„Kamuflaż” Ewa Ostrowska

Oficynka to niewielkie wydawnictwo, lecz chociaż istnieje krótko ma w swojej ofercie serię, która udowodniła ostatnio swoją klasę po raz kolejny. Mowa o książkach spod znaku „ABC”. Pod tym właśnie szyldem, wiosną tego roku, ukazała się książka pani Ewy Ostrowskiej „Kamuflaż”. Kiedy brałem ją do ręki ogarnęło mnie zniechęcenie. Gruba, zadrukowana maczkiem z nieciekawą okładką – to nie mogło być nic dobrego. Z takim właśnie nastawieniem, zabrałem ją na wyjazd, na którym nie planowałem czytać za wiele. Wyniknęły z tego same kłopoty.

„Kamuflaż” opowiada historię małego miasteczka Nevada, leżącego w stanie Iowa. W tej sennej miejscowości w której nic specjalnego na co dzień się nie dzieje, każdy zna każdego a podstawowym zajęciem szeryfa jest zdejmowanie kotów z drzewa, pewnego dnia znika dziecko. Nic nie wskazuje by była to poważna sprawa. Kiedy jednak mijają kolejne dni a chłopiec się nie znajduje, szeryf wszczyna śledztwo. Po tygodniu rodzice znajdują na podwórku manekina z przylepionym skalpem swojego syna.

Klimat! Klimat! Klimat! Ewa Ostrowska stworzyła miasteczko z żywymi ludźmi a pośród nich włożyła potwora tak wspaniale zakamuflowanego, że nie wzbudzającego podejrzeń. W książkę wchodzi się spokojnie tylko pozornie. Po ulicy suną sobie samochody, w parku szumią drzewa, wschodzi słońce, każdy zajęty jest codziennymi obowiązkami a gdzieś z boku czai się niepokój. Poczucie zagrożenia rośnie powoli z okresowymi skokami wprowadzanymi za pomocą pojedynczych zdań, które są wplecione z zegarmistrzowską precyzją w tekst. Przykład? Proszę:

Sam z siebie, tak twierdziła Hellen, ale w to akurat nikt nie wierzył. Nikt jeszcze nie spotkał dzieciaka, który bez pokazywania liter potrafił sam nauczyć się czytać.

Pokazywała czy nie pokazywała i tak bystrzak.

Szczęśliwa rodzina, szczęśliwa Hellen.

Tak uważano powszechnie do dnia siódmego marca 2010 roku.

„Kamuflaż” to gotowy materiał na film. Jest to thriller, który nie trzyma w napięciu. On miażdży napięciem, dusi stresem i skręca żołądek makabrą. Senne tło i spokojni pozornie ludzie tylko potęgują grozę zdarzeń. Postacie występujące na kartach książki szybko przybrały w mojej głowie ludzką formę. Są one świetnie skonstruowane, tak że książka robi zupełnie autentyczne wrażenie. Jest taki moment podczas czytania, że podejrzewałem każdego z bohaterów. Autorka tak sprawnie poprowadziła fabułę, że tańczyłem, jak mi zagrała. Za to granie na moim nosie dla Pani Ewy wielki plus.

Zdaję sobie sprawę, że to co napisałem jest trochę nieskładne, trudno jednak zachować konieczny podczas pisania dystans, kiedy na samo wspomnienie powieści dostaję wypieków na twarzy i mam ochotę polecać ją wszystkim. „Kamuflaż” to świetny i mocny thriller. Napięcie nie odpuszcza ani na moment. Jest ostro, z każdą stroną szybciej i gwałtowniej a całość wciąga jak najlepszy film. Problem w tym, że film trwa do dwóch godzin, a książkę czyta się sporo dłużej, stąd też spóźniałem się wszędzie i zawsze podczas jej czytania. Polecam powieść gorąco każdemu czytelnikowi, poszukującemu mocnej książki, w której nie sposób domyślić się kto zabija. Ja odgadłem to dopiero pod sam koniec, za co „Kamuflaż” dostaje ode mnie kolejnego plusa.

