobie tajemniczą siłę owego puszka. Im dłużej się z nią obcuje, tym trudniej się od niej oderwać.

„Jedzenie bez wina jest jak stawianie muru na sucho.”*

Niełatwo jednoznacznie sklasyfikować najnowszą powieść Castagno. Jest to zasadzie autobiografia, napisana na schemacie korespondencji autora z przedstawicielką zagranicznego wydawnictwa, Mią Lane. Pierwsze kilkadziesiąt stron, to niemrawe wprowadzenie w sielski świat w jakim przyszło żyć Dariowi. Opis widoków i piękna przyrody w pewnym momencie na szczęście ustępuje miejsca rozkręcającej się niespiesznie fabule. Autor w meilach przesyła agentce swoje coraz to śmielsze wspomnienia z winem w tle. Nie spodziewa się jednak, że nieśmiała korespondencja może przerodzić się w coś więcej.

„Wino trzyma melancholię na dystans.”*

Na początku musze napisać o zakończeniu, bo nie wytrzymam – tak bardzo chcę się podzielić swoim zachwytem. Kiedy doczytywałem „Toskanię” czułem w piersi dziwny ucisk. Dopiero po chwili doszedłem do tego, że się najnormalniej w świecie wzruszyłem. Uwierzcie mi, to się nie zdarza często. Ba! To się nie zdarza prawie wcale podczas moich kontaktów z literaturą. Castagno zdołał napisać coś autentycznego i pięknego. Zakończenie odbiera dech w piersi.

„Wino wcieka, rozum wycieka”*

Droga do tak wspaniałego finału nie jest już niestety tak spektakularna. Pierwsza „setka” to prawie droga przez mękę. O ile przez kilka stron nawet przyjemnie mi się czytało opisy przyrody i spożywania wina na jej łonie, o tyle szybko stało się to nudne. Potem pozostało mi jeszcze przedrzeć się przez kilka rozdziałów o historii produkcji wina w Chianti, która co poniektórych może nawet zainteresować i nastąpił rozdział jedenasty, czyli „Ostatni Spęd” i się zaczęło.

„Co nie kończy się na winie, kończy się łzami i westchnieniami.”*

Od wspomnianego jedenastego rozdziału, książka nabiera wiatru w żagle i rusza z kopyta niczym Kusznierewicz jachtem. Dario w swoich autobiograficznych wspomnieniach wymienianych z Mią przeciąga czytelnika przez pełne spektrum emocji. Początkowo śmieszy, daje do myślenia i intryguje, później wzrusza by już w następnym rozdziale znowu powalić na kolana przezabawną historyjką. Jeden element pozostaje jednak stały dla każdego z rozdziałów – wino leje się litrami. Warto dodać, że nie byle jakie wino, a na przykład lokalnej produkcji Chianti w różnych odmianach.

„Dobre wino jest jak dobra zabawa, nigdy nie przetrwa długo.”*

Muszę wspomnieć słów kilka o tłumaczeniu. Panu Andrzejowi Zakrzewskiemu należą się za nie głośne brawa. Dawno już nie czytałem tak dobrze przełożonej książki. Język jest żywy i nie ucieka od trudniejszych zwrotów. Poetycka opowieść Castagno stoi dzięki temu na wysokim poziomie i obcowanie z nią jest bardzo przyjemnym doznaniem. Prawdziwa perełką są przysłowia ludowe powplatane w tekst, pozostawione w oryginalnym języku. Polska ich wersja znajduje się w nawiasie pozostawiano jakby specjalnie z boku by nie przeszkadzała. Świetny zabieg.

„Wino jest dobre, ale często zrzuca jeźdźca.”*

Za dużo wina Toskanii” to książka, którą najlepiej porównać do butelki dobrego wina. Pierwszy łyk często bywa kwaśny i krzywi usta w grymasie niesmaku, jednak kiedy zagłębimy się w oryginalnym bukiecie, każdy kolejny kieliszek będzie sprawiał rosnącą przyjemność aż po ostatni łyk, który chłonie się z żalem. Taka właśnie jest powieść Dario Castagno. Kończy się ją z wielkim smutkiem i niechętnie odkłada na półkę. Polecam ją w zasadzie każdemu. Skoro poruszyła takiego suchara jak ja, to pewnie i z Wami da radę.

*wszystkie cytaty pochodzą z książki, w której jest ich znacznie, znacznie więcej.

Polecam!

