„Kameleon” Rafał Kosik

Rafał Kosik to jeden z nielicznych polskich pisarzy s-f, któremu tworzenie powieści w tym gatunku naprawdę wychodzi. Po lekturze „Marsa” (2003) byłem przekonany o potencjale autora, „Vertical” (2006) tą tezę potwierdził, ale to jeszcze nie było „to”. Po przeczytaniu „Kameleona” (2008), długo siedziałem w ciszy. Kosik stworzył powieść kompletną, błyskotliwą, pełną metafor i odniesień to teraźniejszości. Warto!

„Na planetę Ruthar Larcke przybywa z misją ratunkową USS „Ronald Reagan”. Czterysta trzynaście lat wcześniej zaginął tu statek poszukujący planet do terraformowania. Załoga misji odkrywa kolejne zagadki: skąd na planecie odległej o sto dwadzieścia lat świetlnych od Ziemi kilkumilionowa ludzka społeczność? Czy jeden z członków załogi zaraził się obcą formą życia? I czy ich misja jest rzeczywiście misją ratunkową?”*

Pisząc o „Kameleonie” nie sposób pominąć nagród, jakie powieść zdobyła. Zajdel za 2008 rok, Sfinks 2008, nagroda Katedry „Fantastyka 2008”, czy nominacja Literackiej Nagrody im. Jerzego Żuławskiego – niewiele więcej można było ugrać na rodzimym rynku. Liczba wyróżnień przekłada się w tym wypadku bezpośrednio na jakość, zacznę jednak od początku.

Najnowsza z powieści Kosika wciąga od pierwszych stron. Początkowo miałem wrażenie, że będzie to typowo przygodowe s-f lekko zanurzone w klimatach space opery. Złudzenie to mija wraz z kolejnymi stronami, by w pewnym momencie wywołać reakcję w stylu: „Cholera! Co tu jest grane?!”. Fabuła powieści z prostej „przygodówki” szybko ewoluuje w wielowątkową opowieść z całą masą nawiązań i metafor. Do akcji wkraczają retrospekcje, które wprowadzają dodatkowy element zaskoczenia i pogłębiają złożoność historii planety Ruthar Larcke. Najlepsze jest jednak zakończenie…

Czytając „Kameleona” nasuwało mi się podobieństwo do przeróżnych antyutopijnych wizji, snutych przez Huxleya, Bradburego czy chociażby Zamiatina. Kosik poruszył jednak tą kwestię z nieco innej strony i nie bezpośrednio. Fabuła nie serwuje nam gotowych rozwiązań i obrazów, a jedynie wskazuje kierunek, w jakim opisane społeczeństwa będą zmierzać i jakie może mieć to skutki. Dla wielbicieli tego typu literatury, ta powieść to prawdziwa perełka.

Fabuła, chociaż gra niewątpliwie pierwsze skrzypce, nie przysłania pozostałych elementów składowych powieści. Ruthar Larcke jest oryginalne i nastrojowe. Niby prawie jak Ziemia, ale jednak nie do końca. Główni bohaterowie są zróżnicowani i charakterystyczni. Nie miałem problemów z ich imionami, nie myliły mi się postacie – to wielka zaleta. Akcja toczy się wciąż „do przodu”, ma swoje zrywy i zwroty, skutecznie trzymając przy książce do późnych godzin nocnych.

Najlepsze zostawiłem sobie jednak na koniec. 544 stronicowa powieść s-f, uhonorowana wieloma nagrodami, naprawdę fajnie wydana i warta każdych pieniędzy kosztuje na stronie wydawcy… 25,60,-! Dodam, że nie chodzi o wydanie kieszonkowe ale pełnowymiarowe 125×195 mm. Z ciekawości przeliczyłem sobie wartość jednej strony i wyszło mi, że wynosi ona niecałe 5 groszy.

„Kameleon” to literacki grande finale Rafała Kosika. Autor podniósł sobie niebywale poprzeczkę i czekam z wielką niecierpliwością na jego kolejną powieść. Książkę polecam wszystkim. Jest to typowy przedstawiciel fantastyki socjologicznej (social science fiction) – porusza problem ewolucji alternatywnych społeczeństw i zachowań międzyludzkich. Co za tym idzie, niewiele jest w niej techniki i opisów jej działania, a to przekłada się bezpośrednio na łatwość odbioru przez nieobytego z twardszym s-f czytelnika.

„Kameleonem” Rafał Kosik zajął u mnie honorową pozycję obok Orwella, Hinleina, Bradburego i Assimova. Polecam, zalecam i rekomenduję!

Polecam gorąco!

Wydawca: Powergraph

Ilość stron: 544

Data wydania: 2008

Moja ocena: najlepszy z Kosików

Recenzja napisana dla portalu Fantasybook. Polecam i zapraszam:)

*opis z okładki

Reklamy
  1. ja Kosika poznałem od dość szczególnej strony, bowiem pierwszy mój kontakt z nim to… Felix, Net i Nika (czy jak tam to szło). Niby literatura młodzieżowa, ale wciągnęła mnie. Zresztą, ja też jestem młodzież, tylko jakby bardziej doświadczona ;-).

    „Kameleona” nie czytałem, ale ostatnio natknąłem sie na opko Kosika w „Science Fiction” i powiem Ci, że moim zdaniem, było to jedno z gorszych opek w antologii. Pomijam fabułę (która zaskakująca się wcale nie okazała, mimo że jej kręgosłup miał budowę wskazującą na obecność twista), ale odliczyłem w tekście ileś niedoróbek i niekonsekwencji, co zupełnie nie pasowało mi jak na twórcę tej klasy. A klasę ewidentnie Kosikowi przyznaję, zresztą, jest to człowiek, który ma całkiem niezły wpływ na obecny kształt polskiej science fiction…

    przepraszam za dygresje osobiste. W formie rekompensaty nadmienię, że „Kameleon” trafia na wishlistę. Swoją drogą… jeszcze parę pozycji i będzie po niej można przejść na księżyc 😉

    • Isadora
    • Grudzień 8th, 2011

    Uwielbiam Twoje przeliczenia ceny książki za jedną stronę xD
    Jak dla mnie brzmi zbyt abstrakcyjnie, kompletnie się nie odnajduję w takich klimatach, aczkolwiek miło słyszeć, że nasi twórcy piszą takie dobre fantasy:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  2. Tego autora do tej pory znałam tylko Feliksa Neta i Nikę i uważam że trzeba to zmienić ;]. Recenzja jak zwykle świetna ;]

    Pozdrawiam

  3. Kosztuje tylko 25,60? I ma 544 strony? To rewelacyjnie. Po „Marsie” i „Verticalu” tak bardzo nie mogę się doczekać „Kameleona”! Ta literatura nie może się nie podobać! I cieszę się, że Polsce mamy takiego pisarza. On powinien być bardziej znany, zasługuje na to. Szkoda, że spora liczba czytelników jest uprzedzona do SF, a pewnie dlatego że nie czytali nigdy nic dobrego z tego gatunku. Warto zacząć od powieści Kosika :-). Bardzo polecam!

    • vivonka
    • Grudzień 8th, 2011

    Oj, Pablo, mieszasz mi w kolejce książek do czytania 🙂 Mam opowiadania Kosika, ale były w planach na styczeń. Choć w sumie tak nie wymęczyło „Królestwo Czarnego Łabędzia” (nastolatki pewnie pokochają tą książkę – on ją ugryzł i jest między nimi srebrna nić…), że potrzebuję chyba dłuższej chwili odpoczynku od paranormalnych romansów, więc na „odtrutkę” sobie tego Kosika zafunduje. Niechby był choć w połowie tak świetny jak Kameleon, to i tak będę szczęśliwą czytelniczką 🙂

  4. Czytałam już dawno i mi się wybitnie podobało. Jak i wszystkie jego książki dla dorosłych. Świetna lektura, również polecam 🙂

  5. Fantastyka socjologiczna? Jak Zajdel?

  6. Bardzo chętnie przeczytam.
    Znam Kosika tylko z książek dla młodszych czytelników, ale jak najszybciej to zmienię.

  7. Z potężnym opóźnieniem odpowiadam:)
    Onibe
    Felix też jest niezły:) Mam plan uzbierać całą kolekcję tych młodzieżówek dla potomka. Czyta się je świetnie, widać brakuje nam jeszcze sporo do „doroślaka”. Ktoś zresztą powiedział (Williams? Niven?), że kto czyta fantastykę, nigdy się nie starzeje.

    Powieści Kosika można się czepiać. Mars ma sporo miejsc w których trzeba przymknąć oko, Vertical kilka bagienek, przez które trzeba przebrnąć, za to Kameleon jest już prawie kompletny:) Książka ma sens:)

    Isadora
    Obiecuję, że zrobię jakieś większe podsumowanie kwotowe i podliczę ile dana książka jest warta:) Na razie brak mi czasu:(
    Moim zdaniem polubiłabyś tą książkę. Jest lekka w odbiorze i porusza uniwersalne problemy:)
    Pozdrawiam!

    Mol
    Dzięki!:)
    Polecam Ci właśnie Kameleona, zdecydowanie najlepsza jego książka:)

    felicja
    Serio, tak niewiele kosztuje:) Jeżeli podszedł Ci Mars i Vertical, Kameleon Cię wprost zachwyci:) Mocny kawał wciągającej literatury. Coś oryginalnego.Kosika tłumaczyli już chyba na bodaj czeski i słowacki?
    Też nie rozumiem uprzedzenia do s-f. Owszem, są książki ciężkie jak np: Hamilton czy Szyda, ale są też zupełnie leciutkie i świetne, jak Mars czy wspomniany Kameleon:)

    viv
    Hehe:) Nie wiem jak jest z opowiadanianami jego, ale powieści są dobre:) Paranormale… ponoć zdarzają się dobre, ale mnie chyba nic już do tego nie przekona:) Ja za to ambitnie czytam teraz Steinbecka! Nie samą fantatsyką w końcu człowiek żyje. Ostatni tom Oka Jelenia odłożyłem na razie, cienkie to to jak naleśnik, ble…

    Immora
    Nic dodać nic ująć:) Świetna lektura!:)

    Agnes
    Zajdla czytałem ostatnio w liceum, więc dokładnie trudno mi powiedzieć dokładnie, ale jest analogia z niektórymi jego książami. Wiadomo, że wizja Kosika jest dokładniejsza, bo świeższa, ale podobieństwo jest jak najbardziej.

    Beatrix
    Gorąco polecam. Śledzę Twoje podboje czytelnicze i wydaje mi się, że to pewniak dla Ciebie:)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: