Archiwum dla Listopad 18th, 2011

„Lodowy smok” George R. R. Martin

George’a R.R. Martina nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Na polu literatury fantasy pisarz osiągnął już prawie wszystko co było do osiągnięcia (wciąż pozostaje mu do dokończenia Pieśń Lodu i Ognia). Z tego też prawdopodobnie powodu postanowił rozszerzyć swoją twórczą działalność i zafundował, tym razem swoim młodszym fanom, baśń zatytułowaną „Lodowy smok”.

Adara to mała dziewczynka, której skóra jest zimna. Od najmłodszych lat w przeciwieństwie do otoczenia wyczekuje z wytęsknieniem nadejścia zimy. Dopiero kiedy świat okrywa śnieg, a wodę ścina mróz, dziewczynka staje się szczęśliwa. Pewnego dnia, podczas swoich zimowych leśnych wędrówek na jej drodze staje legendarny Lodowy smok. Ta potężna bestia budząca powszechny lęk, wywołuje w Adarze zupełnie przeciwne emocje. Kiedy wszystko zaczyna się układać na ziemie na których mieszka jej rodzina, spada klęska wojny.

Odnoszę wrażenie, że Martin wykorzystał podczas pisania „Lodowego smoka” maksymalnie kilka procent swojego potencjału, co okazało się ilością wystarczającą na twór kierowany do młodego odbiorcy. Opowiadanie czyta się przyjemnie, fabuła jest, a Adara budzi emocje podobne do tych znanych z takich klasyków jak „Kopciuszek”, „Zając i żółw” czy „Brzydkie kaczątko”. Przez większość czasu, pozostaje ona odrzuconą dziewczynką, siostrą gorszej kategorii, niechcianą córką, by po zwrocie fabuły odnaleźć się jako bohaterka i przejść metamorfozę. Klasyk.

Książeczkę czyta się piorunem. 102 strony śmigają nam przed oczyma niczym miesięczna wypłata i szybko, acz nie bez satysfakcji docieramy do końca. Wielka czcionka oraz sporo rysunków tylko ową szybkość potęgują. Dla kręcących nosem na objętość mam informację: to wielka zaleta książki. Kto czyta dzieciakom wie, że ważne jest by historia posuwała się do przodu a strony szybko umykały.

„Lodowy smok” adresowany jest do (na moje profesorskie oko) sześcio – siedmiolatków i starszych czytelników. Będzie idealną książką dla dziecka, które zaczyna samo czytać. Czcionka zachęca, rysunki będą dodatkowo mobilizować, a sama historia ma w sobie to bajkowe coś, co pamiętam z dzieciństwa. W moim rankingu „Lodowy smok” wraz z „Oddem i Lodowymi Olbrzymami” Gaimana, lądują ex equ na pierwszy miejscu w kategorii „pierwsza samodzielna książka dla mojego smyka”.

Polecam!

Wydawca: Zysk i S-ka

Ilość stron: 104

Data wydania: 2011

Moja ocena: niedoskonała, acz magiczna

Recenzja napisana dla portalu Fantasybook. Zapraszam i polecam!