Aha! Nie zaczynajcie jej czytać do poduchy! Próbowałem i się nie wyspałem.

Polecam!

Wydawca: Oficynka

Ilość stron: 384

Data wydania: marzec 2011

Moja ocena: 9/10

PS. Pamiętajcie, jutro 11:30 widzę Was w Spodku na rozdaniu Złotych Zakładek:) Mam je już spakowane w kartonie i gotowe do wręczenia. Wyniki ogłoszę jak tylko wrócę do domu wraz z jakąś małą relacją z Targów:) Blogerzy którzy się wybierają, niech przypną sobie jakąś przypinkę – będzie się nam łatwiej odnaleźć:)

Więcej szczegółów tutaj!

  1. Czytałam ,,Kamuflaż” i zgadzam się z twoją opinia, że jest to naprawdę rewelacyjna książka.

  2. Szczerze powiedziawszy zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Uważam, że ta książka jest kiczowata i nieprawdopodobna. Ilość zboczeńców i ludzi, którzy mają nierówno pod sufitem na jeden centymetr sześcienny tego miasteczka jest… kosmiczna (a przez to śmieszna). Jakby się tam zjechali wszyscy „nienormalni” z terytorium USA. Bohaterowie się nadmiernie egzaltują. I to wszyscy, bez różnicy, mężczyźni, czy kobiety. Klimat jest, tu się zgodzę. Dla mnie to wszystko, co dobre w tej książce. Ale to oczywiście, li i jedynie, moje zdanie, którego nie zamierzam forsować😉. Dobrze, że wróciłeś.

  3. O chorobcia, już sama lektura Twojej recenzji wzbudziła we mnie strraach… No, może nie do końca, ale ucieszyłam się, że mam „Kamuflaż” na półce. Zapowiada się interesująco😉

    • Isadora
    • Październik 22nd, 2011

    Zgadzam się z każdym zdaniem Twojej recenzji! A odnośnie posta Intueri – takie miasteczko i mieszkańcy, z których każdy ma jakąś tajemnicę, wstydliwy sekret – jest mnóstwo, i to jest właśnie straszne. Grunt to dobry kamuflaż!
    Pozdrawiam serdecznie!:)

    • viv
    • Październik 22nd, 2011

    No proszę, jednak co człowiek to opinia i trzeba zawsze przekonać się samemu🙂 Jakiś czas temu czytałam znacznie mniej entuzjastyczną recenzję. A może to zależy też od okresu w jakim się książkę czytało i oczekiwań co do lektury🙂
    W każdym razie dobrze znów Cię poczytać🙂 I jak już skończy się akcja Złota Zakładka i związane z tym zamieszanie, odpisz proszę na te mejle w sprawie wymiany🙂

  4. Mnie przekonałeś, żeby nie omijać tej książki, bo wiem, że jest w bibliotece, czyli zapewne kiedyś ją znajdę. A może sama będzie na mnie czekała?
    Mam tak z niektórymi tytułami, że nie chcę, a może nie nachalnie – a one same pchają się w łapki.

  5. Czytałam wiele recenzji tej książki, ale Twoja mnie nakręciła :):) Powodzenia na targach, czekam na relację!!!!

  6. Miała jechać i nastawiłam na to nawet moją przyjaciółkę. Wszystko ładnie pięknie, aż tu nagle zaniemogłam i rozchorowałam się. No będę musiała czekać kolejny rok na to aby wreszcie wybrać się na to dostojne wydarzenie. Ale nie martw się – sprytnie wskoczyłam do kartonu i dzielnie obserwuje Was schowana między różności😉

    • Edyta28
    • Październik 22nd, 2011

    Lubię takie filmy, a takie książki jeszcze bardziej. Tytuł zapamiętam i na pewno przeczytam. Pozdrowienia

  7. To nowe, nowiutkie, ale wrzucam do schowka, bo mi się autorka dobrze kojarzy.

    • margines
    • Październik 25th, 2011

    Tę książkę też mam w planach czytelniczych, po „polecance” misiaka, któremu bardzo podobała się:)!
    Zresztą polecał mi wszystkie książki Ewy Ostrowskiej.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: