Nie-foto relacja z Targów.

Najpierw jednak, podzielę się z Wami… czymś:)

W tym roku fotorelacji z Targów Książki w Krakowie nie będzie. Kolejna próba dezaktywacji optyki, softłeru, pamięci i całej reszty elementów z jakiej składa się przeciętny aparat fotograficzny zakończyła się pełnym sukcesem. Przekonałem się o tym dopiero pod stoiskiem Agory, kiedy przy próbie wykonania pierwszego zdjęcia, aparat wydał ciche click!, po czym beznamiętnie zdechł. Jedynym efektem reanimacji podejmowanej przez tutaj piszącego była moja rosnąca frustracja przy zerowym odzewie maszyny. Kiedy dotarłem wreszcie do domu wymęczony całym dniem w Krakowie, pierwszym celem jaki sobie obrałem, był sprawca owej dezaktywacji sprzętu obrazkowo uwieczniającego. Na moje dywagacje, widać przydługawe i mało treściwe, odpowiedział jedynie nonszalancko:

– Ktoooo? Jaaaaa…?

Zamiast krwi, która powinna zalać mnie falą tsunami, dziwnym trafem spłynął na mnie spokój. Wyniknęło to pewnie z faktu, że miałem plecak i całą furę reklamówek pełne prezentów, a jak powszechnie wiadomo, nie ma nic lepszego niż rozpieszczać własne dziecko i żonę.

Wyłumaczyłem się, a teraz do rzeczy!

Myślałem, czy nie pozanudzać Was tysięczną relacją, których w sieci jest już cały pierdylion. Zamiast tego proponuję coś nowego.

Najpierw podkład muzyczny:

Kawa na ławę i szybka piłka, czyli o Targach bez ściemy.

Do Krakowa dotarłem w czwartek, czyli w zasadzie jedyny dzień, kiedy można tam oddychać ludzkimi sposobami. Tłumu nie było, były za to absurdalne kolejki za kawą. Wystawcy stawili się licznie, jednak jakiegoś specjalnego szału nie było. Jedni podeszli do sprawy poważnie (Znak, Literackie czy Prószyński), inni zaś pojechali po całości (Rebis wybijał się tutaj na prowadzenie). Kilku książek z listy nie zakupiłem, niektóre były zwyczajnie drogie a innych w ogóle wydawcy ze sobą nie zabrali. Nie mówię tu wcale o jakichś starociach (Blade Runnera sobie wymyśliłem i jak nie miałem tak nie mam). Udało mi się pogadać z wieloma fajnymi ludźmi, którzy mieli jeszcze chęć do rozmowy. Przypuszczam, że w sobotę u niektórych chęć zastąpiła niechęć.

Podsumowując, tegoroczne Targi wypadły średnio. Wielcy nigdy nieobecni nie pojawili się i tym razem (Mag, Fabryka, Muza, Zysk), obecni mieli jakoś mniej chęci niż to bywało w poprzednich latach, a nowym wyraźnie brakuje jeszcze środków, by się skuteczniej przebić. Nawet Olesiejuk nie powalił jak w zeszłym roku. Kawa cynamonowa była za to najlepsza od kiedy pamiętam i chyba dla niej właśnie wrócę tam za rok:)

Postaram się jeszcze dzisiaj, bądź w najbliższych dniach wrzucić stos. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio jakimś się chwaliłem, więc nazbierało się tego… sami zresztą zobaczycie.

To tyle!

Ave!

  1. No właśnie – czytałam artykuł na granice.pl i to nie były zachwyty. No, ale dobra, nie było mnie tam, nie wiem, jak było, nie wypowiadam się:)
    Podejrzewam, że najważniejsze jest towarzystwo, wtedy nawet na stacji kolejowej w Pcimiu Dolnym jest pięknie;)

    Na co zwróciłam uwagę – tłumy mogły zepsuć przyjemność bycia na targach? No i znowu utwierdzam się w przekonaniu, że jestem jednostka aspołeczna.

    U mnie w domu wszystko się robi „samo”. Sam się gubi klucz, sama się psuje komórka, sam się psuje długopis i sam ginie ołówek. To pewnie z nudów, co? Ile można leżeć w piórniku. Może Twój aparat też się z nudów rozłożył i odmówił współpracy?