Wydawca: Pascal

Ilość stron: 368

Data wydania: czerwiec 2011

Moja ocena: 8/10

    • viv
    • Czerwiec 30th, 2011

    Pablo, a ile ta książka ma rozdziałów, skoro przy 370 stronach od jedenastego zaczyna się coś dziać?🙂

  1. Jeśli książka poruszyła Pabla, to musi być dobra…:) A jam wytrawna fanka wina, więc trzeba będzie uwzględnić tę lekturę w planach.

  2. viv
    28:) 11 rozdział jest na ok 90 stronie:) To nie jest książka akcji, więc w sumie trudno jej zarzucic brak tempa. Po 100 stronie po prostu zaczyna idealnie współpracować z czytelnikiem:)

    Ewka
    Poruszyla:) Sporo można fajnych gatunków wina poznać w tej książce. Naprawdę polecam.

  3. W bardzo fajny i ciekawy sposób napisałaś swą recenzję. Zaciekawiłaś mnie tą książką , chyba po nią sięgnę.

  4. Recenzja jak zawsze interesująca i z chęcią poczytałabym o Toskanii:))
    Pozdrawiam!!

  5. Chapeau bas! Pawle, nie spodziewałam się w Tobie romantycznej duszy… dobrze się czytało recenzję, aż chyba sobie kieliszek wypiję pod tę okazję🙂

    To co, może teraz paranormale?😛 żartuję😉

    • Isadora
    • Czerwiec 30th, 2011

    Lubię książki, których piękno jest nienachalne i dopiero trzeba je odkryć. Widzę, że ta lektura to prawdziwe wyzwanie i z przyjemnością po nią sięgnę.

    Pozdrawiam!

  6. Dziękuję za świetną recenzję. Odkąd zobaczyłam tę książkę na półce w księgarni zapragnęłam ją przeczytać. Uwielbiam książki, wino darzę równie wielkim uczuciem, a połączenie tych dwóch rzeczy w jedną całość i okraszenie tego szczyptą tematyki podróżniczej to istny miód na moja duszę.
    Pozdrawiam
    Olga „Kathleen” Szeląg

  7. Ja się strasznie często wzruszam, ostatnio płakałam na Kung Fu Pandzie 2 (!), więc coś czuję, że po tej książce zalałabym się fontanną łez😉 Lubię wino, lubię Toskanię, czasami lubię leniwie ciągnące się książki, więc wpiszę ten tytuł na moją niekończącą się listę ;]

  8. Dla tego wzruszenia jestem w stanie zaryzykować „drogę przez mękę”
    Rewelacyjny pomysł z tymi cytatami!

    I trafne porównanie do butelki wina! Wczoraj piłam jakiś taki kwaśny specyfik (tanie wino jest dobre bo jest dobre i tanie?) – przy pierwszej lampce skrzywienie totalne, z każdą kolejną było lepiej a na końcu (na dnie butelki) było pysznie!😀
    Nie, nie upijam się! Aktualnie przebywam, w południowo- zachodnich Niemczech, tuż przy granicy z Francją, winogron i wina pod dostatkiem😉

    P.S Czy wspominałam, że lubię czytać Twoje recenzje?

    Pozdrawiam😉

  9. Świetnie się czyta tę recenzję. Serdecznie gratuluję. No niech będzie, książkę też chciałabym przeczytać🙂
    Pozdrawiam

  10. Cóż … nie będzie niczym niezwykły, jeśli powiem, ze po książkę sama z siebie nigdy bym nie sięgnęła … ale że to akurat Ty tak entuzjastycznie wypowiadasz się na jej temat, sprawiło że może kiedyś się skuszę😉

    Co do wina – że nie przepadam za nim, to mało powiedziane. Każdy kolejny łyk jest tak samo kwaśny, tak więc czytając Twoje porównanie nieźle mną trzepało😉 Jestem zdecydowanym piwoszem😉

  11. cyrysia
    Dzięki! Polecam ją gorąco, szczególnie na zimę będzie to świetna lektura z potężną dawką ciepełka.

    kasandra
    Dzięki! Polecam ksiażeczkę, warta jest poświęconego czasu.
    Pozdrawiam!

    Madzia
    Prawie się zarumieniłem:)) Czasami odkrywam swoją romantyczną naturę:) W końcu trzeba do tego odwagi, a to juz jak najbardziej męska cecha:) Kieliszek Chianti Classico bym polecał:)
    A wyobraź sobie, że chciałem paranormala! Specjalnie się zgłosiłem po Las Zębów i Rąk i okazało się, że to żaden paranormal a soft horrorek. Później nastąpiło Ukąszenie i kolejny fail – to bardziej kryminał:) Zobaczymy co będzie dalej. Teraz będzie sporo sensacji i kryminału:)

    Isadora
    To ciekawa i delikatna lektura. Sporą dawkę emocji ma w sobie. Polecam:)
    Pozdrawiam!

    Kathleen
    Dzięki, staram się nie klepać tekstów taśmowo i schematycznie. Zdajesz sobie sprawę z tego, że pięknie scharakteryzowałaś tą książkę?:) Idealne uchwyciłaś jej proporcje. Mam nadzieję, że Cię nie rozczaruje.
    Pozdrawiam!

    arsenka
    Uuu jak Panda Cię rozkleiła, to w Toskanii popłakałaś byś nieraz:) Ta książka to fajna przygoda. Przyjemna odskocznia od fantastyki i kryminałów. Zrelaksowała mnie:)

    Kinia
    Cytaty w książce to istny miodek:) Czytałem je po włosku i starałem się skumać co znaczą! Pięknie się je czyta.
    Dzięki za wino:) Kombinowałem dobre 15 minut do czego by ją porównać i nagle mnie olśniło:) Ale fakt, że wino im dalej tym lepiej wchodzi:)))
    O! Moja szwagierka mieszka pod Stuttgartem:) Wybieram się tam jakoś na jesień:) Mają tam całkiem fajne wina, tylko przeważnie w butelkach z nakrętką co mnie trochę odstrasza:)
    Lubisz? To w takim razie lubienie z wzajemnością jest:)
    Pozdrawiam!

    Joanna
    Dzięki! A książkę też warto;) odpowiedzialność biorę na siebie:)
    Pozdrawiam!

    enedtil
    Sam bym po nią nie sięgnął, ale uległem namowie:) Przyznam, że po pierwszych xx stronach miałem zapaść „w co ja się wpakowałem”, ale później bylo już dużo lepiej. Warto ją poznać. Polecam na zimowe wieczory. Ta książeczka ma fenoenalną dawkę wewnętrznego ciepełka w sobie:)
    Co do wina, to ja pijam od czasu do czasu, aczkolwiek to droga zabawa, bo co lepsze winka kosztują sporo. Też jestem raczej piwoszem, ale uwielbiam raczej oryginalne smaki. Teraz popijam Łomżę Miodową i jestem zachwycony:) Ostatnio jest u mnie na topie.

  12. Paweł, paranormala mogę Ci jakiegoś pożyczyć, ale wiesz, to byłoby nieetyczne…😉 za to chyba z czystym sumieniem będę mogła polecić Bezduszną (UF z wilkołakami i wampirami), bo, na ile już zauważyłam, zapowiada się hiciorek🙂

    Czerwone wino – zawsze🙂 Choć na co dzień, jak enedtil i Ty, jestem piwoszką🙂 A Łomżę Miodową to z mojego polecenia?

    • Bezduszna? A co to jest?:) Pewnie się pojawi recenzja coś czuję. Jak słyszę UF z wilkołakami to mnie przerażenie bierze:) Teraz mam przerwę i za fantastykę się wezmę dopiero za kilka dni:) Hiciorek? Zaintrygowałaś mnie:)

      Łomżę Miodową odkryłem sam pewnego dnia w Almie:) Wpadam tam czasami po piwa niedostępne nigdzie indziej, patrzę a tu jakaś nowa Łomża:) Zasmakowałem a za kilka dni to piffko pojawiło się w sklepach:) Od tego czasu jest moim numerem 1:)

  13. Gdybym czytała tę recenzję wieczorem, to pewnie otworzyłabym butelkę wina… Ale, że czytam ją przed południem i za chwilę wychodzę do pracy, to muszę sobie odmówić tej przyjemności. No nic przeczytam jeszcze raz wieczorem😉

  14. Ojej, ależ mnie zachęciłeś! Teraz to już muszę ją przeczytać😀

    • sadam69
    • Lipiec 26th, 2011

    Polecam wszystkie książki Dario. Właśnie kończę powyżej opisywaną, a wczesniej przeczytałem „Za dużo słonca Toskanii” i „Osteria w Chianti”. Każda książka w innym stylu, „Za dużo …” totalna komedia, „Osteria…” nostalgiczna powieść, wyciskająca łzy.
    Tak mnie te książki wciągnęły, że postanowiłem odwiedzić wioskę Dario w Toskanii w tym roku. I powiem, że nie dziwię się, że facet pisze w taki sposób. Widoki jakie opisuje z okien swojego domu to czysta poezja. szkoda, że Go nie zastałem w tej zapomnianej przez turystów wiosce. Polecam każdemu wizytę w Chianti.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: