Archiwum dla Październik 2011

Szczegółowe wyniki Złotej Zakładki.

Czołem!

Złote Zakładki rozdane! Gala się udała, nagrodzeni przyjęli ją z dumą i kolejna edycja jest chyba naturalną oczywistością. Poniżej znajdziecie Szczegółowe wyniki, które dzielnie opracowała Agnieszka! Brawa dla tej pani:)

Kategoria “Najlepsze czytadło”:

1. Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy – Małgorzata Gutowska-Adamczyk – 153 punkty,

2. Rok w Poziomce – Katarzyna Michalak – 98 punktów,

3. Ksiądz Rafał – Maciej Grabski – 97 punktów,

4. Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek – Mary Ann Shaffer, Annie Barrows – 96 punktów,

5. Pod kopułą – Stephen King – 77 punktów,

6. Zakręty losu – Agnieszka Lingas -Łoniewska – 73 punkty,

7. Stokrotki w śniegu – Richard Paul Evans – 65 punktów,

8. Zmyślona – Katarzyna Michalak – 65 punktów,

9. Rozkosze nocy – Sherrilyn Kenyon – 52 punkty,

10. Ogród wiecznej wiosny – Christina Lopez Barrio – 48 punktów,

11. Uroczysko – Magdalena Kordel – 48 punktów,

12. Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód-Zachód – Robert M. Wegner  – 40 punktów,

13. Kuchnia Franceski – Peter Pezzelli – 39 punktów.

Kategoria “Najbardziej poruszająca książka”:

1. Dzisiaj narysujemy śmierć – Wojciech Tochman – 96 punktów,

2. Krucha jak lód – Jodi Picoult – 92 punkty,

3. Służące – Kathryn Stockett – 83 punkty,

4. Oczyszczenie – Sofi Oksanen – 80 punktów,

5. Wojna nie ma w sobie nic z kobiety – Swietłana Aleksijewicz – 78 punktów,

6. Stokrotki w śniegu – Richard Paul Evans – 69 punktów,

7. Dom tysiąca nocy – Maja Wolny – 60 punktów,

8.  Nikt nie widział, nikt nie słyszał … – Małgorzata Warda – 56 punktów,

9. Kukułka – Antonina Kozłowska – 54 punkty,

10. Samotność liczb pierwszych – Paolo Giordano – 51 punktów,

11. Bez przebaczenia – Agnieszka Lingas – Łoniewska – 46 punktów,

12. Suma naszych dni – Isabel Allende – 42 punkty,

13. Uciec przed cieniem – Ewa Kopsik – 39 punktów,

14. Kasika Mowka – Katarzyna T. Nowak – 33 punkty,

15. Trafiona zatopiona – Anna Fryczkowska – 33 punkty,

16. Świat według psa – Dorota Sumińska – 32 punkty,

17. Smakowanie raju – Icek Erlichson – 13 punktów.

Kategoria “Najlepsza intryga”:

1. Erynie – Marek Krajewski – 74 punkty,

2. Nocna zamieć – Johan Theorin – 73 punkty,

3. Łąka umarłych – Marcin Pilis – 64 punkty,

4. Lilith – Olga Rudnicka – 55 punktów,

5. Pancerne serce –  Jo Nesbo – 47 punktów,

6. Pod napięciem – Jeffery Deaver – 42 punkty,

7. Niewypowiedziany – Mari Jungstedt – 41 punktów,

8. Koniec wszystkiego – Megan Abbott – 37 punktów,

9. Mucha – Jacek Skowroński – 24 punkty,

10. Podejrzenia pana Whichera. Morderstwo w domu na Road Hill – Kate Summerscale – 23 punkty.

Kategoria “Najlepsza książka non-fiction”:

1. Zrób sobie raj – Mariusz Szczygieł – 104 punkty,

2. Dzisiaj narysujemy śmierć – Wojciech Tochman – 87 punktów,

3. Wojna nie ma w sobie nic z kobiety – Swietłana Aleksijewicz – 74 punkty,

4. Samsara. Na drogach, których nie ma – Tomek Michniewicz – 70 punktów,

5. Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji – Witold Szabłowski – 58 punktów,

6. RockMann czyli Jak nie zostałem saksofonistą – Wojciech Mann – 56 punktów,

7. Toast za przodków – Wojciech Górecki – 41 punktów,

8. Uśmiech Pol Pota – Peter Fröberg Idling – 31 punktów,

9. Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji – Marek Karpiński – 22 punkty,

10. Obrazy z życia na Wschodzie – Anna Neumanowa – 18 punktów.

Kategoria “Najzabawniejsza książka”:

1. Dożywocie – Marta Kisiel – 105 punktów,

2. Niewidoczni akademicy – Terry Pratchett – 73 punkty,

3. Klub Matek Swatek – Ewa Stec – 71 punktów,

4. Sezon na cuda – Magdalena Kordel – 56 punktów,

5. Jak to robią twardzielki … – Mariola Zaczyńska – 54 punkty,

6. Mucha – Jacek Skowroński – 41 punktów,

7. Brak wiadomości od Gurba – Eduardo Mendoga – 38 punktów,

8. Gryź, mała, gryź… – Christopher Moore – 33 punkty,

9. Tak trudno być mną! – Dagmara Półtorak – 26 punktów,

10. Kochanowo i okolice – Przemek Jurek – 17 punktów,

11. Jak niczego nie rozpętałem – Harosław Jaszek  – 16 punktów.

Kategoria “Najciekawszy świat powieści”:

1. Cukiernia Pod Amorem Zajezierscy – Małgorzata Gutowska-Adamczyk – 110 punktów,

2. Cukiernia Pod Amorem. Cieślakowie – Małgorzata Gutowska-Adamczyk – 99 punktów,

3. 1Q84, tom 1 – Haruki Murakami – 95 punktów,

4. Dożywocie – Marta Kisiel – 79 punktów,

5. Ksiądz Rafał – Maciej Grabski – 77 punktów

6. Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu – Gregory Maguire – 76 punktów,

7. Niewidoczni Akademicy – Terry Pratchett – 71 punktów,

8. Gdzie Indziej – Gabrielle Zevin – 64 punkty,

9. Chmurdalia – Joanna Bator – 49 punktów,

10. Rzeka bogów – Ian McDonald – 40 punktów,

11. Opowieści z meekhańskiego pogranicza Wschód – Zachód – Robert M. Wegner – 39 punktów,

12. Pustynna Włócznia: Księga I – Peter V. Brett – 38 punktów,

13. Hiszpański smyczek – Andromeda Romano-Lax – 25 punktów,

14. Miasto i miasto – China Mieville – 15 punktów.

Kategoria “Najbardziej wciągająca książka”:

1. Cukiernia Pod Amorem. Zajezierscy – Małgorzata Gutowska-Adamczyk – 119 punktów,

2 Cukiernia Pod Amorem. Cieślakowie – Małgorzata Gutowska-Adamczyk – 102 punkty,

3. 1Q84, tom 1 – Haruki Murakami – 83 punkty,

4. Dożywocie – Marta Kisiel – 72 punkty,

5. Służące – Kathryn Stockett – 70 punktów,

6. Pod kopułą – Stephen King – 66 punktów,

7. Ksiądz Rafał – Maciej Grabski – 64 punkty,

8. Samsara. Na drogach, których nie ma – Tomek Michniewicz – 58 punktów,

9. Cheri – Colette – 54 punkty,

10. Niewidoczni Akademicy – Terry Pratchett – 54 punkty,

11. Oczyszczenie – Sofi Oksanen – 54 punkty,

12. Zakręty losu – Agnieszka Lingas-Łoniewska – 51 punktów,

13. Kamieniarz – Camilla Laeckberg – 50 punktów,

14. Zbieracz Burz – tom 1 – Maja Lidia Kossakowska – 43 punkty,

15. Rzeka bogów – Ian McDonald – 38 punktów,

16. Opowieści z meekhańskiego pogranicza.  Wschód – Zachód – Robert M. Wegner – 35 punktów,

17. Willa – Magdalena Zimniak – 28 punktów,

18. 47 samuraj – Stephen Hunter – 26 punktów,

19. Pustynna Włócznia: Księga I – Peter V. Brett – 18 punktów,

20. Gra w kości – Elżbieta Cherezińska 14 głosów.

Kategoria “Najlepsza książka dla dzieci”:

1. Toliny. Wystrzałowe opowieści dla dzieci – Conn Iggulden – 65 punktów,

2. Rymobranie – Agnieszka Frączek – 38 punktów,

3. Tupcio Chrupcio. Kapryśna Myszka – E. Piotrowska – 31 punktów,

4. Baranek Bronek – Rob Scotton – 17 punktów.

Kategoria “Najlepsza książka dla młodzieży”:

1. Książę Mgły – Carlos Ruiz Zafon – 129 punktów,

2. Szeptem – Becca Fitzpatrick – 99 punktów,

3. Gone. Faza druga: Głód – Michael Grant – 62 punkty,

4. Miasto szkła – Casandra Clare – 62 punkty,

5. Dziewczyny z Hex Hall – Rachel Hawkins – 56 punktów,

6. Zwiadowcy. Okup za Eraka – John Flnagan – 53 punkty,

7. Badyl na katowski wór – Alan Bradley – 51 punktów,

8. Ja, diablica – Katarzyna Berenika Miszczuk – 49 punktów.

I co Wy na to? Wasze typy się pokryły? Może uważacie, że zabrakło ważnego gracza? W moim wypadku zabolał brak fantastyki w czołówce. Wegnerowi należała się Zakładka:) Może w przyszłym roku się uda:)

Na koniec jeszcze raz chciałem podziękować sponsorowi statuetek, firmie “DAsport” Daniela Kosobudzkiego. Panie Danielu, świetna robota!:)

Za niedługo prawdopodobnie rozpoczniemy dyskusję o nowych kategoriach do przyszłorocznej Złotej Zakładki. Bardzo gorąco zachęcam Was do poświęcenia chwili na przemyślenie tej kwestii. Ja w nowej edycji chyba będę promował kategorię „Najlepsza książka według panów blogerów”. Zobaczymy co na to większość.

Na dzisiaj to wszystko!

Ave!

Reklamy

„Ojciec” Karol Arentowicz

Młody ojciec ma pod górkę. Jeszcze przed narodzeniem dziecka, jego ukochana i namiętna kobieta, staje się marudna, a momentami wręcz nieznośna. W jej brzuchu rośnie coś, co spycha faceta na bok. To zaledwie preludium do tego co dopiero nastąpi. Kiedy rodzi się nasz ukochany potomek, młody tata nie wie co robić. Panika miesza się z depresją. Kiedy wydaje się, że sytuacja jest ogarnięta, nadchodzą pierwsze większe zakupy dla następcy tronu. Opcja niechybnego bankructwa staje się realna. Kiedy padnięty tata po 2 zmianach wraca zmęczony ale zadowolony do domu, wydaje mu się, że zapanował na tym całym chaosem. W tej niełatwej gonitwie umyka mu jednak drobny szczegół – wychowanie. Karol Arentowicz poświęcił mu swoja najnowszą książkę zatytułowaną „Ojciec”.

Jest tam gdzieś z Wami jakiś młody tata? Jeżeli tak, wołajcie go, bo naprawdę powinien to przeczytać.

Kiedy urodził mi się syn, pierwszym uczuciem jakie zrodziło im się w głowie, była potrzeba zapewnienia jemu i mojej żonie bytu. Z czasem, tak jak napisałem wyżej, ogarnąłem chaos i zauważyłem, że ta niepozorna istotka spogląda na mnie. Nie było to spojrzenie puste i nierozumne. Przypominało bardziej ciekawość i chęć naśladownictwa. Wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że pieniądze znaczą dla dziecka nie więcej niż jedzenie, a prawdziwą wartość jako dla człowieka stanowi dla niego ojciec obecny w jego życiu.

„Ojciec” Karola Arentowicza przypomina trochę rachunek sumienia. Autor rozlicza się w niej ze swojego ojcostwa, analizuje go i wskazuje gdzie popełnił błąd, gdzie wybrał złą drogę. Swoje relacje z córką zestawia ze stosunkami z własnym ojcem. Udowadnia, że wychowanie wyniesione z dzieciństwa wpływa na późniejsze podejście do własnych dzieci.

W książce autor szczególny nacisk kładzie na konieczność emocjonalnego otwierania się na własne dzieci. Na przykładzie Jezusa, Hitlera i Stalina wyłuszcza, jak istotną osobą w życiu dziecka jest ojciec. Dobór tych przykładów może wydać się niektórym mocno kontrowersyjny. Początkowo sam miałem mocno sceptyczny stosunek do tego zestawienie, jednak postawienie św. Józefa obok Schicklgrubera (ojca Hitlera) rozwiało moje wątpliwości.

„Ojciec” to lektura obowiązkowa, szczególnie dla młodych mężczyzn będących bądź planujących ojcostwo. Z wieloma tezami autora można się nie zgadzać. Można mieć zastrzeżenia do jego podejścia do Boga oraz wniosków, jakie wyciąga z biblii. Nie sposób jednak nie zgodzić się z ogólnym przesłaniem „Ojca” i dla niego samego warto po tą nietypową pozycję sięgnąć. 98 stron to naprawdę niewiele, a w ciągu 2 godzin lektury, można odmienić całe życie własnego dziecka.

Polecam!

Wydawca: IMG Partner

Ilość stron: 98

Data wydania: październik 2011

Moja ocena: ważna/10

„Legendy Świata Wynurzonego” Licia Troisi

Zaku­pi­łem sobie ostat­nio odku­rzacz. Model i wypo­sa­że­nie nie są w tym wypadku sprawą pierw­szo­rzędną. Czo­ło­wym ele­men­tem rze­czo­nej inwe­sty­cji oka­zał się Pod­ręcz­nik użyt­kow­nika. Za jego sprawą obsługa tej pro­za­icz­nej maszyny codzien­nego użytku stała się wyprawą w cudowny, cichy i magiczny świat bez pył­ków. Świat bez­pro­ble­mowy, lecz jed­no­cze­śnie tak zło­żony, że przy­cią­gał moje palce ku przy­ci­skowi „power” na obu­do­wie. Zupeł­nie odwrot­nie sprawa ma się z naj­now­szą na rodzi­mym rynku try­lo­gią Licii Tro­isi, zaty­tu­ło­waną Legendy Świata Wynu­rzo­nego. Po nią moje ręce się­gały z rosnącą niechęcią.

W Świe­cie Wynu­rzo­nym od wielu lat panuje pokój. Na odlu­dziu, na leśnej polance budzi się dziew­czyna. Nie pamięta swo­jej prze­szło­ści, ani nie wie, kim jest. Zagu­bioną z tara­pa­tów ratuje nie­zna­jomy rycerz. Jed­no­cze­śnie w Kra­inie Wody wybu­cha śmier­telna epi­de­mia. Adhara – tajem­ni­cza boha­terka bez pamięci, żyje sobie spo­koj­nie na dwo­rze u boku swego wybawcy Amhala i odkrywa w sobie stop­niowo wiele zaska­ku­ją­cych zdol­no­ści. Oboje boha­te­ro­wie zako­chują się w sobie, epi­de­mia się sze­rzy, zako­cha­nych dzieli prze­zna­cze­nie… i tak w kółko przez trzy tomy.

Na try­lo­gię składa się Prze­zna­cze­nie Adhary, Córka krwi i Ostatni boha­te­ro­wie. Dla osób, które nie będą czy­tać ksią­żek tom za tomem, faj­nym ele­men­tem może oka­zać się stresz­cze­nie, które autorka roz­myśl­nie zamiesz­cza na początku II i III czę­ści. Uła­twia to zorien­to­wa­nie się w fabule i płynne wej­ście w powieść. Książki wzbo­ga­cone są rów­nież o mapkę Świata Wynu­rzo­nego, do któ­rej jed­nak się­gną­łem zale­d­wie dwa-​​trzy razy. Nie jest ona szcze­gól­nie przy­datna, jed­nak faj­nie, że ktoś o niej pomyślał.

Try­lo­gia ma jedną wielką zaletę: z tomu na tom staje się lep­sza. Pro­blem w tym, że tych tomów jest zde­cy­do­wa­nie za mało, żeby Licia Tro­isi zdo­łała dotrzeć do przy­zwo­itego poziomu. Fabuła roz­jeż­dża się co chwila, powo­du­jąc nic wię­cej jak tylko roz­cza­ro­wa­nie. Akcja wle­cze się jak budowa A1, a boha­te­ro­wie ze swo­imi dyle­ma­tami mogliby star­to­wać do pol­skiego par­la­mentu. W póź­niej­szych tomach sprawa ma się nieco lepiej, jed­nak skala zmian jest nie­stety mini­malna: tempo nieco przy­spie­sza i poja­wiają się cie­kawe dru­go­pla­nowe posta­cie. Przy książ­kach trzy­mała mnie jedy­nie koniecz­ność ich zre­cen­zo­wa­nia, ina­czej już pierw­szy tom wylą­do­wałby tam gdzie jego miej­sce – w worku mojego nowego odkurzacza.

Fabuła w Legen­dach… opiera się o sche­mat „Ja cię kocham, ty mnie kochasz, cho­ciaż myślisz, że nie kochasz, ale ja wiem, że kochasz”. Masa­kra. We wspo­mnia­nej instruk­cji obsługi zna­la­złoby się wię­cej zwro­tów akcji, a naj­lep­sze jest to, że jedna z cie­kaw­szych zaska­ki­wa­jek została ele­gancko zepsuta przez okładkę trze­ciego tomu. Język powie­ści jest pro­sty i czy­ta­łoby się ją cał­kiem przy­jem­nie, gdyby nie opisy starć na broń białą i magię oraz opisy poty­czek wojen­nych. Są one po pro­stu sta­tyczne. Opis mon­tażu fil­tra w odku­rza­czu wywo­łał u mnie więk­sze emo­cje niż śmier­telna walka ludzi z tajem­ni­czym wro­giem. Nie wiem do końca, czego zabra­kło, ale czy­ta­jąc o wojen­nych dzia­ła­niach w ogóle nie było czuć ich skali. W III czę­ści jest tro­chę lepiej, ale po raz kolejny nie­stety tylko trochę.

Legendy Świata Wynu­rzo­nego to try­lo­gia fan­tasy prze­zna­czona dla nie­oby­tych z gatun­kiem panien w wieku wcze­sno i średnio-​​szkolnym. Dla nich może ona oka­zać się lek­turą strawną, a — kto wie! — może nawet i dobrą. Licia Tro­isi napi­sała coś pro­stego, sztam­po­wego i sta­tycz­nego. Histo­ria jest pre­ten­sjo­nalna, czę­sto zawraca nie­po­trzeb­nie i prze­ciąga naj­ba­nal­niej­sze ele­menty, jakby autorka na siłę sta­rała się napom­po­wać obję­to­ściowo całość. Dla dobra czy­tel­nika pro­po­nuję pani Tro­isi zabrać się za pisa­nie instruk­cji obsługi sprzę­tów AGD – może będą prost­sze w zro­zu­mie­niu, a tajem­ni­czemu auto­rowi Pod­ręcz­nika użyt­kow­nika życzę spło­dze­nia powie­ści fan­tasy – to mógłby być praw­dziwy hit.

Odradzam!

Wydawca: Videograf II

Ilość stron:

Tom 1: Prze­zna­cze­nie Adhary, stron: 432
Tom 2:  Córka krwi, stron: 272
Tom 3: Ostatni boha­te­ro­wie, stron: 352

Data wydania: 2011

Moja ocena: pfff/10

Recenzja napisana dla portalu bookznami.pl. Zapraszam i polecam;) Warto tam zerknąć, bo redakcja stworzyła fantastyczną grafikę dla tej recenzji:)

Targi Książki w Spodku i Złota Zakładka!

Czołem!

Właśnie powróciłem z Katowic i… było świetnie. Blogerzy stawili się licznie, gala rozdania się udała, było wesoło i każdy chyba jest zadowolony. Zaliczyłem nawet spotkanie biblionetkowe na deser, wiozłem na nie osobiście Małgorzatę Gutowską – Adamczyk z którą sobie sporo pogadałem, uciąłem sobie rozmowę z Markiem Krajewskim i piliśmy dłuuuugą kawę z Martą Kisiel.

Po prawej Agnes z Dowolnika, tyłem Robert (fri2go) z… znowu zapomniałem jak się nazywa jego nowy blog, oraz ja we własnej osobie:)

Marta Kisiel otrzymuje Złotą Zakładkę.

Pogadałem też sobie z koleżankami i kolegami po fachu. Nareszcie udało mi się fizycznie poznać ludzi, których czytam od bardzo dawna i w realu okazali się rewelacyjni!

Od lewej: Iza z Magii Książki, mła, oraz Agnes z Dowolnika:)

Ok! Czas na wyniki Złotej Zakładki:

1. Najlepsze czytadło: Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy – Małgorzata Gutowska-Adamczyk

2. Najbardziej poruszająca książka: Dzisiaj narysujemy śmierć – Wojciech Tochman

3. Najlepsza intryga: Erynie – Marek Krajewski

4. Najlepsza książka non-fiction: Zrób sobie raj – Mariusz Szczygieł

5. Najzabawniejsza książka: Dożywocie – Marta Kisiel

6. Najciekawszy świat powieści: Cukiernia Pod Amorem Zajezierscy – Małgorzata Gutowska-Adamczyk

7. Najbardziej wciągająca książka: Cukiernia Pod Amorem. Zajezierscy – Małgorzata Gutowska-Adamczyk

8. Najlepsza książka dla dzieci: Toliny. Wystrzałowe opowieści dla dzieci – Conn Iggulden

9. Najlepsza książka dla młodzieży: Książę Mgły – Carlos Ruiz Zafon

I co, zatkało Was? Mnie wyniki trochę zaskoczyły, ale szoku nie było. Wypada mi teraz przeczytać Cukiernię, do czego osoba autorki naprawdę zachęca. Fajnie się czyta książki fajnych ludzi prawda?:)

Od lewej: Marta Kisiel, Marek Krajewski, przedstawiciel wyd Sonia Draga, przedstawiciel Agory, Małgorzata Gutowska – Adamczyk.

Widzieliście jak wyglądały statuetki, które wręczaliśmy zwycięzcom? Moim zdaniem sa naprawdę ładne.

Ok! Na razie to wszystko. Teraz musimy ogarnąć detale, posegregować fotki, pociąć filmiki i zaczynamy przygotowania do 2 edycji Złotej Zakładki!

Serdeczne podziękowania dla Izabeli za udostępnienie zdjęć! Dzięki!

AVE!

„Kamuflaż” Ewa Ostrowska

Oficynka to niewielkie wydawnictwo, lecz chociaż istnieje krótko ma w swojej ofercie serię, która udowodniła ostatnio swoją klasę po raz kolejny. Mowa o książkach spod znaku „ABC”. Pod tym właśnie szyldem, wiosną tego roku, ukazała się książka pani Ewy Ostrowskiej „Kamuflaż”. Kiedy brałem ją do ręki ogarnęło mnie zniechęcenie. Gruba, zadrukowana maczkiem z nieciekawą okładką – to nie mogło być nic dobrego. Z takim właśnie nastawieniem, zabrałem ją na wyjazd, na którym nie planowałem czytać za wiele. Wyniknęły z tego same kłopoty.

„Kamuflaż” opowiada historię małego miasteczka Nevada, leżącego w stanie Iowa. W tej sennej miejscowości w której nic specjalnego na co dzień się nie dzieje, każdy zna każdego a podstawowym zajęciem szeryfa jest zdejmowanie kotów z drzewa, pewnego dnia znika dziecko. Nic nie wskazuje by była to poważna sprawa. Kiedy jednak mijają kolejne dni a chłopiec się nie znajduje, szeryf wszczyna śledztwo. Po tygodniu rodzice znajdują na podwórku manekina z przylepionym skalpem swojego syna.

Klimat! Klimat! Klimat! Ewa Ostrowska stworzyła miasteczko z żywymi ludźmi a pośród nich włożyła potwora tak wspaniale zakamuflowanego, że nie wzbudzającego podejrzeń. W książkę wchodzi się spokojnie tylko pozornie. Po ulicy suną sobie samochody, w parku szumią drzewa, wschodzi słońce, każdy zajęty jest codziennymi obowiązkami a gdzieś z boku czai się niepokój. Poczucie zagrożenia rośnie powoli z okresowymi skokami wprowadzanymi za pomocą pojedynczych zdań, które są wplecione z zegarmistrzowską precyzją w tekst. Przykład? Proszę:

Sam z siebie, tak twierdziła Hellen, ale w to akurat nikt nie wierzył. Nikt jeszcze nie spotkał dzieciaka, który bez pokazywania liter potrafił sam nauczyć się czytać.

Pokazywała czy nie pokazywała i tak bystrzak.

Szczęśliwa rodzina, szczęśliwa Hellen.

Tak uważano powszechnie do dnia siódmego marca 2010 roku.

„Kamuflaż” to gotowy materiał na film. Jest to thriller, który nie trzyma w napięciu. On miażdży napięciem, dusi stresem i skręca żołądek makabrą. Senne tło i spokojni pozornie ludzie tylko potęgują grozę zdarzeń. Postacie występujące na kartach książki szybko przybrały w mojej głowie ludzką formę. Są one świetnie skonstruowane, tak że książka robi zupełnie autentyczne wrażenie. Jest taki moment podczas czytania, że podejrzewałem każdego z bohaterów. Autorka tak sprawnie poprowadziła fabułę, że tańczyłem, jak mi zagrała. Za to granie na moim nosie dla Pani Ewy wielki plus.

Zdaję sobie sprawę, że to co napisałem jest trochę nieskładne, trudno jednak zachować konieczny podczas pisania dystans, kiedy na samo wspomnienie powieści dostaję wypieków na twarzy i mam ochotę polecać ją wszystkim. „Kamuflaż” to świetny i mocny thriller. Napięcie nie odpuszcza ani na moment. Jest ostro, z każdą stroną szybciej i gwałtowniej a całość wciąga jak najlepszy film. Problem w tym, że film trwa do dwóch godzin, a książkę czyta się sporo dłużej, stąd też spóźniałem się wszędzie i zawsze podczas jej czytania. Polecam powieść gorąco każdemu czytelnikowi, poszukującemu mocnej książki, w której nie sposób domyślić się kto zabija. Ja odgadłem to dopiero pod sam koniec, za co „Kamuflaż” dostaje ode mnie kolejnego plusa.

Aha! Nie zaczynajcie jej czytać do poduchy! Próbowałem i się nie wyspałem.

Polecam!

Wydawca: Oficynka

Ilość stron: 384

Data wydania: marzec 2011

Moja ocena: 9/10

PS. Pamiętajcie, jutro 11:30 widzę Was w Spodku na rozdaniu Złotych Zakładek:) Mam je już spakowane w kartonie i gotowe do wręczenia. Wyniki ogłoszę jak tylko wrócę do domu wraz z jakąś małą relacją z Targów:) Blogerzy którzy się wybierają, niech przypną sobie jakąś przypinkę – będzie się nam łatwiej odnaleźć:)

Więcej szczegółów tutaj!

„Starfist. Szkoła ognia” D. Sherman, D. Cragg

Od czasu do czasu zdarza mi się taki dzień, że mam ochotę zapaść się na mojej małej kanapie z wielkim kubkiem kawy i przeczytać coś, nad czym nie muszę myśleć, kombinować nad fabułą ani w żaden inny sposób wysilać się intelektualnie. Założenie to, chociaż pozornie wydaje się proste, w rzeczywistości nastręcza mi nie lada problemów. Okazuje się, że znalezienie prostego i niewymagającego czytadła, które jednocześnie było by ciekawe i wciągające, nie jest sprawa łatwą. Z tegorocznych książek przychodzi mi na myśl jedynie „Ponury Piaskun” i „Grizzli”. Do tych dwóch niewątpliwie męskich pozycji bez wahania dopisuję nową powieść D. Shermana i D. Cragg’a, zatytułowaną „Starfist: Szkoła ognia”.

Na planecie Wanderjahr rządzonej przez oligarchów o niemieckich korzeniach dochodzi do buntu. Na prośbę władców tej społeczności, Konfederacja wysyła korpus Marines z misja stabilizacyjną. Żołnierze zastają na miejscu skomplikowaną politycznie sytuację, miernie wyszkolone siły porządkowe, oraz świetnie zorganizowane siły partyzanckie kryjące się w lasach. Na wyraźny rozkaz przełożonych, korpus ma skupić się wyłącznie na szkoleniu lokalnej policji, co nie ułatwia zadania. Na domiar złego każdy z oligarchów stara się wykorzystać obecność Marines w swoje walce o władzę i wpływy. Z każdym dniem sytuacja zaczyna się komplikować, a rosnąca liczba ofiar potęgują napięcie.

„Szkoła ognia” to z definicji space opera, jednak niewiele jest w niej kosmosu, statków kosmicznych czy super zaawansowanych technologii. Marines korzystają co prawda z broni plazmowej i specjalnych strojów maskujących, jednak to w zasadzie wszystko co łączy tą powieść z gatunkiem s-f. Książka staje się przez to uniwersalna. Odnajdą się w niej nawet osoby nie czytające na co dzień fantastyki. Fabuła opiera się na relacjach międzyludzkich, taktyce, podchodach, zdradach i zasadzkach i nie ma w niej niczego specjalnie futurystycznego.

Ta książka wciąga. Tylko tyle i zarazem aż tyle. W „Starfiście” nie ma sensu doszukiwać się głębszych wartości, wieloznaczności, czy zakamuflowanych przesłań. Autorzy z założenia chcieli stworzyć literaturę stricte rozrywkową i udało im się to perfekcyjnie. Powieść pozbawiona jest dłużyzn, czyta się ją szybko i przyjemnie a na deser zostało kilka zwrotów akcji i lekko zaskakujące zakończenie. Fabuła pędzi do przodu w dużej mierze z pomocą dialogów, co wpływa pozytywnie na tempo akcji.

„Starfist: Szkoła ognia” to po prostu świetne czytadło, które śmiało można podsunąć mężowi, chłopakowi czy tacie. Jest w nim sporo strzelania, akcja jedzie gładko do przodu niczym masło po rozgrzanej patelni, opisy nie męczą, a przede wszystkim nie ma w niej beblania o miłości i uczuciach. W swojej kategorii jest to po prostu książka rewelacyjna. Polecam dla relaksu, po ciężkim dniu, kiedy wciągająca lektura jest na wagę złota a nie chcecie ryzykować powieści niesprawdzonej i (o zgrozo!) ambitnej.

 Wydawca: Dwójka bez Sternika

Ilość stron: 344

Data wydania: czerwiec 2010

Moja ocena: 7/10

PS. Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie, miłe słowa i że jesteście! Moja blogowa obecność pozostanie na razie na poziomie przeciętnym, jednak nie powinienem już więcej znikać na tak długo:) Czekających na maile ode mnie proszę o jeszcze kilka dni cierpliwości. Wygrzebuję się spod kilku ton maili, co okazuje się być koszmarnie mozolnym zajęciem.

I’m back!

Czołem!

Melduje się zagubiony w akcji bloger:) Setki przeróżnych czynników, złożyły się na moją przedłużającą się nieobecność. Czasu miałem i wciąż jeszcze mam niewiele, roboty mam za wiele, a doba jak krótka była, tak krótką pozostała (na szczęście za 2 tygodnie jedną nam góra „naciągnie”) .

Dobra! Wstęp był krótki, ale nudny, teraz czas na konkrety:

Recenzje będą… wkrótce:) Może nawet jutro, jeżeli żona wybaczy mi wieczorną godzinkę. Przez okres nieobecności przeczytałem kilka książek, więc będzie o czym pisać!

Na koniec zapraszam wszystkich na galę Złotej Zakładki, która odbędzie się w sobotę (22.10) o godzinie 11:30 na Targach Książki w Katowicach.  Więcej informacji tutaj.

Mam nadzieję, że wybaczycie mi tą nieobecność:) Odmeldowuję się!

Ave!