Archive for the ‘ Varia ’ Category

11 odpowiedzi na niestandardowe pytania.

Zostałem wywołany do tablicy przez Arię, a to nie byle kto! Nie można nie odpowiedzieć na pytania kogoś, kto otworzył rodzimemu czytelnikowi oczy na zawiły i niejednorodny świat sagi Zmierzchowo/Świtowo/Zaćmieniowej. Tak! Ta sława Cię już nigdy nie opuści;)

 

Szybko odpowiadam na pytania:

1. Jakiego bohatera bajki bałeś/aś się najbardziej?

2. Gdybyś  umiała/umiał malować, jaki obraz stworzyłabyś/byś jako pierwszy?

3. Jajko czy kura?

4. Podchodzi do ciebie dziecko i mówi „na ziemię, strzelają!”, co zrobisz?

5. Czego nigdy przenigdy w życiu nie zjesz?

6. Pomarańcze czy cytryny?

7. Czy istnieje książka, przy czytaniu której, miałeś/aś wrażenie, że została napisana specjalnie dla ciebie?

8. Prowadzisz pamiętnik?

9. Dlaczego nie piszesz zwykłych listów na papierze?

10. Twój ulubiony drugoplanowy bohater?

11. Zamknij oczy, wyobraź sobie las, w lesie jest domek, w domku skrzynia. Co jest w skrzyni? (pierwsze skojarzenie!)

 Czas na odpowiedzi:

  1. Szpieg z krainy deszczowców! Pierwszy schwarz charakter w moim życiu. Za to moja młodsza latorośl boi się… smoka wawelskiego… serio!
  2. eeee….eeeee…. hmmm…. Odpowiem sloganem z wyborów Miss Świata: Pokój na świecie i walka z głodem!
  3. Jak jajko to na twardo a kura najlepiej w panierce. Lubię podobnie, nie potrafię rozsądzić.
  4. Oj, dużo zależy od tego czy są okopani, czy są wyżej od nas lub/i czy mają granaty. W pierwszej można paść, w drugiej trzeba znaleźć osłonę a z granatami to już tylko osłony ziemne i murowane.
  5. Zupy mlecznej.
  6. Pomarańcze.
  7. Sonata Kreutzerowska! Taaaak. To trzeba najpierw przeczytać, potem się ożenić, następnie odczekać ze trzy lata i przeczytać ponownie. Mordercze!
  8. Blog się liczy?
  9. Ha! Dobre!
  10. Był taki film Notting Hill czy coś podobnego. Sandra Bullock i ktoś tam jeszcze. W każdym razie główny bohater miał współlokatora i koleś absolutnie wymiatał!
  11. Przed chwileczką zakończyłem szybką 30 minutową sesję w Call of Duty więc odpowiedź może być tylko jedna: ammo i med-kit.

 

Tyle. Wiem, że powinienem teraz kogoś typować, ale ani czasu ani chęci nie mam szukać:) Dziękuję Arii za zaproszenie do zabawy! Fajnie było rozprostować blogowe nogi!

Pozdrawiam!

Rusza II edycja Złotej Zakładki

Czołem!

Jak zapewne niektórzy z Was pewnie już wiedzą, powoli rusza II edycja Złotej Zakładki. Pozwolę sobie bezczelnie zacytować słowo w słowo Agnieszkę (Engę), która w niewielu słowach ujęła wszystko to, co w tej chwili jest najistotniejsze:

Moi drodzy, po chwili odpoczynku ruszamy z dyskusją na temat drugiej edycji Złotej Zakładki. Pewnie macie w pamięci lub zanotowane na kartce to, czym chcieliście się podzielić a propos pierwszej edycji, wnioski, propozycje modyfikacji i ulepszeń etc. Zapraszam Was więc na forum, gdzie wszyscy mogą dyskutować przy zachowaniu oczywiście zasad kultury osobistej i netykiety 🙂

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych blogerów, każdy może brać udział! Liczymy na aktywną postawę i chęć uczestnictwa. W końcu to wola większości ma stanowić o kształcie tej nagrody, więc do roboty! Najlepiej merytorycznie i konkretnie 🙂

Prosimy Was jednocześnie o pomoc w rozpowszechnieniu informacji o tej dyskusji i dalszym promowaniu akcji. Czy moglibyście wrzucić notki na Waszych blogach? Z góry dziękujemy! A dyskutujemy tutaj.

Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić wszystkich blogerów do dyskusji. Pokazaliśmy siłę w I edycji, teraz czas pokazać moc!:)

Ave!

PS. Po raz kolejny 24 godzinna doba nie pozwala mi na nic poza pracą i spaniem. Nie martwcie się jednak, można mnie spowolnić, ale nie zatrzymać! A jak!;)

Najlepszego! Bałwan gratis;)

Jak powszechnie wiadomo, 2011 lat temu, roku pierwszego, narodził się Jezus Chrystus. Do dzisiaj obchodzimy rocznicę jego narodzin, której to wigilia nastąpi już jutro. Z tej właśnie okazji, wraz z moją rodzinką i świeżo adoptowanym bałwanem:Składamy Wam wszystkim życzenia, by te nadchodzące święta były prawdziwe, nie idealne, nie magiczne, nie wyśnione, a rodzinne, normalne i pełne miłości, wzajemnej otwartości i wyrozumiałości.

Poza tym życzę Wam oczywiście tony śniegu, mnóstwa wymarzonych prezentów, żeby polityków porwał duch zeszłorocznych świąt i żeby Polska zdobyła Miszcza Ełropy.

Dodatek do recenzji „Alicji”

Natrafiłem na filmik promujący wczorajszą recenzję „Alicji w Krainie Czarów”. Oddaję wprost idealnie magicznego ducha książki:

Na razie to tyle:) Jutro może kolejna recenzja. Może napisze coś o Norwegian Wood… 😉

Ave!

Kop po wrażliwości na jesienny wieczór.

Czołem!

Tak mnie na blogu Onibe przekabacili na sentymentalny nastrój, że i z Wami wypada mi się nim podzielić. Na dworze zimno i ciemno, proponuję więc coś, co daje kopa po wrażliwości (ostatnio moje ulubione wyrażenie) i rozgrzewa.

Będzie ciepło – obiecuję! Na początek Luis Armstrong…

Kto nie zna Sinatry! A to co Bono zrobił… słowa tego nie oddają. Od kilku lat jedna z moich osobistych the very best of…

A to moje niedawne odkrycie, dziewczyna potrafi czarować:) Dodam, że młody tańczy przy tej piosence!

Nie mogło zabraknąć The Piano Guys. Normalnie chyba się zapiszę na lekcje gry na pianinie! Koleś wymiata:) Po raz kolejny: utwór kochany przez młodego:)

Na koniec ZAZ. Kto nie zna, ten pozna, bo znać ją trzeba:) Genialna! Młody nie lubi…

Musiałem się podzielić nastrojem:)

Pozdrawiam serdecznie!

AVE!

PS. Co czytać bo się zdecydować nie mogę: Aliedorę, czy Klęskę Ważki? A może Oko Jelenia doczytać? Chętnie ulegnem sugestyjom, Alleluja! A, psik! 😉

Słowo na niedzielę.

Czołem!

Postanowiłem sobie, że w sprawie zamieszania dotyczącego mojej recenzji „Roślin…” się nie wypowiem, jednak stwierdziłem dzisiaj, że kilka słów należy się uczestnikom dyskusji.

Przede wszystkim dziękuję wszystkim osobom, które zadały sobie trud i wypowiedziały się w sprawie. Dziękuję również autorowi za zabranie głosu. Każda taka dyskusja niesie ze sobą pewną wartość poznawczą, mam więc nadzieję, że każdy coś z niej wyniesie. Pozwoli to lepiej współistnieć nam wszystkim w „anonimowym” środowisku, jakim jest internet.

Padły wczoraj przeróżne stwierdzenia, oskarżenia i slogany. Uczestnicy dyskusji wyrazili swoje zdanie na ich temat, więc ja czuję się zwolniony z tego obowiązku i pozostanę neutralny, tak jak i moja recenzja. Komentarze na temat mojej osoby przemilczę. Nie tędy droga.

Ave!

PS. Dzisiaj nie zdążę już chyba nic napisać, lada dzień jednak kolejne recenzje:)

Nie-foto relacja z Targów.

Najpierw jednak, podzielę się z Wami… czymś:)

W tym roku fotorelacji z Targów Książki w Krakowie nie będzie. Kolejna próba dezaktywacji optyki, softłeru, pamięci i całej reszty elementów z jakiej składa się przeciętny aparat fotograficzny zakończyła się pełnym sukcesem. Przekonałem się o tym dopiero pod stoiskiem Agory, kiedy przy próbie wykonania pierwszego zdjęcia, aparat wydał ciche click!, po czym beznamiętnie zdechł. Jedynym efektem reanimacji podejmowanej przez tutaj piszącego była moja rosnąca frustracja przy zerowym odzewie maszyny. Kiedy dotarłem wreszcie do domu wymęczony całym dniem w Krakowie, pierwszym celem jaki sobie obrałem, był sprawca owej dezaktywacji sprzętu obrazkowo uwieczniającego. Na moje dywagacje, widać przydługawe i mało treściwe, odpowiedział jedynie nonszalancko:

– Ktoooo? Jaaaaa…?

Zamiast krwi, która powinna zalać mnie falą tsunami, dziwnym trafem spłynął na mnie spokój. Wyniknęło to pewnie z faktu, że miałem plecak i całą furę reklamówek pełne prezentów, a jak powszechnie wiadomo, nie ma nic lepszego niż rozpieszczać własne dziecko i żonę.

Wyłumaczyłem się, a teraz do rzeczy!

Myślałem, czy nie pozanudzać Was tysięczną relacją, których w sieci jest już cały pierdylion. Zamiast tego proponuję coś nowego.

Najpierw podkład muzyczny:

Kawa na ławę i szybka piłka, czyli o Targach bez ściemy.

Do Krakowa dotarłem w czwartek, czyli w zasadzie jedyny dzień, kiedy można tam oddychać ludzkimi sposobami. Tłumu nie było, były za to absurdalne kolejki za kawą. Wystawcy stawili się licznie, jednak jakiegoś specjalnego szału nie było. Jedni podeszli do sprawy poważnie (Znak, Literackie czy Prószyński), inni zaś pojechali po całości (Rebis wybijał się tutaj na prowadzenie). Kilku książek z listy nie zakupiłem, niektóre były zwyczajnie drogie a innych w ogóle wydawcy ze sobą nie zabrali. Nie mówię tu wcale o jakichś starociach (Blade Runnera sobie wymyśliłem i jak nie miałem tak nie mam). Udało mi się pogadać z wieloma fajnymi ludźmi, którzy mieli jeszcze chęć do rozmowy. Przypuszczam, że w sobotę u niektórych chęć zastąpiła niechęć.

Podsumowując, tegoroczne Targi wypadły średnio. Wielcy nigdy nieobecni nie pojawili się i tym razem (Mag, Fabryka, Muza, Zysk), obecni mieli jakoś mniej chęci niż to bywało w poprzednich latach, a nowym wyraźnie brakuje jeszcze środków, by się skuteczniej przebić. Nawet Olesiejuk nie powalił jak w zeszłym roku. Kawa cynamonowa była za to najlepsza od kiedy pamiętam i chyba dla niej właśnie wrócę tam za rok:)

Postaram się jeszcze dzisiaj, bądź w najbliższych dniach wrzucić stos. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio jakimś się chwaliłem, więc nazbierało się tego… sami zresztą zobaczycie.

To tyle!

Ave!