  2. Dziwne, Muza i Zysk to nawet u nas zawsze są, choć krakowskim targom do pięt nie dorastamy. A co do nastroju, to w zasadzie dziwne, że już w pierwszy dzień byli wszyscy tak zmęczeni… chyba, że te mniejsze niż w poprzednich latach siły wynikały bardziej ze zbierania sił na weekend ;))

  3. Łowca Androidów jest już w nowej wersji, więc nie staroć😉. Rebis wydał w tym roku, fajna okładka Siudmaka😉

  4. aha: faaaajny muzik😉

  5. Ja byłam dopiero w sobotę, w dzikim tłumie i duchocie…
    To moje pierwsze targi więc nie mam do czego porównywać, zakupów z powodu braku gotówki nie robiłam ale spotkałam sporą grupę znajomych z blogów i portali książkowych (Engę z którą się ciągle mijałyśmy poznałam wreszcie „na żywo”) i choćby dlatego uważam, że nie był to czas zmarnowany o czym zresztą na blogu już też pisałam:)

  6. Ja jako targowy neofita jestem wniebowzięty i nawet pewne, wymienione tu, niedogodności, nie są w stanie zaczernić mi miłych wspomnień.

  7. Oj! W sobotę na Targach była tragedia, jeśli chodzi o ilość zainteresowanych. Kilkukrotnie zostałam nieźle skomentowana przez ludzi, którzy najpierw włażą niezapowiedzianie pod nogi, a potem mają pretensji, że zostali przydeptani z glana… No cóż…

    Jakichś wielkich zakupów nie zrobiłam i w sumie się na to nie nastawiałam. Wystarczająco dużo wszystkiego miałam ze sobą, więc już w ogóle nie zabrałabym się w drogę powrotną. Poza tym w tym ścisku nie było też spokoju, by na spokojnie przystanąć i porozglądać się. Rewelacyjnie za to wypadło spotkanie z autorami i bloggerami, z częścią których okupowaliśmy nawet palety znajdujące się przy workach zdatnych jedynie do wywiezienia na wysypisko.

    Ogólnie wyjazd uważam za MEGA udany😉 W przyszłym roku też się wybieram ale wcześniej sprawdzę, czy jacyś kibice nie będą wracali w tym samym czasie z meczu do domu🙂

    No i mam coś dla twego dziecięcia, bo na jednym ze stoisk wygrałam co nieco, a z racji tego, że nie posiadam w rodzinie takich dzieci, a Anię już obdarowałam to mam nadzieję, że Alkowi się spodoba choć trochę.

  8. Niestety mi nie dane było być na targach, ale może w przyszłym roku nie będzie już takiego problemu z pieniędzmi i będzie można zawitać na targach🙂
    Cod o samego tłumu, takowy doprowadza mnie do białej gorączki, ale może okaże się tak, że przyjemność bycia na targach wyleczy moje małe zdenerwowanie… kto wie🙂

  9. kalio
    Jeżeli o ludzi chodzi, było świetnie:) z Moniką tez się trochę poszwędałem, masę czasu spędziłem na dyskusjach i próbnych grach w niektóre planszówki, pogadałem o kryzysie na rynku, o tym co się sprzedaje a co nie, o Empiku… w ogóle o masie spraw:)
    Niestety blogerów żadnych w czwartek nie było, więc genealnie klops pod tym względem:(
    Tłumy ZAWSZe mi psują Targi, stąd jeżdzę na nie w czwartek bądź piątek -inne dni odpadają zupełnie.
    U mnie ostatnio właśnie różne rzeczy zaczynają się dziać „same”. Na szczęście tata czyta sporo fantastyki, więc nie jest go to w stanie zdziwić. Ostatnio zresztą tata się dowiedział, jak siczki mogą się znaleźć obok zupełnie suchego nocnika. Jak? No to przeciez jasne! Same tam poszły! (podobno pisanie w trzeciej osobie o sobie jest pretensjonalne, co z tego, skoro ja czasami wychodzę z siebie).

    izusr
    Zysk bywa we Wrocku?:) W sumie fajnie było by z nimi pogaać wreszcie na żywo:) Kraków chyba jest dla nich zbyt drogi;)
    Ludziska nie byli zmęczeni, a raczej znudzeni rutyną. Wyobrax sobie, że to Twoje któreś z kolei Targi w tym półroczu… odechciewa się. Zauważyłem ten trend u kilku wystawcow. Dzielnie za to wypadały mniejsze wydawnictwa! Tam siła aż tryskała z niektórych stoisk:)

    Onibe
    Troszeczkę źle sformułowałem zdanie:) Rebis nie miał właśnie ani nowego Blade Runnera, ani Ubika, ani Najnowszej wydanej książki Dicka… zresztą oni w ogóle mało co mieli i tylko 10% rabatu… bieeda panie aż piszczy:)

    Polecam zerknąć bliżej na tą muzyczkę. Ta grupa sporo jej zamieszcza na Tubie, a niektóre kawałki są po prostu świetne:)

    anek
    Czytałem już Twoją relację i szalenie Ci zazdroszczę i żałuję, że nie udało mi się z Wami wszystkimi spotkać. Nic jednak straconego:) Za rok znowy będą Targi a w Katowicach pewnie będą wcześniej:)
    Ja pobytu na Targach również nie żałuję, oceniając je jednak przez pryzmat poprzednich imprez, wypadły zdecydowanie słabiej.

    Bazyl
    Ciekawe co powiesz za rok:) Polecam się urwać na Targi w tygodniu, swobodnie można się wtedy przemieszczać:)

    Lena
    Jak ja żałuję, że się z Tobą nie spotkałem! No ale trudno. Nie miałem wyjścia niestety.
    Tak jak piszesz- sobota to nie czas na łażenie po hali:)
    Tego spotkania blogerów żałuję, ale na pewno sobie to jeszcze odbijemy:) Wracałaś z kibicami do domu?:) To musiała być imprezka! Twoje glany zapewne kiepsko sie komponowały z ich dresami co?:)
    Masz coś dla Alka?!?! To może jakąś podmiankę ustawimy, żebym mógł Ci się w jakiś sympatyczny sposób oddźwięczyć?:)

    • Bywa, nie jestem pewna czy co roku, ale na ten na pewno się zapowiedzieli😉 No fakt, też bym była zniechęcona, zwłaszcza, że dla nich to na pewno duży wysiłek, bo nie tylko siedzą na tych targach cztery dni od rana do wieczora, ale i przed nimi pewnie jest cała masa przygotowań…

  10. Vampirek!
    To za rok się umawiamy na Targach w Krakowie w czwartek/piątek:) Tłumy wtedy są niewielkie, a i przyjemność wtedy znacznie większa. Na kawkę cynamonową jest się nawet szansa załapać:)

  11. A co to znaczy, że Rebis pojechał po całości? W życiu nie byłam na żadnych targach, więc panie, jak pastuch krowie, poproszę😉

  12. No widzisz ja też żałuję ale będą następne Targi i z pewnością ich sobie nie odpuszczę, a może nawet Młodego zabiorę. Na spotkaniu bloggerów padł nawet pomysł wspólnego wyjazdu na Kaszuby:)

    W pociągu impreza była przednia… Całe szczęście kibice ze Szczecina byli i bardzo dbali o to żebyśmy z koleżanką odsunęły się od okna i nie oberwały potencjalnym kamieniem. Niestety momentami śmiesznie nie było. Wróciłam do domu 1.5h spóźniona, więc zdążyłam wziąć szybki prysznic i kolejna godzina w pociągu na godzinę. Na ostatnich zajęciach już przysnęłam. Mimo to naprawdę warto było😉

    Ej! No daj spokój! To naprawdę nic takiego, a nawet nie wiem, czy Alkowi bajki się spodobają.

  13. Tak sobie podczytuję i zazdraszczam, bo jednak poszwendałabym się, oj tak…

  14. kornwalia
    Znaczy, że nie przywiózł wszystkich książek, miał marne promocje (10%) a obsłudze się nie chciało:)

    Lena
    Kaszuby…:) Nie no wypas:) Żona mnie nie puści:P
    Kibole dbali o Ciebie:) Nono! Masz jakies fotki z nimi? Poczytałbym taką relację pociągowo z kibolami w tle:)

    Agnes
    W czwartek się fajnie szwenda a i ilość ludzi była taka, że rosnący następcy nie sprawiał by kłopotu:)

  15. Damy jakoś radę😀
    No jak chcieli żeby im pilnować telefonów i dokumentów, a w razie czego dzwonić do ich żon i zaciągać hamulec ręczny żeby mogli wrócić, to musieli dbać. Hahaha! To by dopiero było jakbym jeszcze zdjęcia robiła. Modliłam się co najwyżej, żeby Młody nie wyczytał gdzieś w internecie ewentualnej relacji z wydarzeń, bo wtedy to już w ogóle by mnie nigdzie samej nie puszczono ;P

    • Kurt
    • Listopad 13th, 2011

    wracaj, wracaj, kawa, rzeczywiście, znakomita🙂
    Czytam od dawna (od pierwszego zetknięcia z LC) i z przyjemnością, debiutuje w komentarzach.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: