„Mój prywatny demon” Maciej Żytowiecki

Dotych­czas spo­tykałem się z wieloma hybrydami gatun­kowymi. Mieszanina fan­tasy z roman­sem (paranor­male), powie­ścią historyczną (B. Corn­well) czy sen­sacją (roz­maite urban fan­tasy) to naj­popular­niej­sze z nich, ale zdarzają się też ciekaw­sze połączenia jak choćby tech­noth­ril­ler – połączenie s-f i sen­sacji (Park Juraj­ski) czy retro kryminał (serie Wroń­skiego czy Krajew­skiego). Kiedy sięgałem po Mojego prywat­nego demona, debiutancką powieść Macieja Żytowiec­kiego, nie spo­dziewałem się, że moja wiedza dotycząca hybryd ulegnie wzbogaceniu.

„Trzymający w napięciu kryminał urban fan­tasy”. Takie hasło wita poten­cjal­nego czytel­nika zaraz po zer­k­nięciu na tył okładki. Przy­znam szczerze, że po plecach prze­biegły mi mrówki w lodowatych bucikach na samą myśl, że może właśnie leży przede mną kryminał z elfami i krasnolud­kami w roli głów­nej. Na moje szczę­ście myliłem się, nie­stety jed­nak nie aż tak bar­dzo, jak­bym sobie tego życzył.

Mój prywatny demon opowiada o losach detek­tywa Ezry – alkoholika, a przy tym błyskotliwego śled­czego, nie zawsze kierującego się literą prawa. Próbuje on dorwać seryj­nego mor­dercę, nazwanego przez prasę Den­tystą, który zabija młode dziew­czyny, głów­nie prostytutki, po czym usuwa im całe uzębienie. Warto dodać, że akcja dzieje się w Chicago u schyłku lat 30-tych. Wszystko byłoby w miarę do ogar­nięcia, gdyby nie demon który opętał detek­tywa. Z czasem okaże się jed­nak, że wcale nie jest on duchem, jak można by przy­pusz­czać, a jak naj­bar­dziej materialną istotą zminiaturyzowaną w ciele policjanta.

Czym więc w rzeczywisto­ści jest Mój własny demon? Naj­pro­ściej określić go jako połączenie Brud­nego Har­rego z s-f w bar­dzo specyficz­nym cyber­pun­kowym klimacie z nutką hor­roru wychylającego swój kudłaty łeb od czasu do czasu. Naj­ciekaw­sze w książce są realia, w jakich toczy się akcja. Późne lata 30-te to okres nie­stabilny. Dopiero co znie­siona prohibicja, star­cia na tle rasowym i rosnący w siłę nazi­ści z Hitlerem na czele, którego sława już przed wojną dotarła, jak widać, nawet do Stanów. Pod­czas czytania czuć, że autor lubi i zna dobrze ten okres. Brud, roz­war­stwienie spo­łeczne i sytuacja w mie­ście są oddane z wielką precyzją i mają w sobie mroczny klimacik.

Poza tym powieść Żytowiec­kiego  ma nie­wiele do zaoferowania. Wątek kryminalny z początku jest nawet ciekawy, szybko jed­nak zostaje kom­plet­nie zdominowany przez motywy cyber­pun­kowe, które nie­stety nie są ani oryginalne, ani tym bar­dziej dopracowane. Nie można narzekać co prawda na brak akcji, której szczegól­nie pod koniec jest aż za dużo. Nie­ustanna sieczka z hek­tolitrami krwi i dziesiąt­kami trupów w pew­nym momen­cie staje się nie­smaczna i skutecz­nie zabijała we mnie chęć dal­szego czytania. Nie zro­zum­cie mnie źle, jestem gorącym fanem moc­nych, męskich akcen­tów, tym razem jed­nak nastąpiło prze­gięcie. Pod­sumowując, kryminał z powie­ści jest żaden, a czytel­nicy s-f tym bar­dziej nie mają tutaj czego szukać.

Trudno jest jed­noznacz­nie osądzić pierw­szą powieść w dorobku pana Macieja. Pomysł w sumie dość ciekawy, jed­nak fabuła robi wrażenie nie­do­pracowanej. Pod­czas czytania cały czas prze­śladowało mnie wrażenie umykającego poten­cjału, który był na wyciągnięcie ręki, jed­nak autor nie dał rady po niego sięgnąć. Żytowiec­kiemu udało się za to ulepić bar­dzo fajną, brudną i mroczną atmos­ferę amerykań­skiego miasta, która trzymała mnie przy książce aż do samego końca. Powieść polecam wszyst­kim czytel­nikom ciekawym, jak może wyglądać retro kryminał w cyber­pun­kowym klimacie.

Wydawca: Ifryt

Ilość stron: 280

Data wydania: czerwiec 2011

Moja ocena: 6/10

Recenzja napisana dla portalu bookznami.pl. Zapraszam i polecam;)

  1. Nie spotkałam się jeszcze dotychczas z literaturą urban fantasy, lecz z ciekawości chętnie poznam te pozycje.

  2. Cyberpunkowy kryminał w stylu retro? Brzmi oryginalnie, więc to coś dla mnie:))
    Pozdrawiam!!

  3. Retro kryminał w cyber­pun­kowym klimacie? Warto by poznać takowy twór.

  4. krótko, zwięźle i na temat: chcę!

  5. Jejku! Stęskniłam się i to bardzo😀
    Nawet nie wiesz, jak to jest być odciętym od świata przez 4 tygodnie, a jedyne co oglądasz i czujesz to zapach wilgoci i mnóstwo robactwa🙂
    Jaka to miła odmiana usiąść w fotelu z książką, albo poczytać opinie starych znajomych na temat przeczytanych powieści. Cud, miód i orzeszki!
    Wiem, że trochę nie na temat ale musiałam gdzieś przelać swoje żale.
    Mam nadzieję, że mi to wybaczysz !

  6. Mnie jakoś do tej książki nie ciągnęło ani trochę, zresztą, jak lubię fantastykę, tak urban fantasy to chyba nie do końca moje klimaty. Przy kryminałach zaś zostanę tych „Ch”owych, czyli Chmielewskiej, Christie i ewentualnie Chandlerze🙂

  7. Chętnie bym się zapoznała z jakąś hybrydą, bo rzadko mam z nimi do czynienia, ale to połączenie nie przypadłoby mi do gustu. Nie lubię kryminałów.😉

  8. hmm… akurat dzisiaj sobie to zamówiłem
    niewykluczone, że był to jednak błąd…😉

    • Isadora
    • Sierpień 10th, 2011

    Aleś wynalazł dziwadło do czytania! xD
    Ja sobie odpuszczę, bo to zupełnie nie moje klimaty, ale fajnie jest wiedzieć, co się dzieje na rynku…nawet jeśli powstają takie…hybrydy właśnie:)))
    Pozdrawiam serdecznie!

  9. Nie znam takiej mieszanki i będę musiała to zmienić.🙂

  10. Przyznam, że mnie zainteresowałeś mimo, że ocena nie jest 10/10🙂 Nigdy nie czytałam takiego gatunku literackiego i z wielką chęcią bym to uczyniła! Nowe doznania😀 i poszerzanie horyzontów~! Ot, co.
    Pozdrawiam🙂

  11. Nooo, faktycznie się dzieje, eksperymenty literackie są zawsze godne uwagi. Kapitalna recenzja, masz świetne metafory ;))

  12. Jednym słowem – przekonałeś!🙂

  13. Kryminał słaby w warstwie kryminalnej – mutant a nie hybryda! ;P
    Raczej sobie daruję taki eksperyment, choć zaczęłam się zastanawiać nad jakimś porządnym kryminałem (wersja idealna: retro) w scenerii Chicago i nic nie kojarzę. A przecież to miasto od zawsze zżarte przez degeneratów, mafie i korupcję. Sceneria dla krwawej jatki idealna. Znasz coś takiego może?

  14. cyrysia
    Akurat ta książka, to nietypowy przedstawiciel tego gatunku. Polecam Ci raczej Ukąszenie pająka – typowe UF i fajnie się czyta.

    kasandra
    Oj, oryginalności akurat tej książki odmówić nie sposób. Pozdrawiam!:)

    dawiro
    Czy warto… w sumie mimo oryginalności tytuł niewiele wnosi nowego. Po prostu nietypowa to hybryda.

    Madzia
    Ha! Czy ja wiem, czy słusznie… niektórym się podoba:)

    Lena
    Po takim wyjeździe musisz być jak auto po tuningu:) Dodatkowa moc, przyspieszenie i obniżone zawieszenie… eee no może bez tego ostatniego:)
    Witam z powrotem! pokomentuję u Ciebie, jak Tusk dobę wydłuży do 28h, bo wieku emerytalnego już się nie da bardziej naciągnąć:P

    karodziejka
    Mnie też nie ciągnęła, ale leżała taka biedna sama i ją przygarnąłem:) Co do kryminałów, to muszą był błyskotliwe. Jeżeli nie są, wtedy pablo jest rozczarowany.

    Aleksandra
    To dość nietypowa hybryda. Taka… pokręcona w sumie chyba niepotrzebnie.

    onibe
    To nietypowa książka. Niby wszystko gra, ale mnie nie podeszła. Czekam na alternatywną opinię:)

    Isadora
    No nie?:) Leżała sobie sama i mrygała do mnie:) Sama mnie odnalazła:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    Książkówa
    Na własne ryzyko:)

    miqa
    Może i masz rację. Zawsze mogę się pochwalić, że czytałem takie coś innego:)

    Avo
    Dziękować:) Tą książkę można, acz niekoniecznie trzeba przeczytać.

    Justyś
    Dwoma słowami – to fajnie:)

    maioofka
    Widzisz, bo to w zasadzie nie kryminał a Urban Fantasy (tak twierdza na okładce), chociaż ja bym mógł z tym polemizować.
    Ależ Ty masz nosa! Za kilka dni (lada dzień) pojawi się u mnie recenzja „Króla mieczy”. Napiszę krótko: ponad 600 stron, voodoo, kokaina, Miami, lata 30, brudni detektywi, korupcja i rytualne morderstwa. Brzmi wystarczająco ciekawie?:)

  15. być może alternatywna opinia nie będzie alternatywna😉

    a propos opinii – ja już po Simmonsie jestem, wisi na gildii. Teraz będę czekał na Twoją reckę😉

  16. Tytuł w ogóle nie sugeruje takich klimatów, raczej kolejne fantasy w zamkowym outficie😉 Czekam na wrażenia zatem.

  17. Raczej nie przeczytam, sądzę, że nie odnalazłabym się w tej ksiazce😀

    Pozdrawiam !🙂

  18. Informuję, że moja skromna osoba znana pod nickiem Książkówka, postanowiła zmienić miejsce swojego, recenzenckiego blogowania.🙂 Już jutro (tj. 14.08.) pojawi się mój pierwszy wpis na blogspocie. Adres do mojego, nowego blogu to:
    http://ksiazkowka.blogspot.com .
    Bardzo proszę o zmianę na ten właśnie adres w zakładkach/obserwowanych blogach. Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie! Ewa-Ksiązkówka

  19. Onibe
    moja recka Simmonsa… obiecuję się postarać:) Wiem wiem, obiecuję jak Tusk reformę emerytalną;)

    maioofka
    Hmm cokolwiek bym nie napisał, będzie już nieaktualne:)

    tristezza
    Hmm, ksiażka rzeczywiście nie ułatwia czytania:) Ależ stworzyłem zdanie:)

    Książkówka
    Poprawione!

  20. Chyba najbardziej podoba mi się sama okładka, która dobrze oddaje klimat lat 30. Natomiast co do hybryd… chyba wolę jeden dobrze dopracowany gatunek, niż słabe połączenie kilku. Natomiast bardzo ciekawi mnie wydawnictwo, gdyż wcześniej nie miałam o jego istnieniu zielonego pojęcia. Recenzja ciekawa, ale chyba nie będę na własnej skórze przekonywać się co do jakości tej powieści😛

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: